<3 Tą piosenkę wprost kocham :3 : Link <3
![]() |
| Klaus po najedzeniu się :D - nawiązuje do tej jego "balangi" ;D |
Klaus:
Szedłem prosto w kierunki baru. Nie mogłem uwierzyć w to czego się dowiedziałem od ukochanej.
Chciała mieć ze mną dziecko... Musiałem rozładować tą energię drzemiącą we mnie. Musiałem kogoś zabić. Przynajmniej 3 osoby i do tego byłem niesamowicie głodny.
Gdy wszedłem do knajpy od razu zorientowałem się, że cała moja prawa ręka jest pokryta krwią Rose.
Ukryłem tą rękę pod skórzaną kurtką tak by nie wzbudzać podejrzeń i usiadłem przy jednym z pustych stolików. Po chwili podeszła do mnie kelnerka i zapytała czy coś podać.
-Poproszę byś przyprowadziła tu swoje koleżanki. A i najważniejsze... wygoń wszystkich klientów. A teraz idź wypełniać moje polecenia słonko.- zahipnotyzowałem dziewczynę. Odeszła ode mnie i powiedziała, że na kilka godzin knajpa zostaje zamknięta. Powiedziała, że w kuchni jest szczur. Klienci jej uwierzyli a ja byłem zadowolony z tego, że w końcu się porządnie najem. Gdy wszyscy już wyszli podeszły do mnie 3 dziewczyny, blondynka, brunetka i ruda. Brunetka przyprowadziła swoje dwie koleżanki.
Podszedłem do rudej i zatopiłem swoje kły. Gdy tylko przełknąłem pierwszą porcję od razu ją wyplułem na ziemię. Miała w sobie werbenę więc teoretycznie nie była zbyt przydatna do spożycia. Z wampirzą szybkością wyrwałem jej serce i rzuciłem ją na podłogę. podszedłem do brunetki.
-Proszę, nie zabijaj mnie tak jak Kate. Proszę zlituj się. -błagała.
Popatrzyłem na nią swoimi niebieskimi oczami i się ironicznie uśmiechnąłem. Zatopiłem swoje kły w jej szyi.
Jej krew była dobra lecz nie była najlepszą jaką piłem. Po chwili zorientowałem się, że mam sucho w ustach. Wypiłem z niej całą krew. Podniosłem głowę z nad jej szyi i popatrzyłem na blondynkę. Była podobna do mojej siostry Rebeki. Rzuciłem brunetkę na podłogę i powoli podszedłem do blondynki. Nie okazywała żadnych uczuć. Nie bała się mnie. Nie zwracała uwagi na to, że ją za chwilę zabije. Czułem, że nie chciała żyć na tym bezlitosnym i jakże nudnym świecie. Zaatakowałem. Dziewczyna nawet nie zareagowała na mój atak. Jej krew nie była tak dobra jak poprzedniczki ale byłem głodny więc wysuszyłem cały życiodajny napój z jej żył. Nagle usłyszałem ciszy szelest tak jakby ktoś otwierał delikatnie drzwi. Popatrzyłam w tamtą stronę i zauważyłem Caroline.
Caroline:
-Klaus? Co ty do jasnej cholery robisz?- zapytałam gdy zauważyłam Klausa. Jego koszulka, ręce i twarz pokryte były krwią. Najbardziej koszulka i ręce. Nie mogłam uwierzyć w to co właśnie zobaczyłam.
-Caroline, co ty tutaj robisz,skarbie? - zapytał
-Patrzę na twoje małe arcydzieło. Czemu je zabiłeś. Obiecałeś, że nie będziesz zabijał niewinnych. -odpowiedziałam.
Klaus w super tempie znalazł się koło mnie.
-To nie tak jak myślisz.- wytłumaczył.
-To mi powiedz jak mam rozumieć tą sytuację. Zabiłeś je... były niewinne a ty po prostu je zabiłeś!
-Ja jestem sobą!
-Wiesz co ci powiem? Zachowałeś się w stosunku do nich jak jakiś... jak dupek... po prostu dupek.
-To samo mogę powiedzieć o tobie. Zabiłaś wczoraj 2 osoby a błędy wytykasz mnie, tak?
-Jak ja cię mogę kochać.
-Też się nad tym zastanawiam.- odpowiedział i mnie namiętnie pocałował. Czułam krew na jego ustach.
