Piosenka: <3 Link ;3
Miłego czytania ;)
Caroline:
Byłam trochę obrażona na Klausa ale wiedziałam, że to nic wielkiego. Przecież mimo tego, że nie chciał być słodkim wampirem kochałam go... No cóż prawdopodobnie nie miałam większego wpływu na jego porywczą i dziką naturę. Usiadłam na sofie. Po chwili kolo mnie wygodnie rozłożył się Klaus. położył nogi na stoliku. Czuł się jak u siebie w domu. Jego zachowanie było niekulturalne... Tak wejść do domu i się rozłożyć na kanapie...
Popatrzyłam na niego wściekłym wzrokiem. Gdy zauważył jak na niego patrzę, zdjął nogi ze stolika na kawę.
Miałam nad nim władzę... Małą ale miałam. Stefan wpadł na pomysł byśmy zagrali w "prawdę czy wyzwanie".
Jednogłośnie się zgodziliśmy. Miałam zaczynać. Postanowiłam zadać pytanie Elenie.
-Elena, o co chodzi z tym całym "lekarstwem na wampiryzm"?-zapytałam.
-O to, że gdy wampir który je zażyje tak jakby... Chodzi o to, że to nie było lekarstwo na wampiryzm tylko na wskrzeszanie umarłych wampirów, które straciła osoba zażywająca je... Więc gdzieś pewnie jest teraz Alaric i Jenna... Isobel i reszta...-odpowiedziała.
-To już wiemy jak to możliwe, że Kol żyje... -powiedziałam do Klausa.
-O boże... Jeśli Rebekah zażyła to lekarstwo, to Finn i Mikael żyją... -powiedział Klaus. Wiedzial, że to oznacza dalsze uciekanie przed ojczymem. Usłyszałam szum wiatru..."Wiatr? W domu Stefana? Odwróciłam się i ujrzałam otwarte drzwi a w nich Mikaela- Pierwotnego tatusia... W ręce miał kołek z Białego Dębu. Klaus nie wiedział o tym, że ktoś kogo nienawidził a nawet zabił stoi w drzwiach i celuje w niego kołkiem.
Po chwili zauważyłam błyskawiczny ruch i usłyszałam jak Klaus cicho jęknął. Kołek przebił go na wylot.... no Prawie na wylot ale i tak przez to mógł umrzeć. Szybko zareagowałam wyjmując śmiertelną dla pierwotnego broń... Kalus popatrzył na mnie martwym wzrokiem. Kawałek kołka utkwił w jego sercu.
Powoli jego twarz stawała się szara a oczy coraz bardziej wychodziły z oczodołów. Panikowałam i nie wiedziałam co zrobić bo go uratować. W ostatniej chwili postanowiłam jakoś wyjąć ten mały odłamek. powoli rozchyliłam ranę. Po raz pierwszy widziałam coś co na ciele Klausa się nie goiło w kilka sekund.
Wolno i ostrożnie wyjęłam 5 centymetrowy kawałem kołka. Ciało Klausa znów wyglądało normalnie. Oczy były już na swoim miejscu - w oczodołach. Odetchnęłam z ulgą. Jego skóra znów stała się skórą o normalnej barwie jak na wampira... Cieszyłam się, że go uratowałam. Przytulił mnie do siebie i powiedział.
-Dziękuję Caroline.
-To był mój obowiązek... przecież nie mogłam od tak cię stracić, kotku.-odpowiedziałam i popatrzyłam mu głęboko w błękitne oczy.
Wyrażały strach... Ale nie taki zwykły... To był strach przed nagłą śmiercią, nie o kogoś kogo kochał, nie o innych tylko o siebie. Był samolubny i nie mogłam na to nic poradzić. Dbał tylko o siebie... Prawdopodobnie te 1000 lat samotności i brak uczucie ze strony rodzeństwa odbiło swoje piętno na jego charakterze.
Było mi go żal ale wiedziałam, że mnie potrzebuje... Potrzebuje miłości. Chciałam go pocałować... Ale jednak przestałam o tym myśleć. Moje myśli o słodkich pocałunkach przyćmiła wizja zabicie Mikaela... Albo wizja Mikaela zabijającego Klausa. Bałam się o niego choć wiedziałam, że jest hybrydą i na pewno da sobie z nim radę... Lecz bałam się najgorszego. Tego, że znów zacznie przed nim uciekać tak jak przez ostatnie 1000 lat. Nagle zapytałam:
-Kto z was idzie jutro ze mną spotkać się z Mikaelem?
