poniedziałek, 18 marca 2013

Rozdział 20

Caroline: Wiedziałam, że śpię lub zemdlałam. W moim śnie pojawiła się babcia Bonnie powtarzająca w koło bym strzegła się dwóch potężnych czarownic : Qetsiyah i Esther.
Powtarzała też to, że chcą się na mnie zemścić za to, że daję Klausowi swoją miłość... Już wiedziałam kto chciał mnie zabić przed tym gdy zemdlałam. Nagle się obudziłam. Zauważyłam siedzącą koło mnie Bonnie i Elenę. Nadal chciało mi się spać więc znowu usnęłam. Ale tym razem przyśniło mi się coś jeszcze dziwniejszego [*]
W pokoju stał brązowy fotel. Siedział na nim jakiś mężczyzna czytający książkę. koło niego siedział mały chłopiec o blond włosach. Słońce wpadające przez okno świeciło wprost na jasne loczki chłopca. 
Mężczyzna siedzący w fotelu nie zwracał na niego uwagi dopóki dziecko się nie odezwało:
-Tato? Pobawisz się ze mną i z Amy? 
-O tu jesteś. Może się pobawimy... Jeszcze zobaczę. A wiesz, gdzie jest mama? -zapytał mężczyzna z wyraźnym brytyjskim akcentem.
-Nie wiem tato. No chodź pobawimy się!-powiedział maluch
-Jestem zajęty Toby! Gdzie jest mama?!-zapytał coraz bardziej zirytowany mężczyzna. 
-Nie wiem tato. Chodź.-powiedział chłopiec i pociągnął go za rękę. 
Mężczyzna westchnął i wstał z fotela. Teraz zauważyłam jego twarz i już wiedziałam kto to jest. 
Chłopiec pociągnął go za rękę w stronę małego pokoiku. W pokoju, na dywanie siedziała bawiąca się lalkami mała dziewczynka. Przystojny mężczyzna uśmiechnął się na ten widok i do niej podszedł. 
-Co robisz Amy? Widziałaś mamę? -zapytał i pogłaskał dziewczynkę po głowie.
-Mama jest w sypialni, bo mówiła, że musi coś zjeść. -odpowiedziała.
Mężczyzna zrobił zmieszaną minę i wyszedł z pokoju zostawiając dzieci same. 
Szybko wpadł do sypialni. Na łóżku siedziała... czy raczej siedziałam ja. Caroline... 
Siedziała i piła krew z torebki. Gdy ujrzała ukochanego wstała i położyła torebkę krwi ze szpitala na łóżku. Podeszła do mężczyzny i go namiętnie pocałowała. Przycisnęła go mocno do ściany. Całowali się szybko i namiętnie. Nagle z pocałunków wyrwały ich dwa dziecięce głosiki. 
-Mamo? Tato? Co to jest? -zapytała Amy i wskazała na torebkę krwi leżącą na pościeli.
-Córeczko to nie tak jak myślisz...-powiedział seksowny mężczyzna.
-Czy to jest krew? Mamo piłaś ją? -zapytał Toby.
Dopiero teraz zauważyłam, że "ja" miałam całą twarz ubrudzoną krwią.
-Caroline myślę, że nasze dzieci są za inteligentne jak na sześciolatki...-powiedział mężczyzna.
-Dokładniej to jak na dzieci sześciomiesięczne bo w końcu... są dziećmi wampira i hybrydy, rozwijają się super szybko... -powiedziała Caroline.
-A co to wampir?-zapytał Toby
-Co to Hybryda?-zapytała Amy
-No popatrz Caroline... Nasze dzieci jeszcze się nie domyśliły i nie słyszały jak często mówimy o "jedzeniu" -powiedział ironicznie mężczyzna.
-Czyli, że wy... pijecie krew? -zapytała mała, brązowowłosa dziewczynka. 
-Gdy tak małe dziecko jak ty to mówi to się wydaje straszne.- powiedziała Caroline.
-Czyli, że my... ?-zapytał Toby, który był bardzo inteligentny i poważny jak na swój wiek.
-Tak, Toby... Jesteście naszymi małymi potworkami.-powiedział niesamowicie przystojny wampir.
Chłopiec stał przerażony koło siostry nic nie mówiąc...[*]
Nagle się obudziłam. Ten sen nie był zwykłym snem... Czułam się jakbym była tam sobą... Caroline ale jednak byłam obserwatorem tego zdarzenia. Szczerze myślałam, że to była jakaś wizja nie tylko sen...
Bonnie i Elena stały nade mną i patrzyły się przerażone na moją twarz.
-Caroline, co się stało? Krzyczałaś przez sen coś typu " Toby, to nie tak jak myślisz". Co ci się śniło?-zapytała Elena.
-Nie nic... nic mi się nie śniło... Po prostu zaczęłam bredzić.
-A wiesz może kto cię zaatakował? -zapytała Bonnie.
-Duchy Esther i Qetshiyah. Ale już jest dobrze i chyba mogę powiedzieć, że jestem już bezpieczna.
-Póki one mają moc nie będziesz bezpieczna, Care!-krzyknęła Elena.
Popatrzyłam na nią wściekle... Wiedziałam, że miała rację ale za bardzo mnie wkurzała bym mogła przyznać, że tak własnie jest. Westchnęłam. Czułam się bezsilna jak nigdy dotąd.
-Gdzie jest Klaus? -zapytałam po chwili.
-Poszedł ze Stefanem "zapolować" na Mikaela.-odpowiedziała Bonnie.
Elena stała ze skrzyżowanymi rękami i patrzyła na mnie wściekle. Odwzajemniłam jej wzrok i wstałam z łóżka. O dziwo miałam na sobie wczorajsze ubranie. Nie miałam przy sobie walizki więc przebrać się niestety nie mogłam.
-Elena, Masz tu jakieś ciuchy? No wiesz jeszcze z czasów pamiętnych dla "Steleny".
-Nie ale są ciuchy z czasów "Delenowych", takich jak teraz. Poczekaj zaraz ci przyniosę. -odpowiedziała Elena i wyszła z pokoju. Po chwili wróciła z rurkami i białą koszulką w małe kwiatki. Weszłam do łazienki i chciałam się ubrać ale przypomniałam sobie, że nie mam nowej bielizny. "Boże, noszę majtki Klausa w torebce a swoich, nie..." -pomyślałam i z rezygnacją weszłam pod prysznic.[*] Gdy się umyłam i wysuszyłam włosy, wyszłam z pokoju. Usiadłam koło dziewczyn na łóżku i je przytuliłam. Tak mi ich brakowało... Czułam się opuszczona przez nie i głównie przez to, że bały się Klausa... Ale ile można je do niego przekonywać. Nagle coś usłyszałam. I to nie był jakiś szum wiatru czy coś... To był cichy szept...

