Byłem już w połowie drogi do domu lecz nagle usłyszałem sygnał sms'a. Stanąłem na poboczu i odczytałem wiadomość.
Zerwij z Caroline, albo kilka osób dowie się o twoim wybryku w Mrocznych Wymiarach. Zastanów się nad tym. Chcesz by Caroline cierpiała gdy dowie się o twojej zdradzie od kogoś kto wie więcej?
Nie miałem pojęcia kto mógł wiedzieć o t y m!
Siedziałem tak dłuższą chwilę wpatrując się w wiadomość. Przez Caroline zmieniłem się aż tak, że nie zdałem sobie sprawy z tego, że ktoś mnie obserwuje. Nagle za szybą ujrzałem chłopaka wyglądającego na 20 lat. Patrzył w moją stronę dopóki go nie zauważyłem. Był trochę podejrzany. Bo kto normalny obserwuje ludzi gdy wracają ze sklepu. Ale... Co on miał mieć do Caroline. Postanowiłem nad tym nie myśleć. Została mi jedna opcja. Bezpieczeństwo Caroline i tej jednej jedynej w swoim rodzaju tajemnicy było najważniejsze.
Caroline:
Siedziałyśmy z Melanie za fotelem w holu. Ciągle opowiadałyśmy sobie śmieszne historie i śmiałyśmy się w niebo głosy.
-Wiesz co? To ja kiedyś zaatakowałam buldoga sąsiadów, bo brat powiedział mi, że istnieją demony o nazwie buldogus maximus.-powiedziała Mel po czym obydwie wybuchnęłyśmy śmiechem.
-Muszę kiedyś poznać twojego brata.
-On... Umarł gdy miałam 16 lat. Znalazłam go w jego pokoju gdy szukałam swojej mp3.
-A wiecie kto mógł go zabić? Był aniołem?-zapytałam.
-Nie. Był łowcą. Jednym z pięciu. Jestem pewna, że o nich słyszałaś.
Przytaknęłam. Wiedziałam o czym mówi Melanie.
-Tak mi przykro. Współczuję ci.
-Współczucie nie wróci mu życia, prawda?-zapytała i się smutno uśmiechnęła.
-Podziwiam cię. Potrafisz zawsze być wesoła.
-Już taka jestem. Tyle, że... Jedyna sytuacja w której nie będę wesoła to ta kiedy rozstanę się z Maxem. Moja mama nie chce bym spotykała się z tak starym aniołem. Ona chce bym znalazła sobie zwykłego człowieka. Sama mam już dosyć moich chłopaków z super mocami. Jak Super-Man czy coś. Może w collage'u artystycznym kogoś sobie znajdę.
-Chcesz iść do artystycznego?-zapytałam zaciekawiona.
-Jasne! Kocham malować i śpiewać.
-Ale super. Pójdziemy razem na jutrzejsze przesłuchanie. Ale się cieszę.
Melanie mnie przytuliła lecz nagle usłyszałyśmy jak ktoś zatrzasnął drzwi wejściowe.
-Gotowa?-zapytałam szeptem.
Mel przytaknęła. Nagle wyskoczyłyśmy zza kanapy.
Klaus nie zareagował. Stał jak wryty.
-Co ty sobie wyobrażasz? Tak po prostu sobie wyskakujesz zza sofy. Zachowujesz się jak idiotka.
Nie mogłam uwierzyć w to co mi powiedział. Nie powinien tak mówić komuś kogo kocha.
-Wiem. Może zachowałam się jak dziecko ale...
-Nie ma żadnego ale. Zawsze uważałem, że blondynki są głupie ale nie żeby aż tak.
-To ja to wymyśliłam.-powiedziała Melanie próbująca mnie obronić.
-Wersji o głupich brunetkach nigdy nie słyszałem.-powiedział Klaus.
Popatrzyłam na Melanie. W oczach miała łzy, tak samo jak ja. Stałyśmy tak wryte około 5 minut.
Za ten czas Klaus ściągnął buty i powiesił kurtkę na wieszaku. Patrzyłam na niego ze zmieszanymi uczuciami.
-Klaus? Co się dzieje?-zapytałam.
-Gówno. Chcę pobyć sam.-odpowiedział i wbiegł po schodach na górę.
-Jednak wersja z Mrocznych Wymiarów się potwierdza...-szepnęła Melanie.
Podeszłam do niej i ją przytuliłam. Zaczęłam płakać w jej drobne ramię.
-Cii. Nie płacz. Nie możesz się przejmować tym co ci powiedział. Może jest po prostu zdenerwowany. Albo...
-Albo co?-zapytałam ocierając łzy.
-Albo chce z tobą zerwać w mało delikatny sposób.-szepnęła i przytuliła mnie mocniej niż wcześniej.
Zaczęłam płakać. A jeśli Melanie miała rację? Jeśli Klaus na prawdę chciał ze mną zerwać? Miałam wrażenie, że wtedy część mnie umrze, a druga część będzie uwięziona w mojej duszy... Na wieki.
