Piosenka przy tym rozdziale to : Link
Miłego czytania :3
Caroline:
Byliśmy już w połowie drogi Do Nowego Orleanu. Na drogach były okropne korki... I zmniejszyły się dopiero o 16... Była 17 a my siedzieliśmy po cichu w samochodzie. Klaus był skupiony drogą. Nagle zatrzymał się na jakiejś stacji benzynowej i zapytał:
-Caroline muszę zatankować benzynę. Idziesz ze mną?
-Jasne, że idę... Chcę zobaczyć jak mój ukochany... - nie dokończyłam gdyż Klaus w super tempie wyciągnął mnie z samochodu. nie miałam pojęcia, że jest aż tak szybki żeby w jednej sekundzie zniknąć z siedzenia obok, otworzyć drzwi i wyciągnąć mnie z auta. Po chwili przysunął się do mnie i zapytał szeptem:
-Skarbie, czy jesteś głodna?
Nie wiedziałam co powiedzieć... Głód zżerał mnie od środka. Klaus się tego domyślił i powiedział:
-Chodź za mną.
Poszedł w stronę jakiejś dziewczyny w różowej sukience. Już wiedziałam co chce zrobić. Podążyłam za nim... Byłam tak głodna, że mogłabym ugryźć tą dziewczynę ale nie wiedziałam czy się odważę...
Gdy byłam już koło nich usłyszałam Klausa:
-Witaj Aniele. Czy jesteś gotowa przeżyć najpiękniejsze chwile swojego życia?- zapytał.
-Tak ale... Czekam na kogoś.
Klaus wysunął swoje ostre kły i ugryzł dziewczynę prosto w szyję. Po chwili oderwał się od niej i popatrzył na mnie swoimi zmienionymi oczami. Wyglądał jak jakaś Bestia... Krwiożercza bestia. Gdy zauważyłam krew na twarzy Klausa i na sukience dziewczyny, straciłam kontrolę. Z szybkością światła znalazłam się obok dziewczyny i Klausa. Wysunęłam swoje kły i ugryzłam ją w miejsce z którego pił wcześniej mój ukochany. Gdy wysuszyłam jej żyły do końca rzuciłam ją na ziemię i popatrzyłam na Klausa.
Klaus:
Caroline była przerażona. Widziałem strach w jej oczach. Podszedłem do niej i ją do siebie przytuliłem. Oblizałem swoje wargi... Cała twarz Caroline była umazana krwią. Z kieszeni spodni wyjąłem chusteczkę i wytarłem ukochanej twarz. Gdy nie było już żadnego śladu po piciu krwi znowu wysunęła kły. Zastanawiałem się dlaczego aż w końcu zauważyłem jakaś kobietę idącą w naszą stronę. Na rękach trzymała ugryzionego faceta. Poznałem ją... To była Rose. Caroline nie zdawała sobie sprawy z tego, że to po nią właśnie wyjechaliśmy do Nowego Orleanu. Podeszła do niej i próbowała ją zahipnotyzować. Bez skutku. Rose popatrzyła na nią z pogardą i przybliżyła do niej zakrwawionego gościa. Caroline zaatakowała go. Nigdy nie widziałem jej takiej okrutnej i głodnej. Wiedziałem, że tego potrzebowała bo tą sarną za bardzo się nie pożywiła. Gdy Rose mnie zobaczyła powiedziała.
-Klaus? Tak dawno się nie widzieliśmy. Od kiedy mnie przemieniłeś w hybrydę.
Caroline wyszczerzyła do niej kły i ugryzła faceta leżącego na tej rękach.
-Niklaus... Czemu nic nie mówisz kotku? -zapytała Hybryda.
-Rose... Będziesz mi bardzo potrzebna ale lepiej już nic nie gadaj, bo gdy słyszę twój głos od razu chcę cię zabić.- odpowiedziałem i odciągnąłem Caroline od nieżywego już faceta.
Mężczyzna upadł na ziemię a ja przytuliłem mocno Caroline. Trzęsła się z przerażenia. Zacząłem głaskać ją powoli po głowie.
-A ta... żałosna Barbie? - Zapytała Rose.
-A ta "żałosna Barbie" to moja ukochana więc radzę ci się odwalić od niej... - powiedziałem.
- Jeśli chcecie się zatrzymać u mnie na noc to lepiej już jedźmy, to jakoś dwie godziny stąd. Bo chyba wiecie, że nie jesteśmy jeszcze w Nowym Orleanie.
-Dobrze, jedźmy. - powiedziała Caroline i w super tempie znalazła się w moim aucie.
