środa, 23 stycznia 2013

Rozdział 7

Caroline:
Obudziłam się zadowolona. Popatrzyłam na poduszkę obok, była pusta. Zaczęłam rozglądać się po pokoju za Klausem. Siedział przy biurku. Miał na sobie nową koszulkę. Wstałam po cichu z łóżka, włożyłam sukienkę i podeszłam na palcach do ukochanego. Zasłoniłam mu oczy rękami i zapytałam:
- Kochanie, czemu mnie opuściłeś?
Popatrzył na mnie zaskoczony i powiedział:
-Caroline, myślałem, że już nie wstaniesz. Musimy się zbierać jest już 19:00.
-Ja jestem gotowa. I mam wspaniały nastrój. Nic ani nikt mi go nie zepsuje.-Powiedziałam i się uśmiechnęłam.
Klaus popatrzył na mnie i też się uśmiechnął. Wstał i mnie do siebie przytulił. Czułam, że nic i nikt nie oderwie nas z tego uścisku, lekkiego ale bezpiecznego.  Czułam, że to przy nim spędzę całe swoje życie.
Pomyślałam o założeniu z nim rodziny, ślubie i dzieciach. Ale po chwili przestałam sobie o tym myśleć, ponieważ wiedziałam, że wampiry dzieci mieć nie mogą a wątpię by Klaus chciał się ze mną związać na całe życie. Taki ktoś jak on na pewno nie. Pomyślałam i samotna łza popłynęła mi z oka.
Klaus nie wiedział czemu płaczę. otarł kciukiem moją łzę i zapytał:
-Kochana? Co się stało Caroline?
Po jego głosie słychać było, że się martwił. Po raz pierwszy poczułam, że tak się mną przejmuje.
-Nic. Po prostu myślałam o nas w przyszłości. Myślałam o tym, że...- nie dokończyłam
-Nie będziemy mieli dzieci prawda? - zapytał
- po prostu myślałam o tym, że nie jesteśmy zwykłymi ludźmi. Mam dosyć tego żywienia się krwią i wszystkiego co związane z byciem wampirem. Chciałabym być zwykłym człowiekiem, który nie został wmieszany w ten cały wampiryzm. - powiedziałam i rozpłakałam się na dobre.
-Caroline, nie płacz. Nie ma o co. Jeśli chcesz mogę znaleźć to lekarstwo dla ciebie, nie dla Eleny. Ale wtedy nie będziesz mogła być ze mną. Na prawdę tego chcesz? Na prawdę chcesz mnie opuścić? -Zapytał przytulając mnie do siebie jeszcze mocniej, tak jakbym miała mi za chwile uciec.
-Oczywiście, że nie Klaus tylko... moglibyśmy być ludźmi , założyć rodzinę, wziąć ślub.
-Na prawdę? Chcesz bym przemieniał się w wilkołaka co miesiąc? Chcesz żyć w wiecznym niebezpieczeństwie z mojej strony?- mówiąc to puścił mnie i zrobił rozżaloną minę.
- A myślisz, że teraz nie jestem w niebezpieczeństwie? Myślisz, że się nie boję, że mnie ugryziesz i umrę? -odpowiedziałam wkurzona.
-Nie rozumiesz... Przecież nawet gdybym cię przez przypadek ugryzł to bym cię uleczył? Ja nad sobą panuję!- powiedział to i wyszedł z pokoju targając szkic który zrobił, siedząc przy biurku.
Usiadłam na krześle i zaczęłam płakać jak jakiś niemowlak. Nie mogłam przestać. dopiero teraz przypomniałam sobie te wszystkie rzeczy które Klaus zrobił mnie i moim przyjaciołom. Co ja mówię, raczej udawanym przyjaciołom. Dopiero teraz zrozumiałam, że jako wampir muszę przejmować się sobą, nie innymi. Dopiero teraz dostrzegłam ten cały ból który został mi przez te wszystkie miesiące bycia wampirem wyrządzony. Nikt się mną nie przejmował. Nawet moja własna matka. Pomyślałam, że jak umrę to i tak nikt się mną nie przejmie. Wstałam z krzesła, chwyciłam za nie i złamałam nogę stołka. Ostrą częścią skierowałam w swoje serce i już chciałam sobie wbić ten jakby "kołek" gdy nagle usłyszałam głos Klausa:
-Caroline co ty robisz?!- zawołał przerażony.
-To co wszyscy chcieliby żebym zrobiła.
Ostrze było już milimetry od mojej skóry gdy nagle Klaus wyrwał mi "kołek" z ręki. Przytulił mnie do siebie i powiedział:
-Caroline, nie możesz, nie możesz mi tego zrobić.
-Co? A ty mogłeś nasłać na mnie Tylera żeby mnie ugryzł jeszcze 3 miesiące temu?
Klausa oczy wyrażały smutek i słowo "przepraszam". Jego oczy wydawały się błękitne jak morska fala. Nie mogłam się powstrzymać i go pocałowałam. Odwzajemnił ten pocałunek. Tonęliśmy w gorących pocałunkach gdy nagle w pokoju zjawił się Kol:
-Ekhem! Nie przeszkadzam?- zapytał.
Nic nie odpowiedzieliśmy.
-O to dobrze jeśli nie przeszkadzam. Mam tu dla was whisky, wino czerwone, wino białe... na co tylko mielibyście ochotę. Mam też dla was 2 kieliszki, 2 szklanki, nie wiem po co ale przyniosłem. Mam nadzieję, że wam się spodoba ta... kolacja? Tak to chyba będzie kolacja. A i tu macie numer do włoskiej pizzeri.- powiedział Kol i wyszedł z sypialni.

