Klaus:
Już kilka długich miesięcy siedziałem w ciemnym pomieszczeniu... Żadnego światła... Z minuty na minutę słabłem. A myśl o Caroline dobijała mnie jeszcze bardziej... Miałem wrażenie, że już nigdy jej nie ujrzę...że nigdy jej nie pocałuję. Myślałem tylko o niej... Tylko o tym, że nie dopełniłem swojej obietnicy, że nigdy jej nie zostawię. Zostawiłem ją samą na pastwę losu... Ją i nasze nienarodzone dziecko. Nienarodzone lub narodzone... Z moich oczu zaczęły płynąć łzy... Nie wstydziłem się tego! Płakałem! Płakałem z tęsknoty i żalu... Bałem się o nią... W końcu nie zawsze można zaznać takiego szczęścia i poczucia, że ktoś cię kocha, jak z nią. Ale odszedłem... Odszedłem zostawiając ją samą. Moją anielicę... Nagle zdałem sobie sprawę, że te kraty mogą nie wytrzymać mojej nadludzkiej siły. Wstałem i z całej siły się rozpędziłem. Poczułem przenikający moje ciało ból i upadłem na ziemię. W celi zrobiło się nagle zimno... Tak jak w grudniu czy w styczniu.
-Klaus...-usłyszałem delikatny, znajomy mi głos.
Podniosłem głowę i ujrzałem ją... Piękną blondynkę, z niebieskimi oczami i smutnym uśmiechem na twarzy.
-Caroline...-złapałem jedną rurkę i z trudem stanąłem o własnych silach.
-Klaus... Tak za tobą tęsknię... Wiem, że to tylko piękny sen ale cieszę się, że cię ujrzałam... Choć przez chwilkę.-szepnęła i próbowała dotknąć mojego policzka. Przeniknęła przez moją skórę, tak jakby była duchem...Uśmiechnąłem się smutno.
-Kocham cię, słoneczko...-szepnąłem.
-Ja ciebie też, kochany... Obiecuję, że wyciągnę cię z tego bagna... Choćby nie wiem co. Zrobię wszystko byś wrócił do mnie i do naszego maluszka. Nie pozwolę by nasze dziecko dorastało bez taty.
-Ja też tego nie chcę...-szepnąłem zapłakany i sięgnąłem by dotknąć twarzy ukochanej. Gdy już dotykałem jej miękkiej, mlecznej skóry, coś się stało... Caroline rozpłynęła się w powietrzu. Byłem zły na siebie, że jej w jakiś sposób nie zatrzymałem... Krzyknąłem i z całej siły uderzyłem ręką w żelazne kraty. Byłem wściekły... Za wściekły... Miałem ochotę zabić każdego kto stanie mi na drodze do szczęścia. "Wrócił stary Klaus..." pomyślałem i się cwaniacko uśmiechnąłem. Lecz po chwili mój uśmiech spełzł z mojej młodej twarzy. Pomyślałem o tym, że może będę mieć córeczkę która nawet nie będzie wiedziała o istnieniu swojego taty... Albo synka... Moje oczy powoli zaczynały piec od gromadzących się w nich łez. Nagle usłyszałem odgłos wsuwanego do kłódki klucza. Otworzyłem oczy i ujrzałem zamazany przez łzy obraz. Przetarłem je i ujrzałem mężczyznę mocującego się z zamkiem. Gdy już miał dosyć tego ustrojstwa, wycelował swoją rękę na kłódkę i strzelił w nią promieniem srebrzysto-białego światła.
Światło to mnie niesamowicie raziło więc znów przymknąłem oczy. Gdy oswoiły się już z nieziemskim odcieniem bieli, padającym prosto na mnie, otworzyłem je i ujrzałem znajomą twarz.
-A... Ty jesteś ten cały Maximilian, prawda? Czym jesteś? Czarodziejem? Tak jak ta mała suka, która mnie uwięziła?
-Nie jestem czarodziejem. Jestem kimś więcej niż zwykłą istotą z niesamowitymi zdolnościami. Jestem aniołem.
Wybuchnąłem śmiechem. Maximilian odsunął kraty a ja powoli wyszedłem z celi. Chłopak wyglądający na około 20 lat rzucił mi torebkę ze świeżą krwią. Od razu ją otworzyłem i zacząłem łapczywie sączyć życiodajny napój. Gdy już wypiłem całą zawartość opakowania, rzuciłem je na podłogę.
