Nutka :3 do posłuchania Przy tym rozdziale :3
Miłego czytania :)
Caroline:
Nie wiedziałam co się dzieje. Bałam się Klausa. Wpadł w furię. Rozwalał wszystko co stało mu na drodze i wrzeszczał. Był wściekły... Tylko dlaczego? Po około 15 minutach się uspokoił i usiadł na łóżku. Zaczął płakać jak dziecko któremu ktoś odebrał ukochaną zabawkę. Usiadłam koło niego i go objęłam. Nie potrzebował żadnych słów by zrozumieć to, że chcę się dowiedzieć co się stało.
-Kol nie żyje. Rebekah za chwilę zażyje lekarstwo... Musimy wracać by jak najszybciej zabić Esther.- wytłumaczył
-Kochanie nie płacz. Będzie dobrze. Kol na pewno żyje a Rebekah pewnie nie zażyje tego lekarstwa. Chyba, że na prawdę bardzo chce. Wstaniemy rano i zobaczymy czy to prawda dobrze?
-Caroline obiecaj mi, że choćby nie wiem co, nigdy mnie nie opuścisz.
-Przyrzekam. A teraz chodźmy spać bo to był męczący dzień skarbie. -powiedziałam i lekko go pocałowałam.
Czułam, że to jest właśnie jego prawdziwe oblicze. Klaus był czułym, delikatnym i martwiącym się o najbliższych mężczyzną. Kochałam go nawet wtedy gdy odzywały się w nim cechy przeciętnego wilkołaka.
Kochałam go bez względu na wszystko. Po chwili oderwałam się od ust Klausa.
-Muszę się z tym przespać skarbie. Rano zobaczymy czy to prawda, że... mój młodszy brat nie żyje. -powiedział po czym się położył i momentalnie usnął. Był taki kochany.
Księżyc rzucał swoje światło wprost na europejskie rysy twarzy Klausa i jego jasno brązowe loki.
Położyłam się koło niego i myśląc o tym jaki jest przystojny, zasnęłam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Gdy się obudziłam, Klaus jeszcze spał. Kąciki jego ust lekko się unosiły. Na samą myśl, że mógł o mnie śnić, uśmiechnęłam się. Nagle zauważyłam telefon Klausa rozwalony na podłodze. Wstałam z łóżka i go podniosłam. Złożyłam go i położyłam Klausowi na szafce nocnej. Wyjęłam z walizki czerwoną koszulkę i czarne rurki. Od razu poszłam do łazienki się umyć i ubrać. Gdy wróciłam zauważyłam siedzącego na łóżku Klausa z miną jakby stał się jakiś cud.
Klaus:
Gdy się obudziłam nigdzie nie było Caroline. Śniła mi się. Chciałem by była przy mnie w tak trudnych dla mnie chwilach. Chciałem by pocieszyła mnie po tragicznej stracie Kola.
Nagle zauważyłem telefon leżący na szafce. Podniosłem go i zobaczyłem, że dochodzi 9 rano. Lecz zauważyłem także jakieś 2 wiadomości. Od razu otworzyłem jedną z nich. Była od Rebeki.
"Nik, zażyłam to lekarstwo lecz nic się nie dzieje. Nie działa ani na mnie ani na Elenę. A i jeszcze jedno. To nie było lekarstwo na wampiryzm tylko... dowiesz się w Mystic Falls."
Ale druga była od Kola:" Stary, miałeś rację. Mamusia wróciła i nawet mnie zabiła. Ale dzięki Rebekce wróciłem. I chcę się zemścić. Więc pomogę ci ją zabić. Napisz jak wrócisz do miasta."
Nie mogłem uwierzyć w tego sms'a. mój brat jednak żył. Cieszyłem się jak nigdy dotąd. Nagle usłyszałem słodki głos Caroline.
-Klaus co się stało?- zapytała.
-Kol... Kol wrócił.- odpowiedziałem ucieszony.
