Caroline:
Rano czułam się rześka i wypoczęta. Obudziłam się przy boku Klausa. Dotknęłam moją ręką jego policzek i po chwili moja ręka dotykała jego gęstych, jasnobrązowych loków. Nie chciałam go budzić. Tak ślicznie wyglądał gdy spał. Dziwiłam się sama sobie, że przedtem nie dostrzegłam jak się o mnie stara i jaki jest przystojny. Podniosłam moją głowę i zauważyłam, że okno w moim pokoju jest zamknięte. Mogłam przysiąc, że go nie zamykałam. Miałam tylko nadzieję, że mama nie zauważyła z kim leżałam, przytulona w łóżku, bo jeśli wiedziała to już po mnie, albo inaczej mówiąc już po naszym tajemnym związku. Popatrzyłam na budzik. Była 11:00 i przypomniałam sobie, że jest sobota. Moja mama prawdopodobnie miała wolne. Szybko wstałam z łóżka i wzięłam się za budzenie Klausa.Gdy otworzył zaspane oczy powiedziałam:
-Klaus szybko musisz wracać do domu, moja mama jest w salonie. I chyba nas widziała.
Klaus otworzył szerzej oczy i powiedział:
-Ale jak to nas widziała. Ja nie wróciłem do domu? O nie... - odpowiedział wampir, położył zawiniątko na pościeli i dał mi buziaka w policzek. Po chwili nie było go już w sypialni.
Postanowiłam otworzyć prezent. Rozwiązałam wstążkę i otworzyłam pudełeczko. Była tam jakaś kartka zwinięta w rulonik. Zauważyłam na niej rysunek Klausa przedstawiający mnie. Był śliczny. Na odwrocie kartki było napisane "Caroline, pozwól, że porwę cię w sobotę na małą kolację w grillu. Wiem, że nie jest tam zbyt romantycznie, ale tam mogę się przed tobą otworzyć. Niklaus". Nie wiedziałam co ten list miał oznaczać ale wiedziałam jedno: Idę na randkę z Klausem. Ucieszyłam się i wyszłam z pokoju. Na korytarzu prawie weszłam na moją mamę idącą z herbatą do swojego pokoju. popatrzyła na mnie gniewnym wzrokiem i weszła do swojej sypialni. Odetchnęłam z ulgą, nic nie powiedziała o mnie i o Klausie. Weszłam do łazienki, zrobiłam poranną toaletę i ubrałam się w letnią sukienkę na ramiączkach. Delikatnie się pomalowałam i wróciłam do pokoju. Rozłożyłam się na łóżku i myślałam. Rozmyślałam o mojej przyszłości z Klausem.
Moje rozmyślania przerwał jakiś huk w kuchni. Od razu tam pobiegłam, ale nikogo tam nie zastałam. Nagle ten sam huk powtórzył się tym razem w salonie. Od razu pobiegłam tam z wampirzym tempem i zobaczyłam tam Tylera. Stałam jak wryta i nie mogłam uwierzyć. "Co on tu robi" Pomyślałam zaskoczona. Wyjęłam telefon z kieszeni w sukience i wybrałam numer Klausa. Tyler wampirzym tempem wytrącił mi telefon z ręki.
Komórka spadła i się roztrzaskała się. Byłam tak wkurzona jak nigdy dotąd. Pozbierałam części telefonu i wybiegłam z domu. Nie słyszałam za sobą niczyich kroków.
Odetchnęłam z ulgą. Tyler mnie nie śledził. Byłam w parku, usiadłam na ławce i postanowiłam poskładać telefon. Było już południe, czułam to.
Klaus:
Byłem wściekły. Nie wiem czy na siebie czy na matkę Caroline. Z jednej strony na siebie bo zostałem u niej na noc, a miałem tylko zobaczyć jaka będzie jej reakcja gdy dostanie zaproszenie. Lecz z drugiej czułem, że wszyscy są winni tylko nie ja. Gdy wszedłem do domu od razu usłyszałem, że ktoś ogląda głośno TV w salonie. Skierowałem się tam. Zauważyłem Kol'a rozwalonego jakby nigdy nic na kanapie. Byłem wkurzony bo leżal na niej w swoich ubłoconych buciorach i oglądał jakieś głupoty.
Podszedłem do telewizora i go wyłączyłem. Nagle usłyszałem "słodki" głosik brata:
-Co ty robisz, braciszku. Tak wiem znowu to powtarzam: Najpierw psujesz mi telewizor a teraz to?
-Możesz oglądać w pokoju Rebeki, ale nie ty musisz w salonie. I w dodatku rozłożyłeś się na nowej kanapie ze swoimi obłoconymi buciorami, KOL!- odpowiedziałem.
-Gdzie byłeś? - Zmienił temat.
- Gdzieś!
-A czy mógłbym wiedzieć gdzie dokładnie? - dopytywał się Kol.
-Nie twój interes, matole!- krzyknąłem zirytowany.
Kol zrobił zdziwioną minę.
