Everyone must stand alone
I hear you call my name
And it feels like home
tł.
Życie jest tajemnicą
Każdy musi pozostać sam
Słyszę, że wymawiasz moje imię
I czuję się jak w domu
Madonna - Like a Prayer
Na prawdę przepraszam was, że musieliście tak długo czekać ale muszę poprawiać oceny ;( Nie wiem kiedy pojawi się nowy rozdział :/ Ogólnie jakoś nie miałam takiej za dużej weny więc wiem, że ten rozdział jest beznadziejny... No ale czytajcie i komentujcie ;D
Klaus:
Staliśmy ze Stefanem pod domem z którego na odległość czułem zapach krwi, nie jakiejś zwykłej... Krwi czarownicy. Dobrze znałem jej smak i zapach. W końcu nie jedną czarownicę zabiłem.
Powoli podszedłem do drzwi i zadzwoniłem dzwonkiem.
Za drzwiami ukazał się Tom.
-Myślałem, że już nie przyjdziesz.
-Ale jestem. O co chodzi?
-Wejdź, a ci powiem.
Powoli przekroczyłem próg. Uśmiechnąłem się szyderczo i złapałem Toma za gardło.
-To co? Gadasz czy nie? Kto chce mnie zabić?-zapytałem spokojnie.
Tom nie mógł wypowiedzieć nawet słowa.
-Silas! Puść go!-krzyknęła Tori, która dopiero co wyszła z salonu.
Puściłem go i zwróciłem swoją twarz w stronę młodej czarownicy.
-Bo co mi zrobisz? Zabijesz mnie? Tylko Silas ma kołek z białego dębu! A podobno chcecie mnie ochronić...-powiedziałem coraz bardziej wściekły.
Poczułem rękę Stefana na moim ramieniu. Odsunąłem go i podszedłem do Tori:
-Wiem, że coś kombinujesz... Nie ujdzie ci to na sucho...-szepnąłem.
-Tak! Kombinuję to, żebyś nie umarł! Oszukuję Silasa, nie ciebie... -wykrzyczała mi prosto w twarz.
-Dobrze... Przedstawcie mi jego i wasz plan.
-Silas chce cię zaatakować na tej imprezie dzisiaj wieczorem. Jeszcze nie wiemy w jaki sposób będzie cię chciał zabić ale wiemy, że na pewno dzisiaj... -powiedział Tom.
-Ale jeśli coś pójdzie nie tak jak powinno to wiecie co się stanie prawda? Umrę wraz z dość dużą ilością wampirów na świecie.
-Jeśli Caroline jest tą dużą ilością to wcale nie jest ich tak dużo... -powiedziała Tori.
-A no tak... Przecież zapomniałem, że Tomas i inne wampiry zostały w pewien sposób uwolnione przez to, że stałem się człowiekiem... -powiedziałem.
-Uważaj Klaus. Silas może zmieniać postać więc może cię zabić nawet jako Kol czy Caroline...-ostrzegła Tori.
-Jakby zabił mnie Kol to bym się nie zdziwił, bo dobrze wiem, że obydwoje nawzajem się nienawidzimy...-odpowiedziałem i zwróciłem się w stronę drzwi.
-Już idziesz?-zapytał Tom.
-A masz mi coś jeszcze do powiedzenia młody wilczku?-odpowiedziałem pytaniem na pytanie.
-Nie... Idź przygotować tą całą imprezę... -powiedział i wszedł z przedpokoju do salonu.
Skinąłem na Stefana i wyszedłem. Na zewnątrz było dosyć ciepło. Około 25 stopni. Niebo bezchmurne, nie zapowiadało się na deszcz. Mógłbym nawet zmienić się w pogodynkę byleby zapomnieć o tym co powiedział mi Tomas. "Silas chce cię zaatakować dziś wieczorem"... Te słowa wprost nie mogły wyjść z mojej głowy. Bałem się, że oni mnie oszukują. Bałem się, że gdy Silas na prawdę mnie zabije, zostawię Caroline samą już na zawsze... A jakby coś z tym zaklęciem poszło nie tak i stałbym się pacynką w rękach Silasa lub... gdyby mnie nie zabił tylko uwięził i poczekał aż minie termin trwania tego zaklęcia... Co wtedy? Umarłbym zostawiając Caroline samą. Nie, nie potrafiłbym zostawić Caroline. Łzy napłynęły do moich oczu.