-Anioły pozwoliły mi ciebie wypuścić pod jednym warunkiem.-powiedział "anioł"
-Jakim? Co to za warunek?
-Weźmiesz ze sobą trzy osoby... Dwie dlatego, że na to zasługują a jedną dlatego, że za życia była zła i nie zasługuje na to by spotkać swoją ukochaną, której szukała...
-Kogo? Silasa? Może Janette?
-Trafiłeś już dwie osoby...
-Nie. Nie zgadzam się.-odpowiedziałem.
-A chcesz zostawić Caroline samą na pastwę losu?-zapytał Max.
Był władczy i lekko porywczy. Ale rzeczywiście było w nim coś takiego co na pewno nie oznaczało tego, że był zwykłym człowiekiem...
-Dobrze. Zrobię to dla niej. Kogo jeszcze mam przeprowadzić przez granicę między światami?
-Bonnie Bennett...
Wmurowało mnie. Ale to przecież nie możliwe... Ona nie mogła umrzeć. Caroline pewnie przeżywała teraz istne piekło...
Popatrzyłem w twarz Maximiliana. Nie wiem czemu ale... czułem, że chciał dobra Caroline. Skierowałem się w stronę wielkich drzwi. Nagle na drodze stanęła mi pewna dziewczyna... Od razu ją poznałem...
-Hello, Klaus... Did you miss me?-zapytała z mocnym Kalifornijskim akcentem.
-Jane...-szepnąłem.
Wampirzyca się uśmiechnęła i do mnie podeszła.
-Zabiłeś mnie w taki epicki sposób... ale za to teraz Silas zabił ciebie... I siedzisz tutaj, a Caroline... Ta słodka mała anielica może cię nawet zdradzać...
Chciałem uwolnić się od jej wzroku wędrującym po moim ciele... Odwróciłem się, ale Maxa już nie było.
-O czym ty mówisz?-zapytałem patrząc jej prosto w oczy.
-Ona cię zdradza... Ze Stefanem...
-Co?!-zapytałem wściekły.
-Mogę ci to pokazać... Jeśli chcesz... Złap mnie za rękę.-szepnęła. Delikatnie dotknąłem jej zimnej, wręcz lodowatej dłoni. W super tempie znaleźliśmy się w jakimś cichym i ciemnym pomieszczeniu. Janette podeszła do zasłoniętego kotarami okna. Pociągnęła za nie. Opadły na ziemie odsłaniając widok na podwórko. Podszedłem do okna. Zobaczyłem pięknie zadbany park... musiałem znajdować się w jakimś wielkim, bogatym zamku. Wnętrze jakie zauważyłem pod wpływem czerwonego światła padającego przez okno, było nieziemskie. Ściany pomalowane na brąz ze złotymi wstawkami. W rogu wielkie łoże okryte satynową pościelą.
-Co to za miejsce?-zapytałem.
-To mój mały dobytek... Cały ten zamek jest moim dobytkiem... Tutaj czas płynie szybciej... 100 lat tutaj to 10 dni tam... na ziemi.
Popatrzyłem jej w oczy. Po raz pierwszy wyczuwałem w jej głosie szczerość... Uśmiechnąłem się do niej smutno.
Chcesz zobaczyć?-usłyszałem jej głos w mojej głowie.
Tak.-wysłałem telepatycznie odpowiedź.
Zamknij oczy i o niej pomyśl... A zobaczysz to, co ja widziałam zaledwie kilka minut temu.
Zrobiłem wszystko po kolei... Wszystko co mi kazała. Zamknąłem posłusznie oczy i pomyślałem o Caroline. Przed moimi oczami stanął obraz. Caroline leżała w łóżku, przy niej siedział Stefan. Gdy Caroline go ujrzała od razu go pocałowała... Nie widziałem dokładnie gdzie... Czy w policzek, czy może w usta. W moim sercu coś pękło. Teraz już wiedziałem jak Caroline się czuła widząc mnie z Tatią. Ta zazdrość... Ta rosnąca we mnie złość.
-Klaus?-zapytała na głos Janette.
-Tak?-powiedziałem i skierowałem swoją głowę w stronę dziewczyny.