Klaus:
Stałem schowany za grubym pniem drzewa. Stefan był w knajpie obok. Za chwilę miałem zabić Mikaela. Cieszyłem się, że prawdopodobnie pokonałem już prawie wszystkich moich wrogów... Wszystkich prócz brata Janette... Joe... Jak ja go nie lubiłem i nie miałem pojęcia po co Rebekah przemieniła go w wampira. Po chwili wyostrzyłem swój zmysł słuchu i zacząłem nasłuchiwać rozmowę Stefana z Mikaelem.
Stefan: Przyjmujesz moją propozycję zabicia Klausa?
Mikael: Nie wiem czy mogę ci zaufać. Widziałem jak wczoraj graliście w jakąś głupią grę z sobowtórem i tą blondynką.
Stefan: Chce jego śmierci tak samo jak ty.
Mikael: Ale na pewno wiesz jakie są konsekwencje zabicia pierwotnego? ty też umrzesz bo jesteś z jego linii krwi... Ty, Elena, twój brat.
Stefan: Poświęcę się, by uwolnić świat od tego potwora.
Mikael: Daj mi kołek a umowa stoi.
Stefan: Dobrze, lecz wolę ci go dać na zewnątrz by ludzie nie zadawali głupich pytań.
Nagle usłyszałem kroki dwóch mężczyzn. Zacisnąłem rękę na kołku i powoli zacząłem wychodzić z ukrycia.
Zanim Mikael mnie zauważył przygniotłem go do ściany i przyłożyłem kołek do jego klatki piersiowej.
-Spokojnie, Nikalus. Jestem bezbronny.
-Cóż za ironia. Ty myślisz, że ja ci nic nie zrobię, tak? Jeśli tam myślisz to się bardzo mylisz... Gdy już wbiję kołek w to twoje wstrętne serce, będziesz gnić w piekle!
-To nie ja zabiłem własną matkę... To nie ja spowodowałem śmierć Henrika! To nie ja chcę zabić kogoś kto mnie wychował... przynajmniej próbował wychować na uprzejmego człowieka.
-Zamknij się! Zamknij tą swoją szpetną mordę!- krzyknąłem. i mocniej przycisnąłem kołek do jego torsu.
-Jesteś potworem Niklaus! Potworem i w dodatku śmieciem który nigdy nie zostanie zbawiony!
-No przynajmniej nie jestem kimś kto podawał się za mojego ojca... Albo nie jestem kłamliwą dziwk* która okłamywała męża przez te 23 lata które byłem człowiekiem. To nie moja wina, że jestem synem kłamliwej dziwk* i kogoś kogo poznałem dopiero wtedy gdy zabijał mojego młodszego brata. Jakbyś się czuł na moim miejscu co? Jakbyś się czuł?! Nie masz aż tak spieprzonych genów jak ja! Ty znałeś swoich rodziców! Znałeś swojego ojca! I ty pewnie myślisz, że będę potulny jak baranek! Że będę syneczkiem mamusi jak Finn, że będę jak Elijah? Że będę jak Rebekah, Kol i Henrik?!-wrzeszczałem.
-Tak myślę, że gdybyś chciał to byś się zmienił... Nawet ze względu na tą dziewczynę. Nie musisz być krwiożerczą bestią szukającą śmierci!
-Ale ja chcę być potworem! Czy tak trudno to zrozumieć?!
-Tak... Bo myślę, że dobrze z Esther cię wychowaliśmy. Wiem, że część twojej duszy chce być zbawiona i nie chce być już wampirem.
-Mylisz się! Nie chce być tylko człowiekiem a dokładniej... wilkołakiem!
Mikael zbladł. Bał się słowa "wilkołak". Tak jak w tysięcznym roku...
-Tak, wilkołakiem... Nadal do ciebie nie może dotrzeć wiadomość, że twoja z pozoru wierna i lojalna żona zdradziła cię z niejakim Fredwardem Wolfskin'em i spłodziła z nim mnie? -zapytałem z ironią w głosie.