Nie mogłem płakać. Ostatnio płakałem za często... Otarłem oczy i popatrzyłem na Stefana zamykającego drzwi. Po chwili podszedł do mnie i poklepał mnie po plecach.
-Wszystko będzie dobrze Klaus. Ja im wierzę.
-A co jeśli coś pójdzie nie tak i umrę zostawiając Caroline samą?
-Nawet jeśli umrzesz to jestem pewien, że odnajdziemy sposób na to być powrócił.
Odsunąłem jego rękę z mojego ramienia i popatrzyłem na byłego wampira. Był dla mnie przyjacielem już... około 100 lat.
-Stary... Nie martw się!-powiedział Stefan i z całej siły walnął mnie w plecy.
-Stary?-zapytałem zdziwiony.
-No stary... Masz 1000 lat więc jesteś stary... Choć wyglądasz na dwudziestolatka. A tak serio to nazwałem cię tak, bo jesteś moim przyjacielem. Nawet wtedy gdy byłeś zły to byłeś też moim kumplem. Próbowałem to ukryć ale... nie mogłem. A teraz gdy się zmieniłeś mogę to już powiedzieć... Jesteś moim przyjacielem.
-Wcale się nie zmieniałem. Po prostu wydobyłem z siebie to czego zawsze szukałem... -odpowiedziałem i się uśmiechnąłem.Nastała niezręczna cisza. Po chwili milczenia chrząknąłem i powiedziałem:
-Stefan! Idziemy na zakupy!-w moim głosie było słychać rozkazujący ton.
-Ale po co?
-Musimy uszczęśliwić nasze blondynki, prawda?-zapytałem i się uśmiechnąłem.
-Musimy...-powiedział Stefan i ruszył szybkim krokiem w stronę centrum. Przyspieszyłem i po chwili szliśmy krok w krok.[*] Kilka minut później byliśmy już w centrum. Staliśmy przed wystawą sklepu "Gucci". Na manekinie widziałem śliczną sukienkę. Była różowa... Pomyślałem, że wspaniale by kontrastowała z mlecznym odcieniem skóry Caroline. Wiedziałem, że musiała kosztować fortunę ale chciałem zaryzykować i kupić ukochanej tą właśnie piękną suknię. Popatrzyłem na Stefana. Stał wpatrzony w krwistoczerwoną sukienkę. Wiedziałem, że chciał ją kupić Rebece. Szturchnąłem go i zaproponowałem byśmy weszli do oryginalnego sklepu. Otworzyłem szklane drzwi i wszedłem do sklepu. Było w nim bardzo bogato. Tu i ówdzie świeciły się złote, srebrne i platynowe dodatki. Wszędzie były skórzane torebki i drogie spodnie. Po chwili stanęła przede mną młoda kobieta.-Witam. W czym panu pomóc?-zapytała.
-Czy ta różowa suknia z wystawi jest jeszcze...-powiedziałem. Kobieta wpatrywała się we mnie wielkimi brązowymi oczami. musiałem inaczej sformułować zdanie bo bałem się, że dziewczyna nie zrozumie tego co chciałem przekazać.-Czy można kupić tą sukienkę z wystawy? I czy są do niej jakieś eleganckie szpilki?
-Emmm... Tak. Już przynoszę. Ale nie wiem czy cena pana nie przerazi. Szpilki kosztują dwa tysiące dolarów, a suknia pięć tysięcy. -odpowiedziała i zrobiła zmieszaną minę.
-Cena jak widać mnie nie przeraziła.
