Klaus:
Byłem wściekły jak nigdy dotąd. I to przez Kol'a. "Boże, czemu on musi być taki "troskliwy" " pomyślałem i postanowiłem iść do jego pokoju.
Mój brat miał rację. Przez to moje szaleństwo z krzesłem spadł mu telewizor 50'calowy ze ściany.
Zauważyłem, że się tym raczej nie przejął ponieważ mimo 1000 małych kawałeczków ekranu on leżał na łóżku i coś pisał na laptopie. Nawet mnie nie zauważył. I przede wszystkim, okłamał mnie, że idzie na polowanie... Miał na uszach słuchawki. "On w tych słuchawkach wygląda jak teletubiś" Pomyślałem i specjalnie wysłałem mu tę myśl. Gdy ją odebrał popatrzył na mnie złowrogo, zdjął słuchawki i powiedział:
-Na prawdę? I kto tu nie umie pukać.
-No wiesz ja byłem w innej sytuacji. Caroline była w staniku i jeansach ,a ja bez koszuli. - odpowiedziałem.
-No racja. Ale co jak co ta twoja Caroline to ostra jest...- powiedział Kol. Chciał jeszcze coś powiedzieć ale ja do niego szybko podbiegłem i rzuciłem laptopem o ścianę na której powinien wisieć telewizor.
Kol miał zdziwioną minę. W końcu się odezwał:
-Hola, hola bracie. Czy ty aby troszeczkę nie przesadzasz? Najpierw krzesło, później rozwaliłeś mi telewizor a teraz laptop? Hola, hola opanuj się Nik... Gdyby się twoja anielica dowiedziała to by było...
Oniemiałem... Skąd wiedział, że myślę o niej jak o jakimś aniele. Skąd on to wiedział, że ją tak nazywam. Zapytałem:
- Kol, skąd wiesz o tym, że nazywam ją anielicą?
-Słyszałem jak do niej cicho szeptałeś, no wiesz wtedy w łazience. - odpowiedział i się uśmiechnął.
Ale to nie był taki uśmiech jak zwykle. To był jakiś inny uśmiech. Widziałem ten uśmiech ostatnim razem gdy byliśmy jeszcze ludźmi. Wróciły wspomnienia związane z tym. Pamiętam, że ten zazdroszczący uśmiech zawitał na jego twarzy wtedy gdy po raz pierwszy pocałowałem Tatię... I on to widział.
A było to w dzień w którym dowiedziałem się o tym, że moim prawdziwym ojcem jest wilkołak.
Wszystko wróciło. Pamiętam jak zaatakowały nas wilki. Pamiętam gdy chciałem przed nimi obronić Tatię Petrovą. Aż nagle podszedł do mnie jeden nieznany mi dotąd człowiek i powiedział "Witaj synu, na pewno matka opowiadała ci o swoim romansie ze mną". I ten uśmiech. Powiedziałem do Tatii "Kochana nie słuchaj go, to nie może być możliwe" i ją pocałowałem. Patrzyła na nas cała wioska, oprócz Elijah bo gdyby to widział, na pewno bym nie żył. Pamiętam ten uśmiech Kol'a i iskry w jego oczach mówiące " ty to masz szczęście, bracie". "Nie za dużo wspomnień" pomyślałem i przestałem przypominać sobie te czasy.
Nagle z ciszy wyrwał mnie głos Kol'a:
-Kochasz ją, prawda? Tak jak nigdy nikogo?
- Tak, kocham ją tak jak nigdy nikogo. - spokojnie odpowiedziałem.
- To jej to powiedz. Nie kryj swoich uczuć. Przecież ona też cię musi kochać. Inaczej nie przyszła by co ciebie kilka godzin po waszej kłótni. Ja nigdy nie widziałem takiej więzi jaka łączy was.- Powiedział opanowany Kol.
- Ale ja nie wiem jak ona to przyjmie... Nie wiem czy pogodzi się z moją dziką naturą. Przecież ja jej mogę zrobić krzywdę. Nie mogę się z tym pogodzić, ale wiem, że nie mogę być z taką delikatną istotą jak Caroline.
Kocham ją, to prawda ale nie mogę z nią być.- odpowiedziałem i po chwili z oka popłynęła mi samotna łza.
Gdy Kol to zauważył powiedział:
- Klaus, ty bezwzględna hybryda płaczesz? Nie wierzę. Ta dziewczyna cię zmienia. Musisz z nią być, dzięki niej masz szansę stać się lepszym człowiekiem. Choć tego od ciebie nie wymagam ale wiesz, gdybyś był lepszy wszyscy ludzie stawali by przed tobą otworem i nie musiał byś już tworzyć sobie tej twojej hybrydziej "rodzinki". Musisz się starać o Caroline bez względu na wszystko. Ona jest najodpowiedniejszą dla ciebie kobietą. Nie możesz jej stracić rozumiesz?
nie mogłem uwierzyć jego słowom. Po raz pierwszy słyszałem coś takiego z jego ust. Zwykle mi dogryzał a teraz mówił na poważnie.
Caroline:
Wróciłam do domu. Tym razem- niestety- spotkałam moją mamę. Po przywitaniu się ze mną zapytała:
-Caroline, Gdzie byłaś wczoraj w nocy?
