sobota, 9 lutego 2013

Rozdział 11

Caroline;
Ocknęłam się mając pełne usta. Były zapełnione krwią. Moje zęby były wbite w czyjąś rękę. Krew którą właśnie piłam nie była jakaś zwyczajna... I na pewno nie była ludzka. Była słodka. Znałam ten smak ale nie wiedziałam skąd. nagle poczułam jak ktoś ugryzł mnie delikatnie w rękę. Cicho jęknęłam z bólu. To musiał być jakiś wilkołak a dokładniej... To musiała być jakaś hybryda. A znałam tylko dwie hybrydy: Klausa i Tylera. Klaus... Wróciły wszystkie wspomnienia. To jego widziałam przed "Grillem". To on najwidoczniej mnie uratował. To z nim teraz dzieliłam się krwią. Nagle oderwał swoje usta od mojej ręki. Po chwili odsunęłam się od niego. Popatrzyłam jak jego rana na ręce momentalnie znika. Spojrzałam w jego oczy. Wyrażały smutek a zarazem radość.
Zbudziłam w nim uczucia takie jak miłość. Uświadomiłam sobie to, że Janette kłamała i, że Klaus mnie nigdy nie opuści. Chciał coś powiedzieć ale zamknęłam jego usta pocałunkiem. Popełniłam błąd słuchając tej głupiej dziewczyny! Zaczęłam rozpinać mu koszulę. Popatrzył na mnie przestraszony i powiedział:
-Caroline... Nie możemy... Będziesz w ciąży...
-I ty myślisz, że się tym przejmuję?-powiedziałam i zaczęłam zdejmować moją koszulkę i spodnie. Przysunęłam się jeszcze bliżej do Klausa. Po chwili wampir przytknął mnie do ściany i zaczął całować mnie po całym ciele. Poddałam mu się. Kochałam go. Nie mogłam bez niego żyć. Gdy tylko go widziałam od  razu czułam, że cała chmara motyli wlatuje do mojego brzucha. Odsunęłam go na chwilę i rzuciłam na łóżko.
po chwili znalazłam się bardzo blisko Klausa. Namiętne pocałunki były tak cudowne, że nie mogliśmy się opamiętać. Nie mogłam znaleźć określenia dla tego co właśnie robiliśmy. Bo to na pewno nie był jakiś zwyczajny seks...

Klaus:
Obudziłem się w nocy. Prawdopodobnie była północ. Caroline trzymała swoją głowę na moim nagim torsie. Dopiero teraz dotarło do mnie to co ja jej zrobiłem. Prawdopodobnie... będziemy mieć dziecko. Chyba, że Roxy skłamała. Delikatnie przełożyłem głowę Caroline z mojej klatki piersiowej na poduszkę. Wstałem, ubrałem bokserki, spodnie i koszulkę i podszedłem do biurka na którym leżał laptop. Włączyłem go i czekałem, aż się uruchomi. Wpisałem pewne hasło i od razu na ekranie wyskoczył mi panel logowania do Facebook'a. Zalogowałem się i pierwsze co zauważyłem w aktualnościach to "Kol Mikaelson zmienił status z "wolna/y" na "w związku" z Janette McLough."
Chciało mi się z niego śmiać a za razem nie mogłem uwierzyć w jego partnerkę. Janette... Przecież ona... nie żyje... Przecież się zabiła gdy ją opuściłem. To było niemożliwe. Nagle usłyszałem za sobą jakiś szept. Pomyślałem, że to Caroline. Odwróciłem się i ujrzałem widmo mojej matki. Nie mogłem uwierzyć. Czułem jej oddech, więc nie mogła być tylko widmem. Teraz już wiedziałem... Ona żyje i chce mnie zabić! Po chwili usłyszałem jej głos:
-Witaj Niklaus. Dawno cię nie widziałam synu. Pewnie pragniesz zapytać jak ja z tobą rozmawiam i jak to możliwe, że czujesz mój oddech? Wróciłam do życia razem z Janette. Gdy umarłe czarownice usłyszały od niej, że chce cię zniszczyć, ożywiły mnie i ją za pomocą czarów. A teraz ja dosyć, że mam jeszcze większą moc magiczną, mogę w każdej chwili znikać jak zjawa. I wiedz jedno: Jest jeszcze wiele sposobów na zabicie jednej bezsilnej Hybrydy i trzech pierwotnych!
Po tych słowach Esther zniknęła tak szybko jak się pojawiła. Byłem przerażony. A co jeśli to prawda... co jeśli na prawdę Esther chce nas zabić... Już wiele razy próbowała... bez skutku. Nagle usłyszałem cichy szelest pościeli. Znowu się odwróciłem i ujrzałem okrywającą się kocem Caroline. Piękna blondynka po chwili zapytała słodkim głosem:
-Klaus, czemu nie leżysz koło mnie?
-Caroline, nie możemy... Muszę wyjechać dla twojego bezpieczeństwa kochana.- powiedziałem.
Wampirzyca wstała z łóżka, włożyła ciuchy leżące koło niego i stanęła koło mnie.