-Kobieta z którą pan jest musi być bardzo zadowolona. Mieć takiego przystojnego mężczyznę jak pan to skarb. Chciałabym być na jej miejscu... Codziennie budzić się obok takiego faceta z takim cudownym, brytyjskim akcentem...-powiedziała.
Próbowała ze mną flirtować. Byłem nieugięty. Sztucznie się uśmiechnąłem. Po chwili kobieta się zmieszała i odeszła w stronę wieszaka z sukniami. Po chwili podeszła i zapytała:
-A jaki rozmiar buta i sukni?
-36 i S.-odpowiedziałem lakonicznie i usiadłem na miejscu przeznaczonym do przymierzania butów.
kobieta znowu odeszła i po chwili przyniosła suknię i szpilki. Podała mi je. Obejrzałem suknie. materiał z jakiego była wykonana... No brak słów. Był lekki jak chmurka. Jak aksamit... Delikatny i miękki. Wyobraziłem sobie Caroline w tej sukni. Blond loki opadały jej delikatnie na ramiona i plecy. Była piękna. Nagle odwróciła się w moją stronę i powiedziała:-Klaus. Klaus... Klaus chodźmy do kasy...
Lecz o dziwo... To był głos Stefana. Otworzyłem oczy i ujrzałem Stefana stojącego przede mną z czerwoną suknią torbie i z pudełkiem na szpilki.
-Klaus? Dobrze się czujesz?-zapytał.
-Tak. Jest okey... Po prostu myślałem.
-Niech zgadnę. O Caroline, prawda?
-No widzisz rozgryzłeś mnie... Po prostu jestem szczęśliwie zakochany.
-Jasne, jasne. Lepiej idź do kasy, bo nie zdążymy na ta imprezę...
-Ty pierwszy.-powiedziałem i wskazałem na kasjerkę.
-Ja już kupiłem te oto szpilki i sukienkę dla Rebeki.-odpowiedział i się uśmiechnął.
Przewróciłem oczami i skierowałem się w stronę kasy. Podałem kasjerce sukienkę i szpilki. Po chwili dziewczyna poprosiła mnie o kartę kredytową lub gotówkę. Wyjąłem z kieszeni kartę kredytową i ją jej podałem.
-Zapakować?-zapytała wręczając mi kartę kredytową.
-Tak. Poproszę to brązowe pudełko z kremową kokardą.-odpowiedziałem wskazując na duże pudełko. Kasjerka wpakowała do niego suknię i buty, i mi je podała.
-Dziękuję i zapraszam ponownie.-powiedziała. Wysłałem jej uśmiech i wyszedłem ze sklepu. Stefan stał już na zewnątrz.
-Pamiętasz jeszcze o spisku Silasa?-zapytał Stefan.
-Nie pamiętałem ale ty mi przypomniałeś. Mam ochotę zabić drania... -szepnąłem i zacisnąłem prawą dłoń w pięść. Stefan poklepał mnie po plecach. Popatrzyłem na kumpla i się sztucznie uśmiechnąłem. Stefan to zauważył i westchnął:
-To może lepiej już chodźmy do naszych ślicznotek...
Przytaknąłem. Stefan ruszył szybkim krokiem w stronę mojej rezydencji. Ruszyłem za przyjacielem.
Caroline:
Obudziłam się około godziny 10:30. Przeciągnęłam się i ziewnęłam. Podniosłam się. Henrick siedział po turecku na dywanie przed telewizorem. Oglądał jakiś film.
Powoli wstałam. Zaczęło mi się kręcić w głowie. Wzięłam głęboki wdech i po chwili wypuściłam powietrze w płuc. Popatrzyłam na nastolatka wpatrzonego w telewizor.
-Co oglądasz?-zapytałam. Dwunastolatek się odwrócił w moją stronę, Nie wiedział, że już wstałam.
-Harry'ego Potter'a...-odpowiedział i się uśmiechnął.