-Wszystko między wami będzie tak jak dawniej... Jestem tego pewna.-szepnęła i się uśmiechnęła.
Nigdy nie widziałem na jej twarzy takiego cudownego i szczerego uśmiechu jak teraz.
Przybliżyłem się do niej. Popatrzyłem w jej oczy. Wyrażały smutek i odrzucenie... Rozsądek i serce były przeciwko temu co chciałem zrobić ale chciałem za wszelką cenę się zemścić na Caroline... mimo, że ją kochałem. Odgarnąłem złociste włosy Janette z jej twarzy i delikatnie musnąłem jej wargi swoimi wargami. Odwzajemniła pocałunek... Całowała podobnie do Caroline ale jednak... Caroline kochałem... Jane położyła swoje zwinne palce na mojej szyi... Bałem się nadal ją całować ale jednak... Potrzebowałem tego. Czułem w sercu pustkę... Coś takiego jak... Złamanie. Miałem złamane serce. I to przez kogoś kogo kochałem... Ale gdy dotarło do mnie co ja teraz robię zrozumiałem, że ja ją też zdradziłem... Już drugi raz! Nie mogłem pozwolić na to co się działo... Ale jednak. nie potrafiłem zapanować nad swoim ciałem. Już nie słuchałem zdrowego rozsądku czy tym bardziej serca, które mówiło mi, że na miejscu Janette powinna być Caroline. Jane delikatnie złapała za wystającą z mojej koszulki nitkę i zaczęła za nią ciągnąć. Po chwili zmagania się z koszulką, rozerwała ją swoimi czarnymi jak noc paznokciami. Mój tors został odkryty całkowicie. Szczerze podobała mi się ta sytuacja... Przecież mogłem sobie wyobrazić, że całowałem Caroline... Może to nie było na miejscu całować Janette ale... Co miałem zrobić? Jestem wampirem... Moją rządzę pocałunków jest trudniej zatrzymać. Po chwili zacząłem ściągać jej bluzkę i seksowne rurki. Rzuciłem je na podłogę i zacząłem gładzić jej plecy. W końcu gdy znalazłem zamek od biustonosza, rozpiąłem go. Zdjąłem jej też majtki, a ona zajęła się moimi spodniami i bokserkami. Po chwili leżeliśmy w łóżku. Ciągle się całowaliśmy... Nie przejmowałem się niczym... Mimo złamanego serca, nie czułem już pustki choć w dalszym ciągu niesamowicie tęskniłem za Caroline. Kochałem ją... Może to było chore... Kochałem Caroline, a uprawiałem seks ze swoją byłą... Ale to nic dla mnie nie znaczyło... Nawet całując Jane myślałem o pięknej wampirzycy o nazwisku Forbes...
Caroline:
Wzięłam głęboki wdech. Obudziłam się ze snu w którym widziałam Klausa. Był uwięziony w jakimś dziwnym, ciemnym pomieszczeniu. Ale to był przecież tylko głupi sen... Spałam w pokoju Elijah'a. Nie chciałam spędzać nocy w sypialni Klausa... Za dużo wspomnień wiązało się z tym miejscem. O wiele za dużo... Otuliłam się mocniej kocem i gdy już miałam znów zasypiać, usłyszałam głos Stefana.
-Pobudka, śpiochu. Tom chce ci coś oznajmić.-powiedział i usiadł obok mnie na łóżku. Podniosłam się i go przytuliłam. Po chwili pocałowałam go w usta... Nie wiedziałam co we mnie wstąpiło. Przecież nie mogłam zdradzić Klausa, bo go kochałam. Stefan odwzajemnił delikatny pocałunek i po chwili mnie odsunął. Chrząknął i na mnie popatrzył.
-Znasz Toma? -zapytałam zmieszana siadając wygodnie na łóżku. Musiałam zmienić temat.-Jasne, że tak... W końcu jeździłem z Klausem po całej Ameryce w poszukiwaniu wilkołaków.
Na wspomnienie o ukochanym spuściłam głowę.
-Przepraszam, myślałem, że już...-powiedział.
-Straciłam go. Na zawsze... A obiecał mi, że nigdy mnie nie opuści...-szepnęłam.
Stefan objął mnie ramieniem.
-Myślę, że powinnaś wiedzieć to co wiemy już my wszyscy.