Klaus zaczął całować moją szyję i dekolt. Po chwili ściągnął mi koszulkę. Nie protestowałam. Nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że ktoś nas obserwuje. A tym kimś była Janette. Z jej oczu płynęły łzy smutku i nienawiści.
Klaus:
Całowaliśmy się już dobre 10 minut. Nagle oderwałem swoje usta od Caroline i zapytałem:
-Na prawdę chcesz mieć ze mną dziecko? -zapytałem.
-Tak... Ale jeśli nie chcesz teraz to się dostosuję. Może za rok... za dwa... Bylebyśmy byli przez ten czas razem. Kocham cię mimo twoich wad...
-Ja ciebie też, kochanie. - odpowiedziałem i podałem jej koszulkę. W końcu nie możemy... nie tak w barze.
-A z tym dzieckiem... Po co się spieszyć. Będziemy jeszcze żyć przynajmniej 100 lat... Kilka wieków. Zwiedzimy cały świat, a z dzieckiem byłoby to niemożliwe skarbie. Więc poczekajmy z tym.-powiedziałem po chwili i popatrzyłem w jej zielono-niebieskie oczy.
Miałem nad nią przewagę. Byłem dla niej ważny i wiedziałem, że liczyła się z moim zdaniem na różne tematy. Tak było i teraz. Po chwili Caroline zapytała:
-A potrafisz się kontrolować?
-Tak... Wtedy... to była matka. To przez nią zmieniłem się w wilka. Nie w pełni ale w wilka. już nie jestem słaby. Potrafię nad tym zapanować.
-Ty jesteś słaby! I to przeze mnie! Nie możemy tak dalej. Nie mogę cię narażać.
-Jeśli ktoś kogoś naraża w naszym związku to ja ciebie!
-Nie mogę z tobą być dla bezpieczeństwa.
-Caroline... Ja chce z tobą być więc radzę ci się zdecydować czy będziemy razem czy nie? Tak czy nie?
-Tak, ale...
-Nie ma żadnego ale, skarbie. A teraz chodźmy do mnie. Pooglądamy trochę TV co ty na to?- zapytałem.
-Dobrze.
Caroline ubrała niechętnie koszulkę i złapała mnie za rękę. po chwili znaleźliśmy się w moim domu. Od razu gdy weszliśmy przez drzwi ujrzałem Kola.
-Witaj bracie. Dawno się nie widzieliśmy.- powiedział.
Wmurowało mnie w podłogę. Stałem jak słup i nie mogłem nic powiedzieć. Cieszyłem się z wiadomości, że mój brat na pewno, żyje. Po chwili odszedł z miną wyrażającą rezygnację. Popatrzyłem na Caroline i zapytałem:
-Chodźmy na TV, dobrze?
Caroline nic nie odpowiedziała ale za to w mgnieniu oka zniknęła mi z pola widzenia. Chciała się pobawić ze swoim tygrysem? Więc dobrze. z szybkością przeciętnego wampira znalazłem się przed drzwiami do salonu. Nagle poczułem jak coś drewnianego przebija mnie poniżej serca. Wyjąłem kołek i zorientowałem się, że to kołek z białego dębu. "Ktoś ewidentnie chciał mnie zabić... Ale kto... Esther nie żyje to... Janette..." pomyślałem i nagle zauważyłem jak drzwi przede mną się zamykają. Odbiłem się od niech i upadłem na podłogę. Z moich ust wyrwały się przekleństwa w różnych językach. Spróbowałem nawet powiedzieć coś po Polsku lecz prawie poplątałem sobie język. No cóż przecież Polski to jeden z najtrudniejszych języków świata. Wstałem otrząsnąłem się i kopnąłem z całej siły drzwi. Zaraz gdy się otworzyły zauważyłem skuloną Caroline siedzącą na kanapie.
Caroline:
Gdy tylko weszłam z wampirzą szybkością do salonu zauważyłam Janette stojącą przy ścianie.
-Widzę, że mnie nie posłuchałaś, szmato.-powiedziała cicho.
-Jak mnie nazwałaś? Od kiedy zależy ci na tym, żeby Klaus mnie nie skrzywdził?
-Ale ty jesteś głupia! Ty serio myślałaś, że martwię się o ciebie? Ja po prostu chcę Klausa tylko dla siebie... Bo go kocham nawet po tym co mi zrobił.
-No widzisz... Ale on kocha mnie a ty jesteś dla niego tylko tanią "diwą"!