Odwzajemniłam uśmiech i wstałam z kanapy. Z uśmiechem na ustach wyszłam z salonu. Zauważyłam Katherine całującą się z Elijah'em pod oknem. Skierowałam się w stronę schodów. W wampirzym tempie znalazłam się na górze. Lecz gdy miałam iść w stronę sypialni Klausa, coś mnie zatrzymało. Tym czymś był kaszel dochodzący z pokoju Elijah'a...Podeszłam do drzwi i chwyciłam za złotą klamkę. Lekko ją nacisnęłam. Nic się nie stało. Drzwi były zamknięte na klucz. Lecz przypomniałam sobie o tym, że zawsze trzymałam w kieszeni czarną wsuwkę do włosów. Może łatwiej byłoby wyważyć drzwi ale jednak... Źle się czułam. Bolała mnie głowa i brzuch... Nie miałam nawet siły na to by lekko kopnąć drzwi tak by wypadły z zawiasów. Wyjęłam wsuwkę z kieszeni jeansów i spróbowałam otworzyć drzwi. Po kilku minutach siłowania się z zamkiem, drzwi w końcu puściły. Stanęły przede mną otworem. Zaczęłam kaszleć. Werbena parzyła mnie w oczy. Nie mogłam zobaczyć kto kaszlał ale wyraźnie słyszałam głos Katherine. Ale to było chyba nie możliwe bo dopiero co widziałam ją z Elijah'em... Chyba, że to Tatia. Ale przecież Tatia nie mogła krztusić się powietrzem w którym unosiła się werbena. Więc to musiała być Katherine... Zamknęłam oczy by ochronić je przed werbeną wpadającą do nich.
-Elijah!-zawołałam. Poczułam obok siebie podmuch wiatru.
-Co się stało Caroline?-zapytał pierwotny.
-Katherine...-wykrztusiłam.
-Ale jak to Katherine? Przecież ona jest na dole...
-Sam jej to powiedz.-wykrztusiłam z trudem. Znów wpadłam w atak kaszlu. Po chwili poczułam jak ból oczy ustaje. Ogólnie przy werbenie bolała mnie cała skóra. Ale teraz nie bolało już nic... Oprócz brzucha.
Otworzyłam oczy i ujrzałam Elijah'a z Katherine na rękach. Postawił ja na ziemi. Popatrzyła na mnie i zapytała:
-Czemu rozpyliłaś werbenę w sypialni Elijah'a?-Co? Ja nawet tam nie wchodziłam!
-Tak jasne... Bo ci uwierzę, barbie.-powiedziała ironicznie.
-Tatia... Nie udawaj Kateriny, bo ci jak na razie nie wychodzi!-zwrócił uwagę Elijah i gdy już miał schodzić po schodach, do Katherine dotarło to co nie dotarło do mnie przedtem. Przecież to było dosyć dziwne by "Katherine" była taka miła. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że Katherine nie mogła być tak miła... I przecież nie udawałaby skruchy! Nawet gdyby ktoś jej kazał. Była niezależna i... przede wszystkim była stu procentową suką nie liczącą się z niczyimi uczuciami. Chyba, że w grę wchodził Elijah. Dla niego wskoczyłaby w ogień. Pod tym względem była taka jak ja.
-Czekaj, czekaj. Że niby Tatiana miałaby mnie udawać? -zapytała i podparła się pod bok.-Tatia, proszę nie udawaj! -krzyknął Elijah, który nadal nie rozumiał co się stało.
-Na prawdę? Nie domyślacie się co się dzieje? Tatia... To z nią się całowałeś na dole, Elijah!-powiedziałam. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę z tego, że mój niewyparzony język prawdopodobnie zniszczy ich związek.
-Co?!-zapytała Katherine.
-Ja nie... nie wiedziałem. Myślałem, że to ty...
-Tak jasne. EM! Kurde jak mogłeś! Tylko ja mogę zdradzać i oszukiwać. Jeszcze mi powiedzcie, że pierwsza Petrova oszuka swojego sobowtóra i swoich dawnych byłych! -krzyknęła Katherine.