Klaus:Po około piętnastu minutach zszedłem na dół po schodach. Nie chciałem rozstawać się z Caroline ale... Musiałem. Dla bezpieczeństwa.
Powolnym krokiem wszedłem do salonu. Stanąłem w drzwiach i spuściłem wzrok na panele. W moich oczach pojawiły się łzy.
-Caroline... Musimy pogadać.-szepnąłem.
-Chcesz ze mną zerwać?-zapytała ze łzami w oczach.
Spojrzałem na nią. Siedziała na kanapie przytulona do Melanie.
-Nie chcę tylko... muszę. Po prostu jestem zmuszony do zerwania z tobą.
Melanie przytuliła Caroline mocniej i po chwili wstała. Żwawym krokiem podeszła do mnie i popatrzyła prosto w moje oczy.
-Jak śmiesz! Myślałam, że to wszystko co mówili umarli w Mrocznych Wymiarach było tylko plotką. Ale jednak. Na prawdę jesteś Arogancki...-uderzyła mnie w policzek-Chamski...-uderzyła ponownie- i niesamowicie głupi. Caroline na ciebie nie zasługuje. Caroline jest aniołem a ty jesteś potworem. Ona zasługuje na coś pięknego a nie... na ciebie!-krzyknęła i z całej siły uderzyła mnie pięścią w twarz.
Poczułem przeszywający ból szczęki. Popatrzyłem mściwie na dziewczynę.
-Jeszcze raz się do niej zbliż lub wypowiedz jej imię w mojej obecności, a cię zabiję...-szepnęła i popatrzyła na mnie wściekle jak nigdy dotąd.
-Jeśli zabijesz mnie, umrze też Caroline. Nie pamiętasz, że jest moim aniołem stróżem?-zapytałem.
-Wiem. Mogę wnieść do Rady prośbę o zmienienie jej wampira.
-Dasz im łapówkę? Nie przepraszam... Twoi rodzice tam decydują. Przecież dla nich to nie problem spełnić wszystkie zachcianki ich kochanej córeczki. Córki, która ukrywa tajemnice. Córki, która nie chce ich słuchać. Słyszałem o tym, że rodzice zakazywali ci malować i śpiewać. Czy to prawda? Przyznaj się.-szepnąłem.
Znów poczułem przeszywający ból w szczęce.
-Stul Pysk!-krzyknęła i na mnie wściekle popatrzyła.
-Co mi zrobisz, Melanie Martin?-zapytałem uśmiechając się cwaniacko.
-Już powiedziałam wcześniej. Zabiję cię.
-Nie zdołasz. Nie ma już kołków z białego dębu.
-Oj uwierz mi... W Mrocznych Wymiarach kilka się znajdzie.-powiedziała i ode mnie odeszła. Pomogła wstać zapłakanej Caroline.
Blondynka popatrzyła na mnie. Podeszła do mnie i spojrzała prosto w moje oczy.
-Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że to co do ciebie czułam, wcale nie było miłością. To była nienawiść. Miłość i Nienawiść leżą na tej samej linii, prawda?-zapytała.
-Caroline, ja...-szepnąłem. Znów poczułem ten sam ból co wcześniej.
-Przyjaciół trzymaj blisko, wrogów jeszcze bliżej.-powiedziała i spuściła wzrok. Wiedziałem, że do jej oczu napływa coraz więcej łez.
Chciałem wyłączyć swoje uczucia. Za wszelką cenę chciałem stać się taki jak dawniej. Arogancki, chamski i bez uczuć. Zamknąłem oczy. Usłyszałem kilka trzasków na górze. Ktoś znosił dwie walizki. Prawdopodobnie Caroline i Melanie. Tkwiłem w ciszy około 15 minut. Nagle usłyszałem na górze jakieś hałasy. Otworzyłem oczy i spojrzałem na sufit. Hałasy dochodziły dokładnie z pokoju nade mną. Po cichu wszedłem po schodach. Miałem wrażenie, że w domu jest pusto jak nigdy. Bez słodkiego głosu Caroline.
Podszedłem do drzwi prowadzących, do pokoju Toma i Henricka. Przyłożyłem ucho do drewnianych drzwi i nasłuchiwałem.
-No... Zachował się jak totalny dupek.-powiedział Tom.
-Myślę, że zamiast sądzić Marcela, to nim powinienem się zająć...-szepnął mężczyzna, którego głosu nie znałem.
-Teraz zdała sobie sprawę z tego jak go nienawidzę. Zachował się jak ostatni dupek...-szepnęła Caroline. W jej głosie można było wyczytać to, że płakała.
-Dokładnie.-krzyknęła Melanie w tle.
Zestaw głośnomówiący...-pomyślałem.
-Nie powinien się tak zachować. Jest moim bratem ale zachował się jak dupek.-powiedział Henrick.
-Masz całkowitą rację, Rick.-odpowiedziała Melanie.
Postanowiłem interweniować. Szybko wszedłem do pokoju.
-Mamo ja muszę kończyć. Idę zrobić jajecznicę.-powiedział Tomas i się rozłączył.
