niedziela, 20 stycznia 2013

Rodział 2

Klaus:
Caroline wyglądała tak pięknie gdy spała. Moja kochana anielica. Nie wierzę, że to mówię ale kocham tą dziewczyną jak jeszcze nigdy, żadnej nie kochałem. Jest dla mnie najważniejsza. Bez niej nie mógłbym żyć. Lecz wiem, że ona nigdy mnie nie pokocha. Przez te myśli z mojego oka popłynęła mi samotna łza.
przecież JA nie mogłem płakać. Jestem hybrydą... Nie mogłem ryczeć jak jakaś panna którą ugryzłem...
Nagle z zamyślenia wyrwał mnie głos mojego młodszego brata, Kol'a
-Co tam gołąbeczki? - zapytał
- Kol, bracie, zabiję cię jeśli się nie przymkniesz... Tylko spróbuj ją obudzić a też ci wbije kołek w to twoje żałosne serce... - mruknąłem zdenerwowany
- To ona cały czas spała? Myślałem, że robiliście ciekawsze rzeczy niż... spanie.- powiedział Kol i cwaniacko się uśmiechnął. Chciał jeszcze coś dopowiedzieć ale podbiegłem do niego i go przycisnałem do ściany przy której stał.
- Co ty powiedziałeś? - Zapytałem wściekły.
- To co chciałbyś usłyszeć. Przyznaj się... jesteś zakochany w tej małej Caroline i że chcesz z nią być.
A właśnie powiedziałem Rebekce i Elijah żeby ci nie przeszkadzali dzisiaj bo masz rozkosznego gościa...- powiedział po czym się uśmiechnął i wyszedł z pokoju zamykając za sobą drzwi.
"Chociaż raz zachował się jak przystało"pomyślałem i położyłem się koło budzącej się Caroline.

Caroline:
Poczułam na swoim karku jakiś miętowy oddech. Nie wiedziałam do kogo należy. Czułam się jakbym całą noc przespała pijana. Ale nie pamiętam żebym piła wczoraj jakiś alkohol.
Nic nie pamiętałam. Pierwsze co zauważyłam po przebudzeniu to błękitna, aksamitna pościel którą byłam otulona. Nadal nie wiedziałam do kogo należy ten oddech. Nagle usłyszałam za sobą głos z brytyjskim akcentem.To był głos Klausa.
- Widzę, że już się obudziłaś księżniczko.
To on mnie wczoraj znalazł samotną w lesie. Teraz wszystko sobie przypomniałam. Tyler przyznał się do zdrady, ja uciekłam do jakiegoś starego lasu a tam znalazł mnie Klaus. Pamiętam jeszcze tylko to, że zasnęłam jak małe dziecko, w jego ramionach. Po raz pierwszy widziałam żeby Klaus był tak romantyczny. Nie miałam tylko pojęcia jak mu powiedzieć to, że chyba nic do niego nie czuję.
Obróciłam się w łóżku twarzą do niego.Nasze nosy prawie się stykały ze sobą. Nie, jednak myślę, że coś do niego czuję, tylko nie wiem co... Nie mogłam pomyśleć, że mogłam się w nim... zakochać? tak to to słowo było dla mnie tak przerażające. Po chwili popatrzyłam na jego przystojną twarz, po raz pierwszy zauważyłam że się uśmiechnął na mój widok... no dobrze nie po raz pierwszy...
Gdy tak patrzyłam głęboko w jego oczy, otworzyłam umysł i Klaus mógł widzieć co ja myślę o nim.
Czułam takie jakby... motyle w brzuchu. Tak to było to. "O nie zakochałam się"- pomyślałam.
Klaus odczytał tę myśl, bo zaraz po tym uśmiechnął się i popatrzył mi głęboko w oczy z niedowierzaniem.
- Na prawdę Caroline? Na prawdę mnie kochasz? - zapytał
Moje serce mówiło tak a rozum nie. Posłuchałam rozumu.
- Nie nie kocham cię...
-Nie walcz ze swoimi uczuciami Car. Nie walcz ze mną.- odpowiedział
- Nie rozumiesz, że cię nie kocham? - powiedziałam ale w myślach dodałam " chyba nie kocham, nie wiem"
Znów to odczytał i znowu był smutny.
Szybko wstałam z łóżka i wybiegłam z pokoju, z domu Mikaelsonów.
Jedyne co chciałam to to żebym się utopiła w łzach pod prysznicem. Miałam nadzieję, że moja mama była w pracy bo nie chciałam tłumaczyć się gdzie byłam i czemu mam rozmazany makijaż.
Wróciłam do domu.

Klaus:
Byłem wkurzony na nią za to co powiedziała. Pomyślałem że zachowuje się trochę jak Elena. "Nie wiem co czuję". To ona zawsze tak mówiła...
Pragnąłem zrobić wszystko by o niej zapomnieć. Ale nie mogłem...
Chwyciłem za krzesło stojące przy biurku i uderzyłem nim w ścianę z pewnej odległości. krzesło roztrzaskało się na setki kawałków.
Po chwili podszedłem do ściany i uderzyłem w nią swoją pięścią z wampirzą szybkością.
Z sufitu zaczął się walić tynk. Nie przejmowałem się tym. Teraz najważniejsze było to by zapomnieć o Caroline.
Nagle do pokoju wszedł Kol i wykrzyknął:
-Co ty robisz stary palancie!!?? Przez ciebie spadł telewizor wiszący w moim pokoju!

___________________________________________________________________________________
Hej i oto 2 rozdział :) Mam nadzieję, że podobał się wam i pamiętajcie komentujcie ;D To dla mnie bardzo ważne bo jak widzicie rozkręciłam się na dobre ;p Komentujcie- przyjmę te dobre komentarze i te złe oczywiście też ;D Byle by jakieś były. Jakbyście widzieli jakieś błędy to piszcie a je poprawię i postaram się już ich nie robić ;D 




8 komentarzy:

  1. Kiedy dodasz następny rozdział ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodaję codziennie po 1 lub po 2 zależy od weny ;D Ale dzisiaj dodałam 1 i dodam jeszcze 2 ;D

      Usuń
  2. świetne! hahahahahahha! tv lecący za ściany! rozbawiłaś mnie! ide czyatć dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobre :D on czyta jej w myslach ? >.< Trochę krótkawe rozdziały ale fajne .

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahaha!! KOL TO MÒJ IDOL PRZEZ CIEBIE :D sprawiłaś, że szczerze się do ekranu komurki :P coraz bardziej mam za złe Plec, że zamordowała mi Kola <3
    Klaroline forever :*
    Jebłam z tego tv ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahahaha chyba polubię Kol'a dzięki tobie :D + spoko rozdział....

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow. Twój blog jest ekstra.
    Awww. Mój Kol <3.
    Klaroline <3

    OdpowiedzUsuń