Była na prawdę wściekła. Elijah też coraz gorzej radził sobie z emocjami. Po chwili walnął z całej siły w ścianę.
-Cholera!-krzyknął.
Katherine podeszła do niego i odwróciła jego twarz w swoją stronę.
-Elijah. Przecież wiesz, że każdemu mogło się to zdarzyć... Ale po tobie się tego nie spodziewałam.-powiedziała, uśmiechnęła się i dała mu z liścia.
-Za co to było?-zapytał pierwotny wampir.
-Za to, że nie poznałeś tego jak całuje Tatia a jak ja. A uwierz mi... Ja na pewno całuję lepiej niż ta dziwka, która miała 3 facetów na raz.
-Ej... O tobie też można powiedzieć to samo.
-To, że bawiłam się Salvatore'ami nie oznacza, że zaraz muszę być dziwką.
-No właśnie o to chodzi, że jeśli ty nią nie byłaś to ona też...
-Jeszcze jej bronisz! Jak możesz!-krzyknęła i znów chciała uderzyć wampira w twarz. Elijah w porę złapał jej małą dłoń i przyłożył swoje usta do jej ust. Katherine odsunęła się od niego i wyrwała swoją rękę z mocnego uścisku pierwotnego.
-Weź mi na chwilę daj spokój... Idę na dół. Musze powiedzieć tej dziwce co o niej myślę. -powiedziała i gdy się odwróciła, z trudem stłumiłam śmiech. z moich ust wydobyło się krótkie prychnięcie.
Wampirzyca się odwróciła i zapytała:
-A ciebie co tak bawi, barbie?
Zrobiłam wściekłą minę, a ona się ironicznie uśmiechnęła. Zaczęła powoli schodzić po schodach.
Przewróciłam oczami i ruszyłam w stronę pokoju Klausa. Zamknęłam drzwi i zostawiłam Elijah'a samego, przed jego pokojem.
Tatia:
Słyszałam całą rozmowę, która odbyła się na górze. Rozmawiali o mnie jako o... nie to słowo jest niegodne pierwszej Petrovej. Weszłam do kuchni. Wyjęłam z kieszeni spodni Katherine, jej smartfona i wystukałam numer. Przyłożyłam telefon do ucha. Usłyszałam ciche pikanie. Nie wiedziałam jak to się nazywało... Jeszcze nie wiedziałam. Po chwili usłyszałam po drugiej stronie wyraźny australijski akcent.
-Tatia...
-Si, Wiedzą o tym, że udawałam Katerinę.
-Skąd wiedzą?-zapytał mężczyzna po drugiej stronie telefonu.
-Ta mała blondynka się domyśliła.
-Och... Jak miło. Jednak teraz jestem jeszcze bardziej pewny tego, że Caroline nie jest tak głupia na jaką wygląda.
-Ale mam nadzieje, że nasza umowa mimo wszystko nie wygasła?-zapytałam zdezorientowana.
-Tak... Będziesz z Klausem... Kiedyś na pewno.-odpowiedział tajemniczo.
-Co mam jeszcze dla ciebie zrobić?
-Wieczorem zrób coś by Elijah... Nie mógł się pojawić na balu. Proszę. To dla mnie niesamowicie ważne, Tatio. -powiedział. Słyszałam w jego głosie obłudę i kłamstwo ale to był jego zwykły ton.
-Dobrze. Si, wypełnię każdą twoją zachciankę, ponieważ kocham Klausa nie pozwolę tej blondynce mi go odebrać...