-Ach tak? To powinnaś się z nim pożegnać bo jest bliski śmierci. Kocham go ale chcę się na nim zemścić. A może już nawet umarł. Skąd wiesz.- powiedziała i pobiegła w stronę kuchni. Nie była wampirem więc jej bieg zajął trochę więcej czasu niż istocie nadnaturalnej. Nagle usłyszałam głośne przekleństwa Klausa... w dodatku były wypowiedziane w różnych językach. Po chwili wszedł zdenerwowany do pokoju i pokazał mi kołek z białego dębu.
-Jak myślisz kochana, kto to zrobił?- zapytał.
-Jenette... Chce cię zabić za to, że jesteśmy razem.
-A no tak tylko on jest taką zołzą by atakować swojego byłego. Chce mnie zabić tak? To ja zabiję ją.
-Nie Klaus... Musimy się rozstać. Przynajmniej na kilka dni dla bezpieczeństwa skarbie. - powiedziałam po chwili.
-Caroline powiedz mi prawdę: Już mnie nie kochasz? Czy ty na serio chcesz się ze mną rozstać bo kogoś sobie znalazłaś?
-Nie no co ty Klaus. Kocham tylko ciebie ale zrozum. Chce byś był bezpieczny. Jeśli mnie kochasz to pozwól mi odejść. na kilka dni dobrze? Puki sprawa z Janette nie ucichnie.
-Dobrze. Ale wiedz, że jeśli za dwa dni nadal będzie się tu kręciła to i tak do siebie wrócimy dobrze?
Po chwili dodał: A tak w ogóle po co przejmujemy się tym parszywym robalem?
-Ona nie jest robalem. Ona jest człowiekiem... takim jak my byliśmy: ty przed tysiącem tak a ja przed 5 miesiącami. Więc nie traktuj jej jak powietrza.-odpowiedziałam i popatrzyłam na ukochanego.
Widziałam wściekłość w jego oczach. Po chwili bez słowa wyszłam z domu Klausa i skierowałam się do siebie. Miałam ochotę na kakao i tosty z dżemem wiśniowym.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam nadzieję, że rozdział się podoba ;) Liczę na dużo komentarzy ;) Tylko piszcie szczerze co wam się nie podoba a postaram się zmienić ;D nn powinien pojawić się w weekend więc cierpliwie czekajcie bo mam dużo nauki i będę dodawać w weekendy chyba, że będę miała czas w tygodniu ;)
Piszcie komentarze i oceniajcie jaki jest ten rozdział waszym zdaniem ;* :3 Do napisania :3
Caroline:
-Klaus? Co ty do jasnej cholery robisz?- zapytałam gdy zauważyłam Klausa. Jego koszulka, ręce i twarz pokryte były krwią. Najbardziej koszulka i ręce. Nie mogłam uwierzyć w to co właśnie zobaczyłam.
-Caroline, co ty tutaj robisz,skarbie? - zapytał
-Patrzę na twoje małe arcydzieło. Czemu je zabiłeś. Obiecałeś, że nie będziesz zabijał niewinnych. -odpowiedziałam.
Klaus w super tempie znalazł się koło mnie.
-To nie tak jak myślisz.- wytłumaczył.
-To mi powiedz jak mam rozumieć tą sytuację. Zabiłeś je... były niewinne a ty po prostu je zabiłeś!
-Ja jestem sobą!
-Wiesz co ci powiem? Zachowałeś się w stosunku do nich jak jakiś... jak dupek... po prostu dupek.
-To samo mogę powiedzieć o tobie. Zabiłaś wczoraj 2 osoby a błędy wytykasz mnie, tak?
-Jak ja cię mogę kochać.
-Też się nad tym zastanawiam.- odpowiedział i mnie namiętnie pocałował. Czułam krew na jego ustach.
Klaus zaczął całować moją szyję i dekolt. Po chwili ściągnął mi koszulkę. Nie protestowałam. Nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że ktoś nas obserwuje. A tym kimś była Janette. Z jej oczu płynęły łzy smutku i nienawiści.
Klaus:
Całowaliśmy się już dobre 10 minut. Nagle oderwałem swoje usta od Caroline i zapytałem:
-Na prawdę chcesz mieć ze mną dziecko? -zapytałem.