Całkowicie zapomniałem o patrzącym na nas Stefanie. Miałem wielką ochotę zabić Mikaela... Za wielką. Po raz pierwszy czułem coś takiego. Zawsze byłem w miarę opanowany ale teraz... Po prostu musiałem go zabić bo wiedziałem, że gdy nie ujrzę płonącego ciała ojczyma to oszaleję. Nie dałem mu dojść do słowa. Wbiłem kołek w jego serce. Jego ciało zaczęło płonąć. Upadł na zieloną trawę. Zaczęła płonąć lecz po chwili przestała. Nie dbałem o to, że ktoś mógł to widzieć... Teraz najważniejsze było to, że prawdopodobnie, nie żyje i mam spokój. Popatrzyłem na Stefana i skinąłem głową na znak, żeby zabrał go z moich oczu.
Mój dawny kumpel podniósł go z ziemi i w super tempie zniknął. Postanowiłem wracać do rezydencji Salvatore'ów po Caroline. Od razu w wampirzym tempie skierowałem się w stronę wielkiego domu.
Po chwili wszedłem do sypialni dla gości i ujrzałem Caroline wraz z przyjaciółkami. Po raz pierwszy tego dnia się uśmiechnąłem. Powoli podszedłem do Caroline i cicho wyszeptałem:
-Już jestem kotku.
Dziewczyna wystraszyła się mojego głosu ale gdy odwróciła się zauważając moją twarz, uśmiechnęła się i szybko wstała. Podeszła do mnie i mnie mocno objęła. Nie przeszkadzało mi to, że ściskała mnie jak szalona. Lubiłem to uczucie... Po chwili zauważyłem jak przyjaciółki Caroline wyszły. Czekałem na to. Gdy drzwi już się zamknęły odsunąłem Caroline od siebie. Dziewczyna nie wiedziała co się dzieje. Zacząłem powoli zdejmować koszulkę tak by Caroline czerpała jak największą przyjemność z widoku mojej umięśnionej klatki piersiowej. Rzuciłem koszulkę na ziemie i w super tempie przygniotłem wampirzycę do miękkiej pościeli na łóżku dla gości Salvatore'ów. Zacząłem całować jej dekolt i szyję. Czułem, że jest zachwycona. Po chwili postanowiłem zacząć rozkoszować się jej pięknymi, różowymi ustami. Całowałem ją namiętnie. Caroline po chwili przewróciła mnie na pościel i usiadła na mnie okrakiem. Przystawiła swój palec wskazujący do moich ust.
-Cii... Zabiłeś Mikaela?-zapytała szeptem.
-Tak kotku, zabiłem. No przynajmniej widziałem jak płonął więc raczej nie żyje. A teraz chodź się całować.
-Nie Klaus... Jesteśmy w domu Stefana i każdy może tutaj wejść.
-Od kiedy przejmujesz się tym co ludzie powiedzą?
-Od zawsze, skarbie.-odpowiedziała i ze mnie zeszła.
Nie byłem zachwycony tym, że już nie chciała się całować ale nie wstawałem z pościeli. Po chwili wampirzyca położyła się obok mnie i wtuliła w mój tors. Mimowolnie się uśmiechnąłem.
Nagle usłyszałem jak ktoś otwiera powoli drzwi.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam nadzieję, że podobał wam się ten rozdział bo to jest chyba najdłuższy ze wszystkich ;D podzieliłam 19 na 2 części i wyszedł z tego 19 i 20 ;D
Szczerze myślę, że jest dobry ale opinia należy do was ;D Komentujcie, ponieważ chcę wiedzieć co myślicie ;) Mam tylko nadzieję, że wam też się podoba. A i najważniejsze, żeby nie było: mam napisane już do 40 rozdziału więc na razie będę tylko przepisywać ;)
Mam nadzieję, że ten rozdział spodoba wam się tak jak mnie i pozdrawiam ;)