-Jesteś chyba najlojalniejszą kobietą jaką znałem. -powiedział tajemniczo i się rozłączył. Znów usłyszałam dziwne pikanie i włożyłam telefon do kieszeni.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze raz was przepraszam, że tak długo czekaliście ;( Ten rozdział miał być jeszcze dłuższy ale nie miałam weny i chciałam wam jak najszybciej dodać zaraz po napisaniu, bo czekaliście już na serio za długo :/ Wiem, że ten rozdział nie zalicza się do najlepszych czy nawet tych fajnych ale ważne że coś... bo między fajnymi rozdziałami musi być jakiś beznadziejny jak ten xD Następny rozdział postaram się dodać w miarę szybko :3 Ale wiecie mam teraz poprawy więc dodam go raczej po klasyfikacji ;D chyba, że zdążę nawet jutro czego nie obiecuję :3
A własnie... Od teraz liczy się jedna zasada na moim blogu:
20+ komentarzy- nowy rozdział. Jeśli nie będzie dwudziestu komentów przez tydzień to dodam jak już będą rozumiecie? I może tym zachęcę was do wystawiania swojej opinii ;D Może jeszcze dzisiaj wstawię ankietę czy chcecie drugą część mojego bloga czy od razu chcecie bym skończyła na tragicznych śmierciach ;D
Bo mam pomysł jak mogłoby się to dalej potoczyć w drugiej części ;D
Komentujcie ^^ Wszyscy obowiązkowo bo nie dodam nexta xD
Dobranoc skarby wy moje ^^
Wyrażajcie swoje zdanie ^^ Przyjmę każdą opinię :3
Z twoim blogiem od dawna jestem na biarzącą, nie mogę się doczekać następnego rozdział. :)
OdpowiedzUsuńTwój blog całkowicie mnie pochłonął !!!
OdpowiedzUsuńKolejny raz mnie nie zawiodłaś ;p
Naprawdę ciekawy jest ten motyw z Tatią...
Czekam niecierpliwie na następny rozdział <3
Wyobraziłem sobie Caroline w tej sukni. Blond loki opadały jej
OdpowiedzUsuńdelikatnie na ramiona i plecy. Była
piękna. Nagle odwróciła się w moją
stronę i powiedziała:
-Klaus. Klaus... Klaus chodźmy do kasy...
Lecz o dziwo... To był głos Stefana. <---mój ulubiony moment. ;D ogólnie rozdział był cudowny! ;3 Really ;D :D :D czekam z niecierpliwością na nn
Haha ;D rozdzial wspanialy. Troche zabawny troche tajemniczy. Ta rozmowa na koncu... SZOK! Klefan <3 moj trzeci ulubiony ship po Delenie i Klaroline ;] szkoda ze nie nakreca twojej wersji serialu z Tomem i Tori <3 A Tatia jaka kształtunia o.o te slownictwo nie wypada xD huehue. Ahh wspolczuje popraw... Ja tez teraz mam ich od nasrania ;o zygam geografia -,- powodzenia moj mistrzu i moje natchnienie ;*
OdpowiedzUsuńA ty tam wiesz: Kocham cię Bliźniaczko, i twojego bloga też!
OdpowiedzUsuńMoje ulubione fragmenty to te:
,,Wyobraziłem sobie Caroline w tej sukni. Blond loki opadały jej
delikatnie na ramiona i plecy. Była
piękna. Nagle odwróciła się w moją
stronę i powiedziała:
-Klaus. Klaus... Klaus chodźmy do kasy...
Lecz o dziwo... To był głos Stefana.''
Rozbroiłaś mnie tym.
No i to z Tatią i Katherine i Elijah'em ♥
Czeeekam na nn
Tak jak prosiłaś :) Informuję :)
OdpowiedzUsuńU mnie nowy rozdział :
http://idontknowifyouknowwhoyouare.blogspot.com/
Jeśli za beznadziejny masz na myśli wspaniały, to tak ten rozdział jest beznadziejny xd, normalnie uwielbiam twojego bloga, Klefan <3 uwielbiam ich, Tatia to ona mnie od początku denerwowała tak trochę jak Elena, a jednak jest taką samą s.uką jak Kath :) Nie mogę się doczekać nn
OdpowiedzUsuńhej na moim blogu nowa notka jak masz ochotę wpadnij :*
OdpowiedzUsuń/niklaus-and-caroline.blogspot.com/
Jaki szantaż +20 bo inaczej nie ma rozdziału :D. Ludzie komentujcie, bo inaczej nie mam co czytać. Tatia jaka tajemnicza i taka troszkę sukowata. Ale właśnie to jest fajne. Nikt nie jest tym za kogo się podaję xD. Miło. Rozdział wspaniały i wydaję mi się, że przesadzasz z tą samokrytyką.