Rose zebrała bezwładne ciała. Nawet nie wiedziałem gdzie tak nagle zniknęła. Jeszcze tylko zatankowałem benzynę i wsiadłem do samochodu. Pocałowałem Caroline w usta. Dziewczyna uroczo się uśmiechnęła.
nagle zauważyłem jak Rose wsiada do jakiegoś czerwonego, włoskiego auta i odjeżdża. Odpaliłem szybko moje ferrari i już wkrótce jechaliśmy autostradą za Rose. Nie rozmawialiśmy. Caroline oglądała widoki za oknem a ja jechałem skupiony na drodze.
Jakoś około 21 byliśmy już w Nowym Orleanie. "W końcu" -pomyślałem i wysiadłem z samochodu. Otworzyłem drzwi Caroline i podałem jej rękę. Wampirzyca się lekko uśmiechnęła, złapała mnie za rękę i wysiadła ostrożnie z samochodu. Od razu ją do siebie mocno przytuliłem i zamknąłem samochód. Skierowaliśmy się do jakiegoś domu... albo raczej hotelu. Rose zarejestrowała nas w recepcji i zaprowadziła do pokoju nr 25. Gdy byliśmy w pokoju Caroline od razu weszła do łazienki. Od razu poszedłem za nią i stanąłem w drzwiach. Dopiero gdy była w bieliźnie, chrząknąłem zachęcająco i się odwróciła. Popatrzyła na mnie karcącym wzrokiem i domyśliła się o czym myślę:
- Klaus... Nie... Chcę się umyć... ale bez ciebie skarbie... A teraz lepiej wyjdź zanim się wkurzę... I wypakuj nasze walizki.- powiedziała i udała obrażoną.
Z wielką niechęcią wyszedłem z łazienki i zauważyłem Rose stojącą na progu drzwi.
-Klaus, do czego ci jestem potrzebna? - zapytała.
-Do "małego" rytuału. - odpowiedziałem i się łobuzersko uśmiechnąłem
-Jakiego rytuału?
-No tego ci nie powiem... Ale jeśli zgodzisz się wziąć w nim udział, może pójdziemy na randkę i może nawet skradniesz jednej mój pocałunek...- powiedziałem... Znałem jej słabe strony. Zakochała się we mnie jeszcze będąc człowiekiem... Teraz też mnie kochała.
-A teraz wyjdź... Chcę odpocząć.- rozkazałem.
Rose posłusznie, jak na przywiązaną do mnie hybrydę przystało, wyszła.
Leżałem na łóżku i czekałem aż Caroline w końcu wyjdzie z łazienki... Bo ile można siedzieć... Czekałem i czekałem... Gdy zorientowałem się, że Caroline siedzi tam już 2 i pół godziny wkurzyłem się.
Była 23:48 i w końcu usłyszałem głos ukochanej.
Caroline:
Gdy wysuszyłam w końcu włosy odebrałam dzwoniący telefon.
-Halo?- zapytałam.
-Caroline... Próbuję się do ciebie dodzwonić już dobrą godzinę! Gdzie jesteś? Podobno miałaś wypadek, a Bonnie nic nie chce powiedzieć. - usłyszałam zdenerwowaną Elenę.
-Jest ok... Jestem z Klausem. Nie martwcie się o mnie. Jutro powinnam być z powrotem w Mystic Falls.
Elena westchnęła i powiedziała:
-Dobra... na razie do mnie nie dzwoń bo jesteśmy już blisko celu tzn. Lekarstwa na wampiryzm.
Zadzwonimy jak już je znajdziemy ok, Caroline?
-Tak jasne. Zadzwoń i zdaj mi relację z podróży i bycia człowiekiem. Pa bo muszę iść. -
Powiedziałam i się rozłączyłam nie czekając na odpowiedź Eleny. Weszłam do pokoju i zauważyłam Klausa stojącego przy łóżku. Uśmiechał się szeroko.
-Wypakowałeś walizki? - zapytałam
Z jego twarzy zniknął uśmiech a pojawiło się zmieszanie.
-Po co się wypakowywać jeśli mamy tutaj być tylko jeden dzień? -wytłumaczył i znów się uśmiechnął.
Popatrzyłam na niego z politowaniem i powiedziałam:
-Klaus masz może przy sobie jakąś torebkę krwi? Jestem okropnie głodna choć przedtem wysuszyłam 2 osoby...
-W Nowym Orleanie... jeśli zabijesz jedną osobę na jej miejsce wchodzą 2 następne. Zapoluj na kogoś żywego...- zaproponował Klaus.
Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Ukazała się w nich sprzątaczka... i to było dziwne ponieważ dochodziła północ... Ale byłam głodna nie mogłam się oprzeć. podeszłam do niej i powiedziałam:
-Nic nie pamiętasz. Przyszłaś do pokoju nr 25 ale nikogo w nim nie było. Nie będziesz krzyczeć i nigdy mnie nie widziałaś.
Zaatakowałam. Jej krew była taka... taka cudowna. Po chwili zorientowałam się, że ona przecież musi żyć.
Odsunęłam się od niej i rozkazałam by poszła.
Wyszła z pokoju nic nie mówiąc. Popatrzyłam na Klausa. Jego uśmiech dosłownie nie spływał z jego twarzy ani na moment. W super tempie podeszłam do niego i gdy już miałam go pocałować rozległ się sygnał dzwoniącego telefonu Klausa.
Klaus:
Odebrałem telefon i usłyszałem głos Rebeki:
-Klaus, Elijah mówi, że widział...
-Co się stało?- zapytałem spokojnie.
-Elijah widział jak... Nie Klaus to nie może być prawda!
-Co nie może być prawdą siostro?- zapytałem coraz bardziej wystraszony.
-Kol... Nie... Nie mogę tego powiedzieć!- krzyknęła Rebekah i zaczęła płakać do telefonu.
-Co jest nie tak z Kolem?! Gadaj!-rozkazałem.
-Elijah widział jak matka wbija kołek z białego dębu w.... serce Kola... Kol... nie żyje...
-To na pewno nie jest prawda siostro... To nie może być prawda!
-A i jeszcze jedno Klaus... Za chwilę, wraz z Eleną zażyjemy lekarstwo na wampiryzm. Jak wrócisz do Mystic Falls sprawdź czy Elijah mówi prawdę... Proszę...- błagała Rebekah ale ja już jej nie słuchałem...
Mój młodszy brat umarł i prawdopodobnie nie było już żadnej nadziei... Byłem wściekły na tą... Zołzę... Moją matkę... O ile kogoś takiego można nazwać matką...
Rzuciłem telefonem o podłogę.
Zacząłem demolować cały pokój. Caroline stała przy łóżku i ze zdumieniem patrzyła na mnie. Po chwili zorientowałem się, że śmierć Kola miała być tą zapowiedzianą niespodzianką matki. Po około 15 minutach wściekłości usiadłem na łóżku i zacząłem płakać.
____________________________________________________
Hej ;) Mam nadzieję, że rozdział fajny ;D W tym tygodniu postaram się dodać jeszcze jeden. Ale jak zwykle nie obiecuję na 100 %
A na razie komentujcie i piszcie co chcielibyście zmienić np. Wystrój bloga :3

Uwielbiam twojego bloga. Czekam ze zniecierpliwieniem na kolejny rozdział.
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na kolejny rozdział http://klausicaroline.blogspot.com/
jak dla mnie super. Może troszkę więcej opisz jak Elena będzie człowiekiem. Chociaż nie musisz. Mam do ciebie ogromną prośbę. Czy mogłabyś mi skomentować bloga bo nie wiem czy dobrze pisze czy mam go usunąć. Skomentuj go jak możesz proszę to dla mnie ważne. Mam mało odsłon i komentarzy zanim jednak będę go polecać chce poznać zdanie eksperta. Ty piszesz fajnie więc twoja opinia będzie najważniejsza. Tu masz adres. miloscodpierwszegougryzienia.blog.pl z góry dziękuje i pamiętaj ze jesteś moim wzorcem. Kocham Damona i Klausa oczywiście <3
OdpowiedzUsuńKoooooocham to <3 Poezja normalnie ! I jeszcze Rippah Caroline :D Same serca ci się należą
OdpowiedzUsuń<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3
:D
Super rozdział i w ogóle blog, Kocham <33 *.*
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam właśnie rozdział i już chce następny pisz jak najszybciej, bo nie mogę się doczekać. Piosenka idealna i nic nie zmieniaj wszystko jest wspaniałe :D. Zajebisty blog <3
OdpowiedzUsuńhttp://milosci-pierwotnych-i-nie-tylko.blogspot.com/
Przeczytałam wszystko z zapartym tchem. Jesteś na prawdę genialna. Jestem pod wrażeniem twojego talentu. Zapraszam też do mnie na http://trojkatdiabla.blogspot.de/
OdpowiedzUsuńBardzo zależy mi na twojej opinii. Pozdrawiam ; *
Kocham twój blog
OdpowiedzUsuńMasz talent jak nikt <3
Świetnie piszesz!!! *.*
Co powiedziałabyś na wspólną opowieść?
Jak coś daj znać ;*******
/Zoey :)
cudowny <3
OdpowiedzUsuń