środa, 13 lutego 2013

Rozdział 12

Klaus:
 Szliśmy na polowanie trzymając się za ręce. Gdy byliśmy już w lesie, Caroline dostrzegła jakąś sarnę i podbiegła do niej w wampirzym tempie. Delikatnie zanurzyła swoje kły w jej szyi. Nigdy nie piłem zwierzęcej krwi, ale dla Caroline zrobiłbym wszystko. Dziewczyna przestała pić krew i powiedziała:
-Teraz twoja kolej. Idę po sarnę ewentualnie jelenia dobrze?
-Dobrze ale ty... ją zabiłaś? -zapytałem.
-Oczywiście, że nie kochanie. - odpowiedziała i popatrzyła w moje oczy tak jakby chciała odczytać co myślę i czuję.
-Ilu ludzi zabiłaś? -zapytałem
-Jednego człowieka i nie chcę tego powtarzać. - odpowiedziała szybko.
Po tych słowach podszedłem do Caroline i złapałem ją za rękę. Zaprowadziła mnie w stronę stada saren. Gdy byłem przy jednej z saren obnażyłem kły i ją ugryzłem. Jej krew była obrzydliwa. Gdy tylko moje usta napełniły się płynem odsunąłem się od zwierzęcia i wyplułem całą zawartość ust. Próbowałem pozbawić się z ust tego ohydnego smaku. Po chwili zauważyłem Caroline patrzącą w moje oczy tak jakby mówiła "Nie martw się, kiedyś ci posmakuje" Nie wierzyłem jej. Wolałem już pić krew z torebki. Caroline usłyszała moje myśli i powiedziała:
-Klaus jeśli chcesz wraz ze mną pić krew z torebki to ok... ale ja nie piję z żyły.
-Przynajmniej spróbuj. Dla mnie. - powiedziałem i podszedłem do ukochanej. Nasze nosy się stykały. Po chwili przybliżyłem do niej swoje usta. Pocałowałem ją. Caroline delikatnie zamknęła oczy. Gdy przestaliśmy się całować, wampirzyca mnie czule objęła. Objąłem dziewczynę i wyszeptałem :
-Kocham cię, Caroline.
-Ja ciebie też, Klaus. -odpowiedziała moja anielica.
Nagle usłyszałem jakiś szelest. Odwróciłem się i ujrzałem moja matkę.
-Witaj Niklaus. Polujesz na zwierzęta? To trochę tak jakbyś polował na siebie. Przecież jesteś nieokiełznanym wilkiem.
-To ty sprawiłaś, że zmieniłem się w wilka... To przez ciebie Caroline się mnie boi.
-A nie  powinna się ciebie bać?
Nie odpowiedziałem.
-Przygotuj się na wielką niespodziankę... dzisiaj o północy... to będzie... za jakieś 20 godzin.- powiedziała Esther i zniknęła. Poczułem jak przytulona do mnie Caroline się trzęsie. Była jakoś 4 nad ranem. Po chwili powiedziałem:
-Caroline muszę się skontaktować z Bonnie.
Dziewczyna nic nie powiedziała tylko zaprała mnie w wampirzym tempie pod dom przyjaciółki.

Caroline:
Staliśmy w ciszy pod domem Bonnie. Wyczuwałam strach Klausa. Klaus się bał? Nie to chyba nie możliwe.
Przy mnie stał się dobry i nawet tego nie zauważył. Po dłuższej chwili myślenia postanowiłam zadzwonić do drzwi. Czekałam i czekałam aż nagle:
-Caroline, czy ty zgłupiałaś do reszty!? jest czwarta nad ranem a ty mnie budzisz... Tak wiem wampiry nie potrzebują snu ale ludzie to co innego. Co ty tutaj robisz tak wcześnie, z nim...?- zapytała Bonnie.
- Mamy problem... Wszyscy mamy problem... - powiedziałam.- Czy znasz jakieś zaklęcie na zabicie czarownicy która powróciła z zaświatów i jest jeszcze silniejsza niż przedtem?
-Tak jest takie zaklęcie. Ale po co chcesz je znać? Chyba nie powiesz mi, że ty i Klaus współpracujecie i jesteście razem? -zapytała Bonnie
-Tak jesteśmy razem i współpracujemy. Chodzi o to, że Esther wróciła...
-Przecież ona nie mogła wrócić! Przecież... Umarłe czarownice... To zaklęcie należy do zaklęć wchodzących do Ekspresji więc potrzebna mi jedna ofiara...-Powiedziała moja przyjaciółka.
-Nie ma sprawy już znajdę jakaś ofiarę. - wtrącił Klaus
-Ale to nie może być zwykła ofiara... To musi być któraś z twoich hybryd...- odpowiedziała Bonnie.
-Więc muszę jechać do Nowego Orleanu...- powiedział Wampir.
-Czyli jadę z tobą. -odpowiedziałam.
Klaus nic nie powiedział. Po chwili odezwał się słowami:
-Będziemy tu za jakieś 2 dni z hybrydą.
-Ok, ale nie przychodźcie do mnie o 4 nad ranem.- powiedziała Bonnie.
Po chwili pożegnała się z nami i zamknęła drzwi.
Nagle Klaus zapytał:
-Caroline, czy na pewno chcesz ze mną jechać?
-Jasne... Nie chcę być w niepewności czy żyjesz czy nie... A wiedz, że gdzieś na świecie mogą być jeszcze kołki z białego dębu kochanie. - odpowiedziałem.
-Kocham cię Caroline. - powiedział i pocałował mnie prosto w lekko różowe usta posmarowane błyszczykiem.
-Muszę iść spakować swoje rzeczy ok?- po chwili przerwałam.
Wampir zgodził się na to byśmy poszli na chwilę do mnie.