OdpowiedzUsuńhttp://kol-mikaelson-story.blogspot.com
http://mikaelsonklauslovestory.blogspot.com
Niebanalny, tajemniczy, lekko zabawny, jednym słowem świetny. Szczerze, przez jakis czas zaniedbałam twojego bloga.Nie przez to, że mi sie nie podoba, a raczej przez ciągłe zabieganie, szybkie zycie ma swoje minusy. Jednakże teraz przeczytałam poprzednie rozdziały i naprawde są świetne, jak wszystkie lub zdecydowan a większość notek na Twoim blogu.
OdpowiedzUsuńDużo weny i pogody ducha :D Pisz i informuj mnie o nowym blogu.
U mnie nn, zapraszam wszystkich chętnych do przeczytania, będę wdzięczna też za jakiś komentarz :D
http://carolineandniklaus.blogspot.com/2013/06/rozdzia-xxxvi.html
Hej Klarolinowcze jeden :D Udzielił mi się twój temat i u mnie pojawiła się dynamika jeszcze większa między nimi, aha no i XII rozdział :D
OdpowiedzUsuńmnie XII
Wtedy przypomniałam sobie o Tylerze.
- Eee Nik? – Zapytałam nieśmiało.
- Tak?
- Tyler jednak żyję i wraca do miasta! – Krzyknęłam prosto z mostu i przymrużyłam oczy. Czekałam na wybuch złości. – Proszę nie zabijaj go…
- Ale wytłumacz mi. Jakim cudem i dodatkowo niby dlaczego mam darować mu życie?! – Syknął.
- Człowiek nie krzywdzi drugiego człowieka. – Wymruczałam ochryple.
- Caroline?! Kiedy ty zrozumiesz?! Nie jesteśmy ludźmi! Ani ty ani tym bardziej ja! Śmierć ciągnie się za nami! Ilekroć pojawiam się gdzieś każda twarz obraca się w inną stronę, każdy się boi i ciebie i mnie. Wampiryzm wiąże się z morderstwem, a on mnie właśnie zdenerwował. Wiesz co robi potencjalny morderca? Zabija kochanie. Sprawia cierpienie. A to właśnie różni nas od ludzi. – Wykrzyczał. Rozpłakałam się i puściłam jego dłoń. Jak on mógł coś takiego powiedzieć.
- Wiesz Klaus. Rebekah miała rację. Bawisz się mną, nie obchodzę cię i na niczym ci nie zależy. Owszem sprawiasz cierpienie, ale przeważnie mnie. Mimo to cię kocham ale nie potrafię tego znieść.
- Care… - Chciał otrzeć moje łzy jednak ja odsunęłam jego rękę.
- Jak mogłam być tak ślepa. Powiem mu prawdę. Powiem co czuję do ciebie i zostanę przy tobie, bo opuszczając nie nauczę cię niczego. Może masz te swoje tysiąc lat, ale nie wiesz nic o prawdziwym związku i o mnie. Wiesz dla czego cię nie zostawię? Bo cię kocham nawet w takim stanie. Widzisz do czego doprowadziłeś? Do szaleństwa i nawet teraz nie boję się, gdyż wciąż jestem w tobie szaleńczo zakochana. A tak już będzie… - Nie dokończyłam i pociągnęłam nosem.