Wstałem z łóżka i w wampirzym tempie znalazłem się obok dziewczyny. Przytuliłem ją czule i pocałowałem w czoło. Po chwili zdałem sobie sprawę z tego, że musimy powoli wracać do domu.
-Caroline, musimy wracać.- powiedziałem.
Nagle do pokoju weszła Rose... Oczywiście bez pukania.
-No to kiedy jedziemy?-zapytała.
-Teraz! Nie bierz żadnych rzeczy. Nie będą ci potrzebne. A teraz lepiej idź do mojego auta. Tutaj masz kluczyki. I radzę ci nie uciekać bo cię znajdę i zabiję.-zagroziłem.
Dziewczyna kiwnęła posłusznie głową i wyszła z pokoju. Popatrzyłem na Caroline i zapytałem:
-Gotowa na powrót do domu?
-Tak... Z tobą zawsze. - odpowiedziała i złapała mnie za rękę.
Na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech. Pociągnąłem ukochaną w super tempie wprost do samochodu. W środku siedziała Rose. Odjechaliśmy kiedy wybiła 9:10.
Caroline:
I znów jechaliśmy... tym razem w stronę Mystic Falls. Rose pieprzyła coś trzy po trzy ale my jej nie słuchaliśmy. Klaus był skupiony na drodze a ja oglądałam widoki za oknem. Byliśmy już w Mystic Falls. Zanim pojechaliśmy do Bonnie wstąpiliśmy do mojego domu by odstawić moją walizkę. U Bonnie byliśmy około 15.
Wyszliśmy z auta. Klaus zaczął hipnotyzować Rose by była posłuszna. Bała się. Ja podeszłam do drzwi i zanim zadzwoniłam dzwonkiem Bonnie już mi je otworzyła.
-Widzę, że jednak przyjechaliście.-powiedziała.
-Bonnie, mam do ciebie małą sprawę ale lepiej wejdźmy do środka bo nie chcę by Klaus nas słyszał.
Gdy weszłam do domu przyjaciółka cicho zapytała.
-Co się stało?
-Bonnie, czy przez magię można wywołać u hybrydy niekontrolowaną przemianę w wilka?-spytałam.
-Tak można ale ja nie miałabym tyle energii by rzucić taki czar. To może zrobić tylko czarownica silna jak... Esther.
-To już wiem dlaczego tak nagle się zmienił w wilka... Dobra mam jeszcze jedną sprawę ale...
-Gadaj... Dawaj przyjmę wszystko.
-Czy wampiry mogą mieć dzieci? Wiem, że mogą ale czarownica Klausa go oszukała. Powiedziała, że wystarczy podzielenie się krwią.-rzuciłam prosto z mostu.
-Tak mogą ale trzeba rzucić zaklęcie. Bardzo silne zaklęcie na pierwotnego z którego linii krwi jesteś. W przypadku Klausa będzie łatwiej. Ale tu jesteś pewna, że chcesz mieć z nim dziecko?
-Tak Bonnie, jestem...
-Ok jak chcesz ja cię tylko ostrzegam, że on może nie chcieć. No i jeśli znajdę jakiś sposób to wiesz napiszę ci o nim sms'em, Dobrze?-zapytała
-Tak jasne a teraz lepiej pójdę po Klausa bo boję się, że Rose nie będzie chciała być... hmm... zabita. -odpowiedziałam i wyszłam z domu. Zauważyłam Klausa trzymającego za rękę Rose.
Trzęsła się. Wiedziałam, że coś podejrzewa. Klaus popatrzył na mnie kuszącym wzrokiem i spróbował wejść do domu Bonnie. Bez skutku. Nie został zaproszony. Bonnie domyśliła się tego i zawołała z góry: Niech wejdą.
Po chwili zauważyliśmy schodzącą po schodach Bonnie. W rękach trzymała 6 świec potrzebnych do rzucenia zaklęcia.
Zeszła po schodach i ustawiła je w kręgu na podłodze. Zaczęła rzucać jakieś zaklęcia. Nagle świece zgasły a Bonnie powiedziała:
-Już. Klaus... rób swoje.