Po tych słowach do pokoju wszedł powoli Tom, Elijah wraz z Katherine i... ten facet który mi wczoraj powiedział bym nie piła alkoholu.
Popatrzyłam na Stefana. Promieniście się uśmiechał.
-Caroline...? Czy chcesz wysłuchać tego co ma ci do powiedzenia Maximilian?-zapytał Tom i popatrzył na mnie pełnymi blasku oczami.
-Tak. -szepnęłam.
Katherine patrzyła na mnie tak jakby za chwilę miała wybuchnąć. Nie wiem czemu tak się zachowywała... Chyba po prostu jej hormony buzowały...
Maximilian podszedł do mnie i koło mnie usiadł. Złapał mnie za rękę i szepnął:
-Wyobraź sobie, że Oprócz istot które znasz istnieją też stworzenia silniejsze... Stworzenia które kontrolują istoty słabe.
-Pewnego rodzaju strażnicy?-zapytałam.
-Tak. Strażnicy Mrocznych Wymiarów i ziemi. Istoty które są wszech potężne i ,które mocą przywracać do życia osoby które straciły.
-Ty jesteś takim kimś?
-Nie tylko ja... Ty też.-szepnął i wskazał palcem na mnie.
-Co? Ja jestem tylko wampirem...
-Nie do końca. Od kiedy się urodziłaś zostałaś wyznaczona na nowego anioła. A zdarzenia które wydarzyły się później nie były ważne. Za około tydzień nie będziesz już wampirem i nie będziesz w ciąży. Będziesz za to aniołem... Aniołem nieśmiertelnym i potężnym.
-Co mi z tego, że będę nieśmiertelna jeśli Klaus nie żyje!
-Nie zauważyłaś niczego dziwnego? Nie zauważyłaś tego, że ciało Klausa zniknęła w tajemniczych okolicznościach?
-Chodzi ci o ciało Nika?
-Tak.
-Czyli, że on żyje tylko... nie tutaj?-zapytałam.
Max pokiwał przytakująco głową. Byłam zachwycona. Jeśli to była prawda to... O mój boże!
-Kiedy wróci? Gdzie on jest?- mogłabym zasypywać go jeszcze większą ilością pytań.
-Jest w Mrocznych Wymiarach a wróci... Za około godzinę.
Po jego słowach byłam jeszcze bardziej w niebo wzięta.
Byłam zdolna nawet przytulić Katherine... Wstałam z łóżka i podbiegłam do niej. Objęłam ją mocno. Elijah musiał dać jej jakiś znak by odwzajemniła uścisk, bo po chwili poklepała mnie po plecach.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Awwwww nie mogę się hejtów doczekać xD Awwwww xD mam głupawkę xD A własnie: Śmiało! Hejtujcie moją zrąbaną psychę i wymyślanie dziwnych zdrad xD Ach ta logika Klausa ''Ona mnie zdradziła, muszę się zemścić" I hopsa do łóżka z Janette xD Oj taak... jestem pewna, że będzie niezmiernie dużo hejtów ;3 Już koleżanka w szkole mi to uświadomiła :D I te jej słynne słowa "Klaus jest takim niedźwiadkiem a Janette pingwinkiem... Jest dokładnie tak jak z Arktyką i Antarktyką... Niedźwiadki na górze, pingwinki na dole" Boże... z kim ja się zadaję xd Ale mniejsza z tym...
Mam nowego bloga *o* O pierwotnyych xD http://theoriginals-mojahistoria.blogspot.com/ Będzie duużo Kalijah ;3 Kelijah czy jak to tam jeszcze człowieki nazywają ten parring xD
Dobra a jaki odzwierciedlenie mojej dzisiejszej głupawki... Tego tygodniowej głupawki raczej xD, macie tu takie zdjątka ;3 Tak owszem... Tylera robiłam sama xD
![]() |
| Awwww Damon ^---^ |
![]() |
| Caroline i Klausio ;3 |
![]() |
| Awwww xD Klefan <3 |
I znów to samo:
25 komentarzy=drugi rozdział ;3 Nie wiem jeszcze dokładnie co się stanie ale wiecie... chyba Klaus wróci xD
Ps: Czekam na Hejty i Pozdrawiam :*





Wspaniały rozdział :) A Klausa myślałam że zaraz udusze chyba :D Heh Caroline taka szczęśliwa że nawet do Katherine podbiegła i ją przytuliła.W tym momencie śmiałam się jak głupia do tego monitora :)
OdpowiedzUsuńSłodka jest ta ich wzajemna tęsknota za sobą, ach *.*
OdpowiedzUsuńKlaus mnie zdenerwował ! Czy on oszalał ? Oj dziewczyno, hejtować się nie będę, ale nigdy więcej takich numerów !