-Caroline, Nie możesz! Nie puszczę cię choćbym miał cię udusić! Nie możesz tam iść. Dobrze go znam i zapewniam cię, że jest na tyle niebezpieczny by wyrządzić ci krzywdę! I to nie małą... On przecież może cie, do cholery jasnej zabić! -krzyknął Klaus i złapał mnie mocno za rękę.
Wiedziałam, że to oznaczało tylko jedno... Miałam zostać w domu i czekać aż wróci wraz z moimi przyjaciółmi z " polowania na tatuśka".
Zrobiłam minę wyrażającą rezygnację.
-Musze się zgodzić z Klausem. Elena zostaniesz tutaj, w domu, na noc, z Klausem i później z samego rana pójdę z Klausem znaleźć Mikaela... Przecież jeśli umrze Klaus to umrzesz też ty, ja, Elena, Damon i większość wampirów!- wytłumaczył Stefan.
Westchnęłam zrezygnowana i oparłam się o oparcie kanapy.
Chciałam jak najszybciej znaleźć się w łóżku, przy boku Klausa...
Klaus:
Leżałem na łóżku przykryty kocem. Byłem w sypialni wraz z Caroline. Przytulałem ją do siebie. Już od dawna smacznie spała. moje usta układały się w półksiężyc. Uśmiechałem się mimo tych wszystkich wydarzeń dzisiejszego dnia. Wiedziałem, że jutrzejszy dzień będzie tak samo obfity w różnego typu akcje jak dzisiejszy... Albo nawet bardziej. W końcu dzisiaj - 18 sierpnia 2013 roku tylko dowiedziałem się o ciąży Caroline, Byłem w barze z Eleną, Stefanem i Caroline, i przeżyłem śmiertelny atak Mikaela...
Tak rozmyślając usnąłem...
Caroline:
Gdy się obudziłam poczułam koło siebie oddychającego Klausa. Rozmarzyłam się... Odpłynęłam w krainę marzeń i snów na temat Klausa i jego ciała. Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że do pokoju weszła Elena i patrzyła na mnie jak na chorą psychicznie.
-Ekhem, Caroline sorki, że przeszkadzam ci w tym... Marzeniu na temat Klausa ale po prostu chcę ci powiedzieć, że wszystko jest już gotowe do zabicia Mikaela. Spróbuj obudzić Klausa. Będziemy ze Stefanem i Bonnie na dole. -powiedziała i wyszła z pokoju.
Zaczęłam szturchać Klausa by się obudził. Bez skutku. Spał jak zabity... Powoli traciłam cierpliwość. W końcu dałam mu mocno z liścia. Od razu zerwał się z łóżka i przycisnął mnie do ściany:
-Czemu nie dajesz mi spać!?- krzyknął
Po raz pierwszy widziałam go tak wkurzonego z byle powodu. Próbowałam go odsunąć. Był za silny. Zaciskał mocno rękę na moim ramieniu. To bolało. I to bardzo bolało.
-Klaus! To boli... puść mnie!-krzyknęłam.
-Czemu mnie obudziłaś?! -zapytał spokojnie silny wampir i powoli mnie puścił. Lecz nadal czułam jak coś przyciskało mnie do ściany. Coś niewidzialnego trzymało mnie za gardło i nie puszczało.
Zaczęłam się dusić. A dusiło mnie... powietrze? Nie to na pewno nie było powietrze. Czułam, że to nie było coś zwykłego tylko coś z zaświatów... Może Esther powróciła jaki niewidzialny duch? Nie miałam bladego pojęcia co o tym myśleć.
Klaus chciał interweniować... Kompletnie nie wiedział co robić by oswobodzić mnie z silnego uścisku "tego czegoś". Nagle poczułam jak osuwam się po ścianie i ląduję nie na podłodze lecz w ramionach Klausa. Czułam jego przerażenie... lecz nic więcej...
Klaus:
W mgnieniu oka złapałem mdlejącą Caroline. Nie miałem wątpliwości, że żyła ale tylko zemdlała. Przytuliłem jej głowę do swojej klatki piersiowej i zacząłem szeptać czułe słówka których i tak nie słyszała. Ale to może nawet lepiej, że ich nie słyszała. Pomyślałaby, że jestem zbyt zmienny: na początku wściekły z takiego małego powodu jak pobudka a potem czuły dla niej. Po chwili położyłem ją delikatnie na łóżku i wyszedłem z pokoju. Jak najszybciej chciałem pozbyć się Mikaela...