-Tak... Ale jeśli nie chcesz teraz to się dostosuję. Może za rok... za dwa... Bylebyśmy byli przez ten czas razem. Kocham cię mimo twoich wad...
-Ja ciebie też, kochanie. - odpowiedziałem i podałem jej koszulkę. W końcu nie możemy... nie tak w barze.
-A z tym dzieckiem... Po co się spieszyć. Będziemy jeszcze żyć przynajmniej 100 lat... Kilka wieków. Zwiedzimy cały świat, a z dzieckiem byłoby to niemożliwe skarbie. Więc poczekajmy z tym.-powiedziałem po chwili i popatrzyłem w jej zielono-niebieskie oczy.
Miałem nad nią przewagę. Byłem dla niej ważny i wiedziałem, że liczyła się z moim zdaniem na różne tematy. Tak było i teraz. Po chwili Caroline zapytała:
-A potrafisz się kontrolować?
-Tak... Wtedy... to była matka. To przez nią zmieniłem się w wilka. Nie w pełni ale w wilka. już nie jestem słaby. Potrafię nad tym zapanować.
-Ty jesteś słaby! I to przeze mnie! Nie możemy tak dalej. Nie mogę cię narażać.
-Jeśli ktoś kogoś naraża w naszym związku to ja ciebie!
-Nie mogę z tobą być dla bezpieczeństwa.
-Caroline... Ja chce z tobą być więc radzę ci się zdecydować czy będziemy razem czy nie? Tak czy nie?
-Tak, ale...
-Nie ma żadnego ale, skarbie. A teraz chodźmy do mnie. Pooglądamy trochę TV co ty na to?- zapytałem.
-Dobrze.
Caroline ubrała niechętnie koszulkę i złapała mnie za rękę. po chwili znaleźliśmy się w moim domu. Od razu gdy weszliśmy przez drzwi ujrzałem Kola.
-Witaj bracie. Dawno się nie widzieliśmy.- powiedział.
Wmurowało mnie w podłogę. Stałem jak słup i nie mogłem nic powiedzieć. Cieszyłem się z wiadomości, że mój brat na pewno, żyje. Po chwili odszedł z miną wyrażającą rezygnację. Popatrzyłem na Caroline i zapytałem:
-Chodźmy na TV, dobrze?
Caroline nic nie odpowiedziała ale za to w mgnieniu oka zniknęła mi z pola widzenia. Chciała się pobawić ze swoim tygrysem? Więc dobrze. z szybkością przeciętnego wampira znalazłem się przed drzwiami do salonu. Nagle poczułem jak coś drewnianego przebija mnie poniżej serca. Wyjąłem kołek i zorientowałem się, że to kołek z białego dębu. "Ktoś ewidentnie chciał mnie zabić... Ale kto... Esther nie żyje to... Janette..." pomyślałem i nagle zauważyłem jak drzwi przede mną się zamykają. Odbiłem się od niech i upadłem na podłogę. Z moich ust wyrwały się przekleństwa w różnych językach. Spróbowałem nawet powiedzieć coś po Polsku lecz prawie poplątałem sobie język. No cóż przecież Polski to jeden z najtrudniejszych języków świata. Wstałem otrząsnąłem się i kopnąłem z całej siły drzwi. Zaraz gdy się otworzyły zauważyłem skuloną Caroline siedzącą na kanapie.
Caroline:
Gdy tylko weszłam z wampirzą szybkością do salonu zauważyłam Janette stojącą przy ścianie.
-Widzę, że mnie nie posłuchałaś, szmato.-powiedziała cicho.
-Jak mnie nazwałaś? Od kiedy zależy ci na tym, żeby Klaus mnie nie skrzywdził?
-Ale ty jesteś głupia! Ty serio myślałaś, że martwię się o ciebie? Ja po prostu chcę Klausa tylko dla siebie... Bo go kocham nawet po tym co mi zrobił.
-No widzisz... Ale on kocha mnie a ty jesteś dla niego tylko tanią "diwą"!
-Ach tak? To powinnaś się z nim pożegnać bo jest bliski śmierci. Kocham go ale chcę się na nim zemścić. A może już nawet umarł. Skąd wiesz.- powiedziała i pobiegła w stronę kuchni. Nie była wampirem więc jej bieg zajął trochę więcej czasu niż istocie nadnaturalnej. Nagle usłyszałam głośne przekleństwa Klausa... w dodatku były wypowiedziane w różnych językach. Po chwili wszedł zdenerwowany do pokoju i pokazał mi kołek z białego dębu.