Zamknęłam oczy bo wiedziałam co się za chwilę stanie. Nagle usłyszałam dźwięk upadającego, martwego ciała Rose. Klaus miał całą rękę w jej krwi. Trzymał jej wyrwane serce. Po chwili Bonnie powiedziała:
-Esther nie żyje.
-Bonnie czy mogłabyś teraz rzucić to zaklęcie o którym mówiłyśmy?-zapytałam
-Tak mogłabym... ale nie jestem pewna czy to jest dobre zaklęcie.
-Przekonam się jutro na teście ciążowym po udanej nocy.
Klaus zrobił przerażoną minę i powiedział;
-Zaraz...zaraz o czym wy mówicie chyba nie o...?
-Tak Klaus mówię o tym, że chcę mieć z tobą dziecko.- odpowiedziałam.
Klaus momentalnie rzucił na podłogę serce nieżywej Rose i wybiegł z domu Bonnie.
Postanowiłam zostać u przyjaciółki trochę dłużej niż przewidywałam. Pomogłam jej posprzątać ciało dziewczyny lecz po chwili zorientowałam się, że powinnam być w Mystic Grill. I to było dziwne. Miałam wrażenie, że powinnam tam być teraz i tylko teraz. Postanowiłam posłuchać rozsądku. Pożegnałam się z Bonnie i wybiegłam z jej domu. Od razu w super tempie skierowałam się do Grilla. Nie zwracałam uwagi na to, że ktoś mógłby się przestraszyć mnie i pomyśleć "Ta nastolatka ma jakieś super moce... Może jest superwomen".
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam nadzieję, że rozdział przypadł wam do gustu. Komentujcie - tylko szczerze ;3
Postaram się w weekend dodać nexta i może nawet mi się uda ;D
A i co najważniejsze : Czy chcecie nadal takie długie rozdziały czy może trochę krótsze?
Piszcie ;)

chcemy nexta! po wczorajszym dramatycznym odcinku mam nadzieje że Klaroline będą mieli dziiieciaczka :D czeeeekam! buziaki :*
OdpowiedzUsuńTak będą ale to dopiero później bo potem stanie się coś nieoczekiwanego gdy Car będzie już w ciąży ;D
UsuńSuper rozdział! :) I idealnie dopasowana muzyka- inspirująca :) Powiem Ci szczerze, że jak czytałam to opowiadanie a potem zobaczyłam ile masz lat to wprost nie mogłam uwierzyć, bo w ogóle na tyle nie piszesz! Bardzo, bardzo fajna historia :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że szybko napiszesz nowy rozdział! :)
ensenti.blogspot.com
ale super ;D Widziałas nowy odcinek ? Szkoda że Klausa nie było :( ale ogólnie nie mogę się doczekać nowego rozdziału :) super jest u mnie nn zapraszam :)
OdpowiedzUsuńZajebisty rozdział!!! Ale by to było słodkie jak by Caroline z Klausem mieli dziecko. Bardzo mi się podoba wątek z Kolem, że żyje. Ciekawi mnie jak konkretnie zadziałało to lekarstwo. Już nie mogę się doczekać nn. Pisz jak najszybciej :*
OdpowiedzUsuńhttp://milosci-pierwotnych-i-nie-tylko.blogspot.com/
Nowy rozdział, zapraszam do siebie i czekam na twoją opinię :)
OdpowiedzUsuńwww.historia-heather-spender.blogspot.com
Naprawdę mi się spodobało i czekam na nowy rozdział
OdpowiedzUsuńZapraszam też do siebie dopiero zaczynam ale jakoś jest
http://love-damon.blog.pl/
wampirku z pamiętników 23 chętnie poczytam skomentuję i zapraszam do siebie miloscodpierwszegougryzienia.blog.pl
OdpowiedzUsuńCzytałam krótko mówiąc- bardzo mi się podoba i liczę że jeszcze napiszesz
Usuńale ładny wystrój <3
OdpowiedzUsuńcudowny <3
OdpowiedzUsuń