- Zawszę i na zawszę… - Wyszeptał przybliżając się do mnie. – Nie zabiję tego idioty dla ciebie. – I nasze usta złączyły się w pocałunku, a ulewny deszcz oblewał nas. Na niebie się błyskało i wszystko było tak jak na filmach…
http://tvd-tylko-moj-swiat.blogspot.com/
Jak zawsze super <3 czekam na next Xoxo
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się twój blog i też jestem fanką Klaroline. Czekam na next:)
OdpowiedzUsuńFajny rozdział;)
OdpowiedzUsuńOlivio, jaki piękny rozdział ^_^
OdpowiedzUsuńPrzecudowny ten rozdział, tylko czemu muzyki nie dodałaś ??
OdpowiedzUsuńAchh... Już się nie mogę doczekać NN :))
OdpowiedzUsuńWiesz, że masz talent??
OdpowiedzUsuńPatrz, to już 20 komentarz! NN now!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńTak to prawda zgadzam się z Gosią. Jest ich już z moim ponad 20. Nn powinnaś wstawić. W końcu taki był układ xD. Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńWstawię, wstawię tyle, że jeszcze została mi rozmowa Tatii z Silasem została do napisanie ^^
UsuńPo pierwsze zajebisty szablon, a po drugie genialny, świetny, boski rozdział!!! <33 Jejku, no po prostu wymiatasz. <3 Zapraszam na nowego bloga: www.dziewczyna-phoenixa.blogspot.com
OdpowiedzUsuńjestem pierwszy raz i nie żałuję. ;)
OdpowiedzUsuńświetny szablon, a opowiadanie jeszcze lepsze.
będę zaglądać, pozdrawiam serdecznie. ;*
http://klaus-caroline.blog.pl/
Supeer <33 Twój blog jest boski, nie komentuję zbyt często ponieważ mi się nie chce. Ale jest ekstra, podziwiam ludzi z taki talentem jak twój. Sama nie umiałabym stworzyć marnego opowiadania.
OdpowiedzUsuńMam glupawe pytanko... DLA CZEGO DO JASNEJ CIASNEJ STOIMY PRZY TYM ROZDZIALE!?!?! ja bardzo uprzejmie prosze o kolejny. Czy mam zaczac blagac :,( ale nie dla tego tu jestem zeby cie wyzywac. Oprocz codziennego sprawdzania twojej stronki (musze wiedziec czy cos soe pojawilo) chcialam powiadomic cie o nowej zwiastunowni na ktora zapraszam wszystkich chetnych na rozglos. Pomyslalam o tobie bo sama mysl montazu Klaro no i z Tomem oraz Tori mnie podnieca (bez skojazen zboczency!) Ale najpierw trzeba sie zapoznac z regulaminem :)
OdpowiedzUsuńhttp://zielona-zwiastunownia.blogspot.com/?m=1
"Wyobraziłem sobie Caroline w tej sukni. Blond loki opadały jej
OdpowiedzUsuńdelikatnie na ramiona i plecy. Była
piękna. Nagle odwróciła się w moją
stronę i powiedziała:
-Klaus. Klaus... Klaus chodźmy do kasy...
Lecz o dziwo... To był głos Stefana."
Dobra wiem, że ktoś już cytował, ale mnie po prostu rozbroił ten tekst, haha :D
Tatia w twoim opowiadaniu jest przeciwieństwem mojej, ale dzięki temu mogę o niej poczytać w innej wersji. Dziękuje cię za to :)
Przepraszam, że dopiero komentuje, ale miałam tygodniową rozłąkę z laptopem. Teraz jednak wróciłam i na bieżąco będę komentować i postaram się w końcu nn u siebie napisać.
No, a rozdział cudowny, jak zwykle. Nie wiem jak możesz mówić, że jest beznadziejny. Nie znasz się, kochana :DD
Pozdrawiam serdecznie !!
Hej:) Twój blog jest super, już jest ponad 20 komentarzy mam nadzieję, że nie długo dodasz nowy rodział. Ten był extra. Czekam na next>3
OdpowiedzUsuńSuper rozdział!
OdpowiedzUsuń