Klaus:
Leżałem na łóżku Caroline i czekałem na nią już dobre 2,5 godziny. "Cieszę się, że nie jestem kobietą" Pomyślałem gdyż Caroline siedziała w łazience cały ten czas. Żułem miętową gumę. Nagle poczułem lekki wiatr wpadający przez okno. Zaraz za nim stał Kol.
-Cześć Nik. Nie mogę wejść, ale jakby co to ja otworzyłem okno... Tak dla jasności.-powiedział.
-Co ty tutaj robisz Kol? -zapytałem.
-Podglądam cię i dochodzę do wniosku, że jesteś jednakowo głupi jak i zakochany.
-Jeśli powiesz komukolwiek o czym myślałem - zabiję cię.
-Na prawdę? Mam nie mówić o tej hybrydzie którą w sobie rozkochałeś w Nowym Orleanie? Tej... Rose?
-Nie...O tym możesz powiedzieć, to to nie moja wina, że ta debilka się we mnie zakochała. Nie mów o tym o czym myślałem teraz.
-A o tym... Każdy facet o tym myśli Bracie...
-Każdy myśli o ślubie i dzieciach?
-Nie?! Wampiry nie związują się na zawsze. Chodzi o to, że myślałeś jaka Caroline jest piękna i pociągająca. Awww, że tak powiem.
-Czy ktoś ci już mówił, że jesteś chory... Na głowę?-Zapytałem wkurzony.
Zamknąłem oczy na kilka sekund. Gdy je otworzyłem kola już nie było. Po chwili do pokoju weszła moja Anielica. Jej blond loki były jeszcze lekko wilgotne choć je wysuszyła.
Miała na sobie tylko ręcznik. Podeszła do mnie i zapytała:
-Klaus, czy...?
-Nie Caroline, nie mamy czasu. Ubierz się i jedziemy. Musimy zabić Esther... Dla naszego dobra.-odpowiedziałem.
Dziewczyna mocniej ścisnęła ręcznik i złożyła na moich ustach pocałunek miłości. Pogrążyłam się w marzeniach. po chwili Caroline stała koło mnie już całkowicie ubrana i gotowa do drogi w poszukiwaniu tej jednej głupiej hybrydy : Rose.
___________________________________________________
Mam nadzieję, że rozdział się wam podoba bo miałam małe problemy z dodaniem go :( Ale już jest ;)
Komentujcie bo bardzo chcę poznać waszą opinię. Jutro lub w weekend postaram się dodać nowy ale nie obiecuję, bo prawdopodobnie będę musiała przepisywać lekcje bo jestem chora ;( Więc komentujcie i piszcie co chcielibyście przeczytać ;) Mam napisane rozdziały już do 25 więc piszcie a może w 26 pojawi sie wasz pomysł ;)

6 komentarzy:

  1. Boziu ! Uwielbiam ! To polowanie było extra ! Albo bulwers Bonnie xD
    Szkoda tylko że nie było żadnej TAKIEJ sceny między nimi , bo po tak długim czasie (mowa tu o TVD) pojawił się spory niedosyt i chce się jak najwięcej :D

    Podsumowując: SUUUUPER ROZDZIAŁ :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Łał to sie nazywa akcja. Dziewczyno ty to masz talent, czytam tego bloga od niedawna i nie mogę się oderwać. Dodawaj od razu te wszystkie rozdziały bo nie mogę się doczekać.:D

    Zapraszam do mnie http://milosci-pierwotnych-i-nie-tylko.blogspot.com/ co prawda dopiero zaczynam ale już wiem że twój blog jest 100 razy lepszy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Uuuu.. Kol jest cudowny, nieco irytujący, dziecięcy... ale mimo to kocham go! Jest najcudowniejszy!
    Klaus i Caroline mhm... faktycznie moja przedmówczyni ma rację, po serialu naprawdę ma się ochotę na to by oni w końcu mieli TAKĄ scenę, a Klaus był w pełni szczęśliwy..*__*

    Zapraszam do siebie na rozdział trzeci. Pozdrawiam.
    http://krwia-pisane.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny blog, czytam go od dawna. Ale dopiero teram mam konto. Założyłam również swój własny blog na którym jest dopiero Prolog ale może jeszcze dziś pojawi się 1 rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, że postanowiłaś stworzyć swój własny wątek o miłości Caroline i Klausa. To dużo lepsze niż żałosne perypetie miłosne Eleny do braci Salvatore. Osobiście kibicuje serialowym Caroline i Klausowi aby sytuacja się rozkręciła.

    ----------------------------------------------------
    Powinnaś pomyśleć o wydaniu jakiejś książki, piszesz spójnie i zrozumiale. Pomyśl o przyszłości pisarki.

    Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń