Klaus:
Gdy tylko wszedłem do domu przez drzwi wejściowe zauważyłem kola i kubkiem herbaty w ręku.
-Witaj braciszku. piękny dzień dziś mamy, nieprawdaż? -przywitałem się tak by pomyślał, że zwariowałem.
miałem rację. Pomyślał pewnie, że coś mnie walnęło w łeb. Popatrzył na mnie jak na jakiegoś wariata i odparł:
-Klaus... Co ci się stało?
-Nie nic po prostu jestem zadowolony z mojego związku z Caroline... I zrozpaczony wiadomością, że będę mieć bliźnięta.
-Miałem rację! Wyruchałeś ją!-krzyknął kol tak jakby mówił "eureka".
Jeszcze tego brakowało, żeby młodszy brat zaczął mnie pouczać i mówić 'A nie mówiłem?"
Postanowiłem interweniować.
-Wcale jej nie wyruchałem, Braciszku.
-Ja wiem swoje! Słyszałem co robiliście!
-Ostrzegam, że w szafce nocnej mam kołek z białego dębu, więc w każdej chwili mogę go wyjąć i wbić ci go w twoje beznadziejne serce... A i nie zapominajmy o zapasie sztyletów i trumien...
Kol popatrzył na mnie wściekle, ostawił kubek z herbatą i w super tempie znalazł się koło mnie. Popatrzyłem na jego twarz. Czasami miałem ochotę zniszczyć mu tę śliczną buźkę, tak by już żadna dziewczyna go nie chciała a potem "bum" i serce złamane.
-Chłopaki, nie sprzeczajcie się jak jakieś nieznośne gówniarze...-powiedziała niespodziewanie Rebeka schodząca po schodach z góry... Miała na sobie seksowne ubranie: koszulka z wielgachnym dekoltem i obcisłe rurki. Miała rozpuszczone włosy. Popatrzyłem na nią z rezygnacją i złapałem Kola za gardło by się nie odzywał... Wiedziałem, że chce powiedzieć coś uszczypliwego o naszej młodszej siostrze.
-Rebekah... Wyglądasz jakbyś miała... iść się...-wybełkotał a ja nie pozwoliłem mu dokończyć. Za dobrze go znałem, żeby wiedzieć co chciał powiedzieć.
-Rebekah idziesz do Stefana? Ostrzegłem go, żeby był przygotowany na coś gorącego. -powiedziałem z uśmiechem na ustach.
-To dobrze... Co wy robicie? -zapytała blondynka.
-Nic... po prostu Klaus... mnie dusi...-wybełkotał Kol a ja go puściłem.
Popatrzyłem na niego wściekle... On chyba był najbardziej wkurzającym bratem z całego mojego rodzeństwa.
-Kol jak będziesz się wyrywał to zamknę cię w trumnie i nie wypuszczę przez najbliższe 1000 lat, braciszku.-powiedziałem z ironią w głosie.
Rebekah przewróciła oczami i wyszła z domu pisząc coś na telefonie. "Prawdopodobnie sms do Stefana" pomyślałem i się ironicznie uśmiechnąłem do brata.
-Na serio chcesz mnie zabić za to, że powiedziałem coś o "ruchaniu Caroline" ?-zapytał z miną... dosyć śmieszną miną...
-Tak... i mogę to zrobić...
-Wiesz co? Ja jej na prawdę współczuję, że ma tak wrednego faceta który chce zabić własnego brata.
-Myślę, że mnie zrozumie...
-A ja myślę, że gdy dowie się o tym jaki jesteś to cię zwyczajnie rzuci.
-Nie nie rzuci, bo jest ze mną w ciąży. A z resztą przecież wie jaki jestem!
-No tak, jet w ciąży bo jesteś zwyczajnym dzieciorobem. -powiedział Kol.
-Coś ty powiedział?- zapytałem coraz bardziej wściekły.
-To, że jesteś dzieciorobem... a i jeszcze zapomniałem dołożyć, że zależy ci tylko na jednym!
Byłem wściekły na tego debila! Rzuciłem go na podłogę i wściekły wbiegłem po schodach na górę. Otworzyłem drzwi do mojej sypialni i po wejściu do pokoju mocno nimi trzasnąłem. Bylem wściekły na tego gówniarza! Miałem ochotę wyjąć kołek z szafki i wbić go w jego serce. Ale jednak się opanowałem- powoli ale się opanowałem. Usiadłem na łóżku i ukryłem twarz w moich rękach. Musiałem być opanowany, chodź by dla Caroline! Po chwili się położyłem i nie zdając sobie z tego sprawy zasnąłem.