-Klaus, czemu ty ostatnio jesteś taki nerwowy. Co za mało whisky? Za mało kontaktu z Caroline? To u niej byłeś prawda? I co jak się spało?- powiedział
Nic nie odpowiedziałem tylko zrobiłem minę która mówiła sama za siebie. Kol znowu zapytał:
-Widzę, że noc z twoją Anielicą się nie udała.
-Zamiast... Szkoda słów na tłumaczenie bracie.- odpowiedziałem w końcu.
kol najwidoczniej chciał zmienić temat i powiedział:
-Był tu ten... jak mu było... A tak Tyler i się pytał o ciebie. Podobno ma jakąś ważną sprawę do ciebie. powiedziałem mu, że jesteś chyba u Caroline.
"O nie coś ty narobił debilu" pomyślałem i od razu wystukałem na telefonie numer Caroline. Nikt nie odbierał. postanowiłem poczekać aż oddzwoni. Kol podszedł do barku i przyniósł pełną butelkę whisky. Nalał mi do kieliszka. Wypiłem za jednym zamachem. Jako wampir mogłem się upić tylko po bardzo dużej dawce tego trunku. Miałem ochotę kogoś zabić, a najchętniej tego parszywego Tylera... Ale on mi działał na nerwy!
Caroline:
Gdy złożyłam mój telefon, od razu zadzwoniłam do Klausa. Trochę mi zajęło dodzwonienie się do niego, ale gdy odebrał usłyszałam nie jego lecz Kol'a:
-No hej, Car. Mam do ciebie sprawę, lepiej sama tu przyjdź bo ... hmm jakby to powiedzieć... Klaus jest trochę, nieprzytomny. Musimy go ocucić.
Po tych słowach się rozłączył. Byłam wściekła. Od razu popędziłam do willi Klausa i zastałam go śpiącego w salonie. Byłam na niego tak wkurzona jak nigdy. Podeszłam do niego i wyczułam, że był pijany. "Boże, co ja mu zrobiłam, że się tak upił" pomyślałam i go pocałowałam. Gdy to poczuł się ocknął i był jak nowo narodzony. Popatrzył w moje oczy i powiedział:
-Caroline, co ty tu robisz? Chyba nie powiesz mi, że Kol cię wezwał? Ja po 5 minutach wracam do siebie.
-Klaus, nie po pięciu ale po dwudziestu minutach. Ile ty wypiłeś co? -zapytałam.
-Nie mam pojęcia ile ale wiem, że to przez Kol'a. Przepraszam, że widziałaś mnie w takim masakrycznym stanie. - wybąkał przeprosiny i wstał z kanapy.
Już się nie gniewałam. Nie niego nie mogłam się tak długo gniewać. Przytuliłam go i zapytałam kiedy idziemy do "Grilla". Powiedział, że około 19:00. Była dopiero 15 a mnie nie chciało się tak długo czekać na naszą randkę. Pocałowałam go jeszcze raz i wyszeptałam mu do ucha:
-Kochanie, nie możemy iść troszkę wcześniej?
Klaus chwycił mnie za rękę i powiedział:
-Nie nie możemy gdyż mam dla ciebie niespodziankę. I po chwili byliśmy obydwoje w jego pokoju. Rzuciłam Klausa na łóżko i rozerwałam mu koszulkę. On zdjął mi sukienkę. Zdjęłam mu spodnie i obydwoje położyliśmy się na jego łóżku. Byliśmy w samej bieliźnie, ale to w niczym nie przeszkadzało. Zaczęliśmy się gorąco całować. To były najlepsze momenty w moim życiu. Nawet z Tylerem nie czułam się tak niesamowicie jak z Klausem.
___________________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że podobał wam się ten rozdział, bo miałam na niego dużą wenę ;D Jeszcze dzisiaj prawdopodobnie dodam nowy rozdział ale zobaczymy ;)
Komentujcie! Chcę poznać waszą opinię.
Haha ja powiem jedno to jest cudowne, kocham tą parkę ale ... jaram się Kolem. Jest cudowny jako dręczyciel Klausa- Nie twój interes, matole - To jest the best <333 Znaczy Klaroline jest zajebista ale ona jest i zawsze będzie , a to ... ♥
OdpowiedzUsuńDziękuję i postaram się by było jeszcze więcej Kola ;D
UsuńKol forever! Zmieniam ship Kol&Kol xD
OdpowiedzUsuńKlaus i Care :** jakie to słodkie !!! Ubustwiam Kola jeszcze bardziej. Jak patrze na Klausa i Kola to jak bym patrzyła na siebje i starszą kuzynkę :P. Ona zakochana do zera i jak jej sie cos nie uda to na mnie sie msci :P ja za to nie jestem jej dłużna w docinkach :))
OdpowiedzUsuńBracia Mikelson lepsi on Defana o.o
Plec dlaczego zabiłaś Kola :'( ?!?! Ten blog ostatnio leprzy niz serial ;D
No dzis jednak moj pesymizm sie troche ujawnil :) ale i tak do bloga nie mam zasnych uwag !
KOL <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3
OdpowiedzUsuńNie pisz, to nie dla ciebie
OdpowiedzUsuńcudowny <3
OdpowiedzUsuń