Jejku, aż się uśmiechnęłam do monitora z powodu radości Caroline pod koniec. Nawet się do Kath przytuliła, haha :D
Widzę, że z tobą jest na prawdę źle kochana, przelej na mnie trochę tego swojego dobrego humorku xD
Dużo weeeeny życzę !!
Wspaniały rozdział ....
OdpowiedzUsuńCzekam na next'a
xoxo
Rudaa.
Super :###### ale się wkurzyłam na Klausa ale jak się Caroline ucieszyła to ja też<3czekam na nn xoxo
OdpowiedzUsuńCo to właściwie za logika? Nie byłam wściekła na Klausa :). Chciałam go zabić, ale to na nic by się nie zdało bo już nie żyje. Będzie jednak okazja za jakąś godzinę. Co do rozdziału jest wspaniały <3
OdpowiedzUsuńPiszesz dla komentarzy i wybicia się bloga czy dlatego, ze to twoje hobby? Bo skoro piszesz, bo lubisz, nie powinnas stawiac ultimatum 25 komentarzy = kolejny rozdzial. Wedlug mnie to nie potrzebne. Jezeli robisz to, bo to kochasz, nie stawiaj warunkow. To, ze twoj blog zyskal duzo czytelnkow i jest znany nie znaczy, ze musisz cos wymagac w zamian za kolejny rozdzial. Przemysl to.
OdpowiedzUsuńNIE BOJE SIE WYRAZAC WLASNEGO ZADNIA - NIE UKRYWAM SIE, LECZ UJAWNIAM.
http://klaroline-only-love.blogspot.com/
Soryy.. nie zgadzam się z tym.Dziewczyna po prostu chce wiedzieć czy ktoś to czyta i czy ma dalej pisać rozdziały :)
UsuńHahahaha, ja ci napisałam co myślę, ale jeszcze raz:
OdpowiedzUsuń☻Przy seksie Klausa i Jane, czy jak jej tam xDD, śmiałam się jak głupia, że mój brat patrzył na mnie jak na nienormalną xDD
☻Przy pocałunku Caro i Stefanka wrzeszczałam xDD
☻Przy tym jak Caro przytuliła Katherine to się zaczęłam tak śmiać, że mama z dworu zaczęła się drzeć, co mnie tak bawi xDD
No i oczywiście pozdrawiam cię, Bliźniaczko ;*
I czekam na nexta.
I na oświadczyny Alexa xDDD ;)
O kurczę! Nie podoba mi się to, że Klaus zdradził Caroline, a ona jego, tak być nie może! Ten seks Klausa z Janette mnie zdołował, muszę ochłonąć, bo będzie ze mną bardzo źle. Mam nadzieję, że to co mówił Max, to prawda i Klausik powróci do Caro, ale chwila! Skoro ona ma być aniołem, to znaczy, że nie będzie w ciąży, o nie! Nie możesz nam tego zrobić, ja chcę dzidziusia! :( Jestem zachwycona, ale z drugiej strony wkurzona. Nie mam zamiaru hejtować, bo za bardzo kocham tego bloga itd. Uch, uwielbiam Klaroline, więc nie torturuj mnie zdradami, bo oberwiesz xd
OdpowiedzUsuńZapraszam na www.dziewczyna-phoenixa.blogspot.com wkrótce 3 rozdział.
;( Czemu takie krótkie!!!??? jestem załamana!!! Coś się zaczyna się psuć między moją kochaną Klaroline i normalnie żal mnie dobija. Napraw to szybko plis!!!!!!!!!! Poza tym, to miałam ochotę zabić ich oboje.... Wgl to jestem ciekawa kiedy w końcu coś będzie o tym aniołku! Dobra pisz szybko kolejny rozdział ;*
OdpowiedzUsuńDobra to było przynajmniej dziwne. Po co Care całowała Stefana i dlaczego ta kreatura znowu się wieprza? :D Nie mam do ciebie żalu, bo mam jeszcze gorzej zrąbaną psychę! Ja oglądam jak na ludziach grzyby sadzą. Dobra mniejsza z tym. Fajny ten rozdział był.