Postanowiliśmy, że Ja i Stefan pójdziemy się z nim spotkać a Bonnie i Elena zostaną z Caroline. Po chwili wyszliśmy ze Stefanem z jego domu. 3 kołki z Białego dębu były ukryte w kieszeni mojej skórzanej kurtki.
Gdy szliśmy w stronę miejsca w którym Stefan miał się spotkać z Mikaelem, ludzie się na nas dziwnie patrzyli... To może dlatego, że wyglądaliśmy jak byśmy byli szefami.
CDN...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Musiałam skrócić nieco ten rozdział żeby dodać go szybciej ;D postaram się jutro dodać ciąg dalszy tego rozdziału ;) Mam nadzieję, że się wam podoba ;) Gdybym dodała go całego byłby za długi więc postanowiłam tylko połowę ;D
Czekam na szczere opinie i zapraszam na mojego fan page'a na fb ;D jestem tam Adminką ~~Vampire Barbie ;)
Oto mój nowy założony z przyjaciółką ;D
https://www.facebook.com/pages/Kocham-Pami%C4%99tniki-Wampir%C3%B3w-i-nic-ci-do-tego/601372389890231?ref=hl
A ja na razie żegnam ;D Mam nadzieję, że nowy rozdział przypadnie wam do gustu ale ostrzegam : W drugiej części tego rozdziału będzie troszkę brzydkich słów :D
Pa i pamiętajcie o szczerych komentarzach ;)

super <3 zły Klaus. Mhm.... Widzę ze nie tylko ja po odcinku czuje jakąś nikłą sympatię do Stefana ;D zdjęcie świetne posłuży mi jako nowa tapeta <3 rozdział świetny. Nie nie. Świetny to mało powiedziane. A tak no wlasnie. U mnie nn była napisana po 9 ale niestety ten pajac który pisze ten komentarz przez przypadek go usunął. Eh napisze go od nowa i dam ci znać. ;D
OdpowiedzUsuńDzięki ;D I fajnie, że ci się podoba ;D
UsuńU MNIE NOWY ROZDZIAŁ ;) SERDECZNIE ZAPRASZAM :*
OdpowiedzUsuńhttp://historia-heather-spender.blogspot.com/
W wolnej chwili przeczytam to czego jeszcze nie przeczytałam i obiecuję, że napiszę krótką recenzję <3
Uaaa. Mikael <3 szkoda, że w serialu tak szybko się go pozbyli ( jak połowy pierwotnych ;((((((( )
OdpowiedzUsuńRozdział fajny, ale nie sądzisz, że atak Mikaela powinien być pełen napięcia?! i chyba jak ten kołek przebija serce to tak raz na zawsze. ;____; więc czysto teoretycznie to Klaus powinien umrzeć, mimo że go kocham szczerze i prawdziwie!
Pozdrawiam i czekam na nn. U mnie rozdział się pojawi jak go poprawię, bo czytając blogi moich czytelniczek dostaję depresji z powodu mojego gniotu.
Do napisania. ;*
http://krwia-pisane.blogspot.com/
To jest świetne ! Była akcja, więc mi się strasznie podobało. Twoje opowiadanie wciąga, chcę już kolejny rozdział !
OdpowiedzUsuńA u mnie prolog zapraszam serdecznie i liczę na szczerą opinię ; )
http://mikaelsonfamily.blogspot.com/
Kurcze no co można powiedziec, po prostu świetne. Po odcinku TVD moje serce i wszelkie nadzieje jakie miałam na Klaroline zostały tak naprawde rozwiane. (Klaus i Hayley, gorzej być nie może) Twój blog pozwolił mi na odrobinę nowej nadziei za co ogromnie dziękuje. Zapraszma tez kiedyś do mnie, na dniach powinien pojawić sie nowy rodział. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMogłaś trochę bardziej opisać atak Michela i dyskusję o lekarstwie, ale tak po za tym to wszystko jest super :D Nie mogę się doczekać drugiej części rozdziału ;) Daj znać, gdy tylko się pojawi :*
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie na nn <3
http://historia-heather-spender.blogspot.com/
kiedy dodasz next ?
OdpowiedzUsuńWłasnie piszę ;) został mi jeszcze tylko kawałem więc może jeszcze dzisiaj albo jutro ;)
Usuń