-He-ej. Co ty tutaj robisz?-zapytał.
-Właśnie. Matka nie miała okazji nauczyć cię co to pukanie?-zapytał Henrick.
-Nie takim tonem... jestem od ciebie starszy i silniejszy.
-Co mi zrobisz?
-Oj dużo rzeczy mogę ci zrobić.
-Nie tyle co ja.
-Tak, bo czternastolatek może mi coś zrobić...-nie dokończyłem.
Poczułem silny ból w kroczu. Henrick z całej siły kopnął mnie w krocze. Osunąłem się na kolana. Momentalnie złapałem się za czułe miejsce. W moich oczach zebrały się łzy bólu.
-To za Caroline...-szepnął mój młodszy brat.
-Henrick!-skarcił go Max.
-Co? Zasłużył na to.
-Nikt nie zasługuje na ból. Nawet ktoś taki jak Niklaus.
Popatrzyłem na niego mściwie. Powoli wstałem i trzymając się framugi drzwi wyszedłem z pokoju. Przeszedłem obok schodów i wszedłem do swojej sypialni. Położyłem się na łóżku. Chciałem by ból minął jak najszybciej. Zacząłem oglądać smsy od Caroline gdy nagle na ekranie wyświetlił się nowy.
Dobrze, byle tak dalej, a twoja tajemnica będzie bezpieczna...
Chciałem jak najszybciej dowiedzieć się kim był ten ktoś kto przysyłał mi smsy. Zasnąłem rozmyślając nad tym, że dla bezpieczeństwa Caroline, jestem zmuszony stawić się na przesłuchanie.
-Caroline... Chodź już, bo się spóźnimy!-krzyknęłam pukając do drzwi łazienki.
-Daj mi 10 minut. Muszę ogarnąć się po całej nocy płaczu.
-Okey. Czekam na korytarzu!-krzyknęłam i wyszłam z pokoju. Wynajęłam małe mieszkanko w akademiku. Było wspaniale. Caroline coraz lepiej radziła sobie z rozstaniem. Jeszcze w dodatku chłopaki przez telefon powiedzieli nam o małej przygodzie z kopniakiem. Śmiałyśmy się z tego przez całą noc. Na początku Caroline martwiła się o byłego ukochanego, ale teraz? Teraz była gotowa na nowe życie. Mimo iż czułam jak nadal go kocha, wiedziałam, że dała sobie z tym spokój.
Usiadłam na fotelu w holu i czekałam. Nagle poczułam jak wibruje mi telefon w kieszeni spodni. Wyjęłam go. Dzwonił nieznany numer.
Postanowiłam zaryzykować i odebrać.
-Halo?-zapytałam.
-Melanie, mam do ciebie sprawę. Spotkajmy się o 15.-usłyszałam po drugiej stronie wyraźny, brytyjski akcent.-Po co? Chcesz powiedzieć coś jeszcze na temat tego czemu rzuciłeś Caroline? Może ją zdradziłeś?-zapytałam.
-Wiesz?
-Ale o czym?
-Nie, nic. To co? O 15? Bez Caroline.
-Ale mamy przesłuchanie... Nie wiem czy...
-Wspaniale się składa, bo ja też na nie idę. Do zobaczenia. Masz być sama, rozumiesz.
-Tak.-szepnęłam.
Pierwotny się rozłączył. Chciałam jak najszybciej wiedzieć czego chciał.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to jest NN :33
No mi się podoba xDD Jeszcze mam dla was w zanadrzu 9 :33 Ale teraz podwyższam stawkę xD
15-20 komentów=nn xDD
Szczerze nawet tego rozdziału nie sprawdzałam, bo mam wiecie mało czasu i te sprawy xDD W dodatku mam nowego bloga ^_^ Awwwww :33
I jeszcze lekcje, nadrabianie 8 sezonów SPN (jeszcze 6 xDD)
No wiecie jak to jest xDD Urwanie głowy normalnie :33
A teraz macie małą zachętę na mojego nowego bloga :D
Ten blog opowiada o 18-latce Cassie Howe której rodzice giną w tajemniczych okolicznościach. Cassie przeżywa żałobę, a na pogrzebie pojawia się tajemniczy Dean Everdeen próbujący rozwiązać tą sprawę. Co z tego wyniknie? Czy Cassie dowie się w co byli zamieszani jej rodzice?
Tego wszystkiego dowiecie się czytając moje opowiadanie ^^
http://tajemnica-ktora-zabija.blogspot.com/
Mam nadzieję, że przypadnie wam to do gustu ;D
Ostatnio na Klaroline mam mały zanik weny, to znaczy wiem o czym pisać ale nie za bardzo wiem JAK to napisać by było właściwe xD
No więc na razie będę dodawać rzadko chyba, że wena wróci xD
A wróci na pewno ^_^
No to chyba tyle xDD
Luknijcie sb na mojego najnowszego bloga, napiszcie co myślicie i pozdrawiam :**
Oczywiście tu też napiszcie :DD



