OdpowiedzUsuńCo do komentarza dziewczyny z gory - ona ma trochę racji. Pisz dla siebie, nie dla komentarzy. Rozdział będą jeszcze lepsze! Pozdrawiam ;)
Na moim blogu pojawił się rozdział III. Zapraszam: www.dziewczyna-phoenixa.blogspot.com
OdpowiedzUsuńNajbardziej się uśmiałam przy końcówce gdzie Car przytula Kath, rodzice tak się na mnie patrzyli jakbym wróciła z psychiatryka xd
OdpowiedzUsuńRozdział jak zawsze świetny <3 Weny Ci chyba nigdy nie brakuje... hahah ;p
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta ;D
Rozdział świetny<3333
OdpowiedzUsuńChciałam udusić Klausa. Co on do jasnej cholery robi. Caroline przytulająca Katherine :)
super ! heh i te zdjęcia hhahah :D czekam na nn ! :*
OdpowiedzUsuńU mnie też nn ! :DD
http://claus-i-caroline.blogspot.com/
Boskie, czekam na następny <3
OdpowiedzUsuńBoski i czekam na nexta (czyli jak będzie ponad 30 komentarzy to będzie next?)
OdpowiedzUsuńSupcio
OdpowiedzUsuńEpickie!!! Kocham twój blog i czekam na następny rozdział!!
OdpowiedzUsuńMi tam się podoba. :3
OdpowiedzUsuńSuper
OdpowiedzUsuńJAK MOGŁAŚ TO ZROBIĆ-FOCH
OdpowiedzUsuńdobra maż już tego hejta a teraz na prawdę. świetny rozdział i czekam na kolejny
JAAA JAKI ŻAL... (taki tam mini hejt) ale tak serio to zajebiście <3 <3 <3 Kocham twój blog <3 ale o tym chyba wiesz :P Jesteś moim guru <3 :P Caroline i Katherine o.o dobra to ja to shipuję ok? xD Carethine xD albo Katholine :P okk mamy ship <3 Będzie kiss? xD nie no ja też mam głupawkę ;D A te obrazki na końcu <3 PADŁAM <3 Rebekah <3 ona grała w jakimś serialu dla dzieci o syrenkach tylko jak się to hujstwo nazywało... Nieważne i tak bomba <3
OdpowiedzUsuń--------------------------
Chcę powiadomić cię o XIV u mnie, a oto coś na zachętę ;P
Ciało szatynki leżało martwe na podłodze. Podeszłam do niej i sprawdziłam puls. Ciągle go miała. Zastanowiłam się krótką chwilę i postanowiłam wynagrodzić dziewczynie wszelki trud. Chwyciłam jej dłoń, a moja twarz przybrała demoniczny wyraz. Wysunąwszy kły przedziurawiłam jej nadgarstek i skropliłam odrobinę krwi do czarnego kotła. Wydostał się z niego gęsty dym otaczając jej ciało. Gdy zniknął znów opadła nieruchoma lecz już nie jako czarownica stała się istotą z zupełnie nowej rasy…
- Pathericku! – Wrzasnęłam na całe gardło. Hybryda zjawił się w mgnieniu oka przede mną. – Zabierz pannę Benett do pokoju i przygotuj suknię. Złoże wizytę starej znajomej. – Uśmiechnęłam się chytrze.
http://tvd-tylko-moj-swiat.blogspot.com/
ps; Klaus i Care też będą :P
UsuńHmm... też sie zastanawiam co to był za film.Chyba H2O -wystarczy kropla wody... tak mi sie zdaje :D
UsuńWracam po miesięcznej przerwie! W KOŃCU pragnę zaprosić Cię na nowy rozdział! :) darkest-dream.blogspot.com :)
OdpowiedzUsuńBoski czekam na nexta
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na NN http://all-is-well-that-ends-well-vittoria.blogspot.com
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ~Vittoria
zabic Olivie! Miało byc 25 komentarzy. Ja chce nexta! Now!!!
OdpowiedzUsuńŚwietne!! Ja tam piszę o wiele, wiele gorzej ;p
OdpowiedzUsuńSuper rozdział!
OdpowiedzUsuń