Caroline:
Nie mogłam uwierzyć w to kogo zobaczyłam w kącie! Tyler... zdradził mnie i jeszcze miał czelność wrócić... Wybiegłam z pokoju czy raczej uciekłam do swojej sypialni. Wpadłam do pokoju jak burza, trzasnęłam drzwiami i usiadłam na łóżku. Po chwili, powoli do pokoju wszedł uśmiechnięty Tyler. Popatrzyłam na niego wściekłym wzrokiem.
-Hej, kotku. Wróciłem...-powiedział uśmiechnięty.
Wstałem i do niego podeszłam. Złożyłam swoją delikatną rękę na jego policzku i po chwili... dałam mu mocno z liścia.
-Za za co to? -zapytał.
-Za to, że mnie zdradziłeś! -krzyknęłam.
-Dobrze, zdarzyło się, ale to przecież przeszłość! Zrozumiałem swój błąd i chcę być z tobą! Proszę daj mi drugą szansę.-powiedział i złapał mnie za rękę. Wyrwałam się z mocnego uścisku i odpowiedziałam:
-Tylko jest mały problem... Jestem zajęta.
-Nie było mnie około tydzień a ty już się szlajasz z innym? Kto to?
-Ktoś kto starał się o mnie już za długo bym udawała, że jest mi obojętny.
-Kto?
-Zgadnij...
-Damon? Stefan?
-Zgaduj dalej wilczku...-powiedziałam i się ironicznie uśmiechnęłam.
-Tylko mi nie mów, że to Klaus...
-O widzę, że jednak nie jesteś tak głupi na jakiego wyglądasz.
-On cię na pewno zahipnotyzował... Przecież nie możesz być z NIM! On chciał cię zabić!
-Po to by się do mnie zbliżyć! Przynajmniej wiem, że on nigdy mnie nie zdradzi i, że nie będę jego laleczką do łóżka...
-Wcale nie byłaś laleczką do łóżka... Kocham cię Caroline!
-Jestem zajęta, Tyler! Nie będę z tobą nigdy! Jestem ciąży z Klausem więc radzę mnie nie denerwować bo w ostateczności umrzesz przez tortury jakie ja przechodziłam gdy dowiedziałam się o twoim wybryku z Hayley! -krzyknęłam i poczułam jego uścisk na mojej ręce która już chciała złożyć mocne uderzenie na jego policzku. Zaczął całować moją rękę. Miałam ochotę wyrwać mu serce lub ewentualnie uciąć mu głowę- wszystko by tylko przestał mnie uwodzić.
-Nie chcę z tobą być! Nie rozumiesz tego, że będę mieć dziecko z Klausem?
-Zgwałcił cię? Zahipnotyzował? Zabiję go gdy tylko wpadnie mi w ręce!
-Czy gdyby mnie zahipnotyzował to chciałabym być z nim na prawdę? Czy cieszyłabym się z tych dzieci które noszę? -zapytałam.
-Nie! On jest potworem! Jak możesz z nim być?!
-No wiesz jest wiele powodów: Jest przystojny, jest lepszy od ciebie w łóżku... Z resztą każdy facet jest lepszy od ciebie.
Tyler popatrzył w moje oczy tak jakby chciał odczytać co tak na prawdę czuję.
Wiedziałam, że nadal coś do mnie czuł i że żałował tego co zrobił, ale ja i tak nie miałam zamiaru do niego wrócić. Odczytał moją myśl o tym, że z nim nie chcę być. Jego reakcja była momentalna.
Wydłużył swoje kły i ugryzł mnie prosto w rękę którą trzymał blisko twarzy.
Popatrzył na mnie po raz ostatni i w super tempie wybiegł z pokoju. Wiedziałam, że gdy Klaus nie zjawi się w miarę szybko to umrę. Postanowiłam być opanowana. Położyłam się na łóżku. Leżałam tak długie godziny. Miałam halucynacje. Wszędzie widziałam mojego tatę, Klausa i Elenę z Bonnie. Gdy już dochodziła 17:30 zasłabłam w głodzie i narastającej gorączce.
Klaus:
Obudziłem się około 18. dopiero teraz przypomniałem sobie o moim spotkaniu z Caroline. Chciałem zrobić jej niespodziankę i pojawić się pół godziny wcześniej. Włożyłem telefon do kieszeni i wybiegłem w super tempie z domu. W kilka sekund znalazłem się przy domu ukochanej. Zadzwoniłem dzwonkiem do drzwi. Otworzyła mi jej matka, Liz Forbes.