-Um...U... Eleny? - próbowałam skłamać, bez skutku.
-Caroline?
-No dobra, byłam u Bonnie ok? - skłamałam.
-W takim razie dlaczego Bonnie i Elena cię szukają i czemu na pralce leży twoja biała sukienka która jest cała w błocie?-zapytała policjantka
-Szukają mnie bo im zwiałam, a sukienka jest brudna bo wpadłam wczoraj w parku do kałuży z błotem.
Moja mama zrobiła skwaszoną minę, a ja weszłam do swojego pokoju. wyjęłam s komody moją piżamę i poszłam z nią do łazienki. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic.
Klaus:
Po słowach Kol'a wyszedłem z domu. Jedyne co zrobiłem to chwyciłem sweter Caroline i mały prezent dla niej w małej kremowej paczuszce.
Szedłem wolno chodnikiem wprost do domu ukochanej. Gdy znalazłem się pod jej domem słońce zaszło już prawie całkowicie. Okno w jej pokoju było uchylone. "Cholera, jak ja je otworzę?" Pomyślałem i po chwili wcisnąłem swoją rękę w małą szczelinę. Po około 10 minutach otworzyłem okno. Bolała mnie ręka, no ale cóż dla Caroline zrobiłbym wszystko. To moje otwieranie okna musiało wyglądać komicznie, ale w środku, we mnie uczucia szalały: szczęście ze smutkiem, miłość z nienawiścią i złość z radością. Byłem tak zachwycony tym, że zobaczę moją Anielicę. Wszedłem do jej pokoju przez otwarte okno. Jak jakiś Romeo czy coś w tym stylu. Tak Caroline definitywnie była moją Julią. Nie było jej w pokoju lecz lada chwila mogła wejść. Mój rozum mówił mi żebym szybko zostawił prezent ale serce mówiło żebym zaczekał na ukochaną. Posłuchałem serca. Czułem jakby ten mur broniący dostęp innych do mojego prawdziwego ja, runął.
Tak Kol miał rację, Caroline robiła ze mną coś niezwykłego. Moje ludzkie uczucia powoli wychodziły na jaw. Czułem motyle w brzuchu. A takie uczucie zdarzyło mi się czuć tylko za życia...
Położyłem się wygodnie na jej łóżku i po chwili zasnąłem. Choć wampiry nie potrzebowały snu poczułem się zmęczony dzisiejszym dniem.
Caroline:
Gdy wyszłam spod prysznica od razu wytarłam się ręcznikiem i ubrałam się w moją piżamę.
Wysuszyłam włosy i wyszłam z łazienki do mojego pokoju.
Czułam, że w moim pokoju jest ktoś obcy. Okno było otwarte a firanka wywiana przez wiatr na zewnątrz.
Bałam się. lecz po chwili zauważyłam kogoś leżącego na moim łóżku. To był Klaus. Byłam tak zadowolona jak nigdy. Położyłam swoją głowę na jego Klatce piersiowej i po chwili zasnęłam nie zdając sobie sprawy z tego, że moja mama weszła do pokoju z kakao na przeprosiny, za to wypytywanie mnie gdzie jestem.
___________________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że ten rozdział się wam dosyć spodoba. Pisałam go wczoraj wieczorem i wydaje mi się, że jest chyba najfajniejszy z wszystkich do tej pory ;D Ale ocenienie go należy już do was. piszcie komentarze bo chcę poznać waszą opinię :)
Czytałaś ,,Szeptem" bo tam Pech też nazywał Norę Anielicą:D Przeczytałam wszystkie rozdziały no i powiem, że jakby było mnie powtórzeń to by było super ;d rozwaliło mnie to o tym telewizorze, a Klaus moim zdaniem nie powinien być jakąś potulną owieczką ;D No ale to twój blog ;d Życzę dalszej weny ;D Będę czytać bloga ;D Zapraszam także do mnie http://tvd-caroline-klaus.blogspot.com/ pozdrawiam ;D :*
OdpowiedzUsuńPostaram się robić mniej powtórzeń i dzięki za miły komentarz ;D
UsuńI twój blog jest genialny w niedzielę przeczytałam wszystkie posty na nim ;D
UsuńHaha mi najbardziej podobało się ale to chyba w 4 ... jak powiedział Klaus do Kol : Ty debilu , czy nasza szanowna matka nie nauczyła Cię pukać ;p to jest moim zdaniem megaa
OdpowiedzUsuńhttp://klaroline-love.blogspot.com/ zapraszam do odwiedzin mojego , dopiero zaczynam ale jest również o Klaroline
Dziękuję i chętnie przeczytam twojego bloga ;D
OdpowiedzUsuńHahahaha! Ja jebie. Szkoda, że w serialu nie było sceny z oknem, chyba bym ze śmiechu padła widząc najsilniejszą na świecie hybrydę mocującą sie z oknem hahaha! :P. Jej Kol był miły o.o. Hehe xD słodkie to :3
OdpowiedzUsuńPOZDRAWIAM ;* wow! Nadal nie hejtuje ten blog mnie zmienia xd
znacie może jakieś blogi o Stelenie ? podacie linki ?
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńcudowny <3
OdpowiedzUsuń