14 komentarzy:

  1. Genialne, Boskie, supppper i wiele słów bliskoznacznych do słowa genialnie:D. ja jeszcze nie dodałam ale może się postaram w tym tygodniu :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi się podoba ! Szczególnie końcówka była słodka. Wkurzony Klaus wow co to było, porządnie się wkurzył.
    Ale najbardziej zastanawia mnie sen Caroline...Czyżby proroczy ? Ale czy to możliwe ? Nie mogę się doczekać nn, pisz szybko !
    U mnie pierwszy rozdział, zapraszam ; )
    http://mikaelsonfamily.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, super, super! Trzyma e napięciu do ostatniej sekundy. Arcydzieło :*
    Koniecznie mnie poinformuj o nn bo nie mogę się doczekać ;)

    www.historia-heather-spender.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaraz zabieram sie za czytanie, a tymczasem zapraszam do lektury mojego opowiadania, również o tematyce TVD :) darkest-dream.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Nom, nom super :D wiesz ja wiedziałam że ty masz talent ale że aż taki? Jak opisywałaś jak Klaus zabija Mikeala to było straszne, tzn. nie że mi się nie podobało, ale o Boże jak w książce! To było genialne. A Carolinee... pogadajmy ;P KOCHAM TEGO BLOGA!!! ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Heej. Napisałam nn ;D nudna jak nie wiem co ale i tak zapraszam : miloscodpierwszegougryzienia.blog.pl Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Cześć ;)
    Chciałaś mojej opinii, więc piszę: SUPER! Ja tobie również talentu zazdroszczę. Klaus-Mikael zajebista scena! Tyle emocji i genialny Klaus ♥ Sen Caroline, woow :D Nieźle, ciekawe czy to mogła być wizja przyszłości :D Zaintrygowałaś mnie ;) Gdy tylko dodasz NN, powiadom mnie!
    Pozdrawiam ;*

    wieczorkiem zajrzyj na http://forbidden-looove.blogspot.com/ - powinien pojawić się NN ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłą opinię ;) Jasne już wchodzę ;D

      Usuń
  8. No więc .....
    ......
    ......
    No nie wiem co mam ci powiedzieć .....
    ......
    ......
    Ten rozdział był taki .....
    taki......
    ..........
    Emm ......
    No .......
    ..........
    Zajebisty że o ja nie mogę ! :D

    Nie no serio . Dreszczyk emocji i te sprawy :D
    Kiedy Caroline miała te "wizje" to opisałaś to bardzo realistycznie , tak że czułam się jakbym obserwowała to całe wydarzenie . Po prostu jakby postacie były obok mnie i rozmawiały . Rzadko udaje się to zrobić taki dobry efekt więc GRATULACJE ^^
    Scena kiedy Klaus zabijał Mikaela też była bardzo dobra :D Chociaż mały minus też jest za troche zbyt przesadzone dialogi Klausa .
    Scena końcowa bardzo mi się spodobała , bo ukazała niezależną Caroline . W małym stopniu ale pokazała . W sensie że postawiła opór Klausowi . To było bardzo dobre

    PODSUMOWANIE : Za rozdział dostajesz ode mnie 5 :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham tą parę!! Tak samo jak Delenę!! Ostatnio jednak więcej czasu poświęcam Klaroline. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam. Chciałam powiadomić i jednocześnie zaprosić na nn o rodzeństwie pierwotnych ; )
    http://mikaelsonfamily.blogspot.com/

    P.S. Chciałam się spytać...kiedy nowy rozdział ? Skoro masz już tyle napisane to proszę, nie męcz mnie tak ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszę ale napisać nie mogę bo jest okropnie długi i chyba go muszę podzielić ;D

      Usuń