Klaus:
Byłem wkurzony na Kol'a bo znów nawet nie zapukał. Cham jeden... Ale ważne było to, że musiałem ochronić Caroline. Jak mogło jej przyjść do głowy, że mogę jej nie chcieć.
Co prawda nie za bardzo pamiętam jak się okazuje uczucia zwykłych ludzi ale pamiętam, że ukochane osoby trzeba chronić. Jak mogłem się na nią zdenerwować?! Przecież była niewinna jak dziecko i piękna jak anioł. Ona chce tylko być moją żoną, założyć rodzinę. Muszę znaleźć jakiś sposób by była szczęśliwa. Ale jak... Ona chce za mnie wyjść... ja  z resztą też, ale nie mam siły jej tego powiedzieć. I nie chcę by przez to jej przyjaciele się od niej odwrócili na zawsze więc póki nie naprawię moich stosunków z jej znajomymi to nie możliwe. Ale wiem, że moja prywatna czarownica mówiła coś o tym, że czasem wampiry mogą mieć dziecko. Próbowałem sobie przypomnieć jej słowa ale nie pamiętałem. Wszystko inne pamiętałem a o tak ważnej rzeczy musiałem zapomnieć. Po chwili powiedziałem do Caroline:
-Kochana, co prawda z naszej kolacji w "Grillu" wyszły nici, ale możemy zamówić pizze i wszystko się ułoży, dobrze?
-Dobrze. Byle byś był przy mnie.-powiedziała.
-Oczywiście. Będę przy tobie zawsze! - odpowiedziałem i poszedłem pod łóżko na którym leżały 2 kieliszki, 2 szklanki i 3 butelki trunków.
-Caroline, co chcesz bym ci nalał?-zapytałem.
- Whisky- odpowiedziała bez zastanowienia.
Miałem dziwne przeczucie, że zaraz się coś zdarzy ale przecież nic nie mogło zakłócić tak pięknej chwili, spędzonej z moją Anielicą. Usiadłem koło Caroline i nalałem jej trunku po sam czubek kieliszka. Uśmiechnęła się smutno. Wiedziałem, że czymś się martwi. Po chwili ją pocieszyłem:
-Caroline, jutro muszę wyjechać do Los Angeles. Może dowiem się od pewnej czarownicy o tym w jaki sposób wampiry mogą zakładać rodzinę.
Po minie Ukochanej stwierdziłem, że nie wiedziała co powiedzieć. Gdy chciała przekazać mi swoje zdanie zamknąłem jej usta pocałunkiem.
___________________________________________________________________________________
I mam tu dla was nowy rozdział ;D Mam nadzieję, że spodobał się wam bo pisałam go około Półtorej godziny ;D Komentujcie- chcę poznać wasze zdanie ;D

7 komentarzy:

  1. Czekam na nexta dawaj szybko :D

    Coś o Jeremy'm proszę :DDD

    OdpowiedzUsuń
  2. spoko będzie Jeremy ale to jakoś w 10 albo 9 przyjdzie z Damonem do Klausa ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. jeszcze dwa tygodnie temu uznałabym to za okropne, ale dziś podba mi się i to niesamowicie ! jesteś swietna no i genialny pomysł czekam na więcej !

    Zapraszam do mnie - z innej beczki – wywiad z Panem Rząsą – Dyrektor Reprezentacji ds. Komunikacji z Mediami.

    OdpowiedzUsuń
  4. "kol ty chamie" Nie no I Love IT!!! Musialam ugryzc sie w jezyk zeby nie wybuchnac smiechem i wszystkich nie pobudzic bo czytam w nocy. Tak jakos dziwnkese pomyslalam ze Damon mogl by sie z Kolem zakumplowac i zostawic Elene stefciowi. Kuple ponad wszystko xD.
    Kur... Znowu bez hejtu ;//

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi i dzięki za te wszystkie komentarze :*

      Usuń