-Jak myślisz kochana, kto to zrobił?- zapytał.
-Jenette... Chce cię zabić za to, że jesteśmy razem.
-A no tak tylko on jest taką zołzą by atakować swojego byłego. Chce mnie zabić tak? To ja zabiję ją.
-Nie Klaus... Musimy się rozstać. Przynajmniej na kilka dni dla bezpieczeństwa skarbie. - powiedziałam po chwili.
-Caroline powiedz mi prawdę: Już mnie nie kochasz? Czy ty na serio chcesz się ze mną rozstać bo kogoś sobie znalazłaś?
-Nie no co ty Klaus. Kocham tylko ciebie ale zrozum. Chce byś był bezpieczny. Jeśli mnie kochasz to pozwól mi odejść. na kilka dni dobrze? Puki sprawa z Janette nie ucichnie.
-Dobrze. Ale wiedz, że jeśli za dwa dni nadal będzie się tu kręciła to i tak do siebie wrócimy dobrze?
Po chwili dodał: A tak w ogóle po co przejmujemy się tym parszywym robalem?
-Ona nie jest robalem. Ona jest człowiekiem... takim jak my byliśmy: ty przed tysiącem tak a ja przed 5 miesiącami. Więc nie traktuj jej jak powietrza.-odpowiedziałam i popatrzyłam na ukochanego.
Widziałam wściekłość w jego oczach. Po chwili bez słowa wyszłam z domu Klausa i skierowałam się do siebie. Miałam ochotę na kakao i tosty z dżemem wiśniowym.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam nadzieję, że rozdział się podoba ;) Liczę na dużo komentarzy ;) Tylko piszcie szczerze co wam się nie podoba a postaram się zmienić ;D nn powinien pojawić się w weekend więc cierpliwie czekajcie bo mam dużo nauki i będę dodawać w weekendy chyba, że będę miała czas w tygodniu ;)
Piszcie komentarze i oceniajcie jaki jest ten rozdział waszym zdaniem ;* :3 Do napisania :3

Jak zwykle extra rozdział :3
OdpowiedzUsuń"Po chwili dodał: A tka w ogóle po co przejmujemy się tym parszywym robalem?"
W tym zdaniu masz literówkę - powinno być "tak" , a napisałaś "tka" :D
Ogólnie rozdział bardzo interesujący choć troszeczke za mało się działo :) Przydałoby się bardziej rozwijać ,gdy jest jakaś akcja :D
to już to poprawiam i sorki :D po prostu się spieszyłam ;D
UsuńBomba ale myślę że przydałoby się czasem trochę więcej osób ale poza tym świetne <3
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńczadowy rozdział :D nie rozumiem dlaczego po prostu Klaus nie zabił byłej , albo zahipnotyzuje
OdpowiedzUsuńW następnym rozdziale ją zabije ;D
UsuńChyba się zakochałam w twoim blogu. Jest po prostu świetny :D Czekam na następny rozdział
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na nowy rozdział http://klausicaroline.blogspot.com/
Hej, czytałam twojego bloga już dużo wcześniej, i dzięki Tobie zdecydowałam się załozyć własny. Dopiero zaczynam :) Jesli miałabys ochote zapraszam do mnie. Co do opowiadań, uwazam ze serio sa wciągające i zawsze żałuje że już sie kończą. Pozdrawiam i zapraszam
OdpowiedzUsuńSuper ;) nie mogłam się doczekać. Dzisiaj wchodzę i patrzę że jest nn ;)) ale się ucieszyłam ;) świetny rozdział tylko szkoda że się rozstali ale ich miłość jest ponadczasowa. na miloscodpierwszegougryzienia.blog.pl/ dodam chyba jutro nn bo mam gotową już na telefonie w notatkach ale muszę się z netem połączyć żeby dodać;) wiecie, że ostatni odcinek 4 sezonu (23) wyemitują 16 maja ? pozdrawiam ;)
OdpowiedzUsuńtak wiem :) Tylko nie wiadomo kiedy będzie 1 odcinek 5 sezonu ;D Czy we wrześniu czy w październiku ;D Czekam na nn u cb ;3
Usuńu mnie jest nn :) zapraszam ;D tam jest nawet Klaroline <3 nie tylko Delena <3
OdpowiedzUsuńcudowny <3
OdpowiedzUsuń