-Caroline, nie chce cię widzieć!
-Daj spokój Liz... Jeśli mnie nie wpuścisz to mogę cię w ostateczności tylko zabić!
-Wolę byś mnie zabił, niż żebyś krzywdził moją córkę! -krzyknęła. Nie maiłem wyboru. Zanurzyłem swoje kły w jej szyi. Matka Caroline zemdlała i upadła. Bez problemu wszedłem do domu, gdyż byłem zaproszony już dawno. Od razu zauważyłem siedzącego na fotelu Tylera.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No hej ;D Rozdział jest jednak bardzo szybko bo miałam mało roboty ;D następny pojawi się jakoś w poniedziałek-wtorek. ;D Dzisiaj będzie tak trochę krócej bo lecę na obiad ale zapraszam do komentowania i zapraszam na moje stronki o TVD na FB ;D A własnie mam nadzieję, że nadal liczba komentarzy będzie tak duża jak teraz
Pa ;*
Spoko rudział :* Czekam na nowy :P
OdpowiedzUsuńU mnie nn ;*
http://claus-i-caroline.blogspot.com/
Mogłaś trochę bardziej rozwinąć o tych halucynacjach... Jestem twoją wielką fanką i ubóstwiam twoje pomysły, ale trochę nie podoba mi się to, że wszystko tak przyśpieszasz i skracasz. Chętnie poczytałabym o wizjach Caroline. Zdziwiłam się też trochę, że zamiast zadzwonić do Klausa, albo po inny ratunek to położyła się w łóżku i zachowała tak jakby w ogóle się tym nie przejęła...
OdpowiedzUsuńSmuteczki w raju Klaroline <3 Nareszcie coś! Wciąż uważam, że Caroline powinna choć na chwilę się zmartwić ciążą. Chętnie poczytałabym też ich kłótnię i w ogóle. Albo fajnie by było gdyby przez ugryzienie Tylera straciła dziecko, a potem z rozpaczy zostawi Klausa i zwiąże się w ogóle z kimś innym i znienawidzi Tylera, który doprowadził do jej nieszczęścia ;)
Przepraszam, już przestaję i się zamykam :D Nie mogę się doczekać nowego rozdziału i tego co wyniknie z konfrontacji Klausa i Tylera :*
Piszesz super, oby tak dalej ;3
Zapraszam do siebie...
http://historia-heather-spender.blogspot.com/ (tutaj jest nn)
http://zemsta-nike.blogspot.com/ (tutaj jest pierwszy wpis :D)
Pozdrawiam,
Fanny Sucette
Wiesz że z tą stratą ciąży strzeliłaś ;D Wiem, że trochę przyspieszyłam i w ogóle ale chciałam jak najszybciej to dodać byście się nie niecierpliwili kto to był ;D ale obiecuję, że w następnych rozdziałach to się już nie zdarzy A no i będzie kłótnia Caroline i Klausa ale to dopiero jakoś 36 rozdział albo jakoś tak ale nie wątpliwie poznamy wkurzonego Klausa rozwalającego wszystko ;D
UsuńKocham, kocham, kocham czekam na następny rozdział
OdpowiedzUsuńJa już jestem w połowie następnego :)
http://klausicaroline.blogspot.com/
;P Genialne! Ha. Wiedziałam że to Tayler. Podoba mi się :) Sory ze tak krótko ale muszę lecieć. Weny życzę i pozdrawiam ;D
OdpowiedzUsuńMówiłam, że to Tyler! Ha!Super rozdziałek ;) Mogłabyś mnie informować o nowych rozdziałach? Najlepiej na blogu. http://love-delena-story.blogspot.com/ Z góry dzięki!
OdpowiedzUsuńjasne ;) Będę cię informować ;* I dzięki ;)
UsuńHej, jak już kilka razy mówiłam : KOCHAM TEN BLOG!!! I jeszcze ta scena z Kolem i ,,ruchaniem Caroline''... serio, rozwaliło mnie to!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Super. Wiem ze wszyscy ci to mówią, ale będe jeszcze jedną która to powie. Blog jest świetny. Za każdym razem żałuje że nie ma dalszej części. Ciekawość pierwszy stopnień do piekła :D Pozdrawiam i zapraszam kiedyś do mnie :D Nie nalegam, ale w chwili nudy może u mnie znajdziesz coś ciekawego :) Życze weny i pisz pisz pisz!
OdpowiedzUsuńMmm kol <3
OdpowiedzUsuńCudowny <3
OdpowiedzUsuń