Caroline:
Nie mogłam uwierzyć w jego słowa.
-Przepraszam:Co ty powiedziałeś? Chcesz mnie opuścić?- zapytałam wkurzona.
-To nie tak Anielico... Muszę wyjechać by moja matka nic ci nie zrobiła. - odpowiedział Klaus.
- Jadę z tobą! Nie przejmujmy się twoją matką... Rzeczy mam...- powiedziałam ale przypomniałam sobie, że większość moich ciuchów została w walizce, w aucie- mam mało rzeczy w domu.
Chcę być z tobą zawsze i wszędzie więc proszę zabierz mnie ze sobą. Kocham cię. Rozumiesz?
-Rozumiem, ale nie rozumiem tego, że chcesz narażać siebie i ... siebie i naszego dziecka.
-Klaus... ja nie wiem czy jestem w ciąży. A jeśli tak to się cieszę.
-Ja też się cieszę ale... - nie dokończył Klaus i podszedł do okna. Było ciemno jak zawsze o północy.
podeszłam do niego i zapytałam:
-Mogę jechać z tobą?
-Oczywiście Caroline. Gdzie tylko zechcesz. Weźmiemy te ubrania które ci zostały i może pojedziemy na zakupy co ty na to? Teraz tylko jest problem gdzie pojedziemy. - powiedział Klaus.
-Może Paryż, Rzym... Tokio. - odpowiedziałam.
Na twarzy Klausa pojawił się promienisty uśmiech, przypomniał sobie swoją propozycję, którą niegdyś mi zaproponował.
-Widzę, że pamiętasz mój samcu Alpha...- powiedziałam.
Jego usta były tak kuszące. Jego oczy były tak niebieskie jak ocean w Australii.
Właśnie - Australia. Może tam byśmy polecieli.
-A co powiesz na to byśmy uciekli do Australii Kochanie? - Zapytał Klaus, prawdopodobnie wyczytał to z moich myśli.
-Oczywiście! Będziemy, pływać, nurkować, leniuchować... Będziemy robić na co tylko nas najdzie ochota kochanie. - odpowiedziałam.
-Jesteś głodna? - zapytał mnie ukochany.
-Tak i to bardzo.
-A jaką formę polowania wolisz? Z zaskoczenia czy uwieść i zjeść? - zapytał z ironią w głosie.
-Klaus... ja nie poluję na ludzi... Bardziej na zwierzęta czy na torebki z krwią... o ile picie z torebek można nazwać polowaniem. Chodźmy zapolować na sarnę... -zaproponowałam.
-Na Sarnę? Chyba źle usłyszałem... Na sarnę? - Zapytał Klaus z niedowierzaniem w głosie.
-Tak na sarnę. A jeśli się nie zgodzisz to się śmiertelnie obrażę... - powiedziałam i zaczęłam udawać, że się dąsam jak małolata.
-Dobrze... Dla ciebie spróbuję... -odpowiedział Klaus.
Nagle ktoś otworzył drzwi do pokoju a my momentalnie się od siebie odsunęliśmy. Do pokoju wszedł Kol z jakaś brunetką. Tą brunetką była Janette. "O nie tylko nie ona" pomyślałam i popatrzyłam na Klausa. Stał koło mnie i mocno trzymał mnie za rękę. Czułam, że czegoś się obawia. Nagle Usłyszeliśmy głos byłej Klausa.
-Kogo ja widzę. Niklausa Mikaelsona z niejaką Caroline Forbes.
-Skąd znasz nazwisko Caroline, idiotko? -Zapytał wkurzony Klaus.
-Każdy kto się wami interesuje, was zna... -odpowiedziała tajemniczo i wyszła z pokoju.
-Czego Jenette od ciebie chce bracie? -zapytał Kol.
-Chyba po prostu zazdrości Caroline takiego szczęścia jakim jestem ja. Zazdrości pewnie uczucia jakim darzę Caroline... -odpowiedział Mieszaniec.
Po chwili Kol wyszedł za dziewczyną z pokoju, a my w mgnieniu oka, trzymając się za ręce, znaleźliśmy się w lesie.

_________________________________________________
Mam nadzieje, że rozdział wam się podoba bo na prawdę się napracowałam. Kompletnie nie miałam czasu go przepisać na kompa ale w końcu jest ;D Piszcie komentarze bo bardzo chcę poznać wasze zdanie co do wystroju bloga i co powinno się znaleźć w dalszych rozdziałach. Wezmę wasze propozycje pod uwagę ;* Pa i dobranoc ;) Rozdział powinien pojawić się za tydzień w piątek lub sobotę... ale może dodam wcześniej :) Zależy od sprawdzianów i kartkówek w szkole ;/ Pa

6 komentarzy:

  1. Rozdział bardzo fajny, podoba mi się pomysł z ciążą Caroline. Jestem ciekawa jak potoczą się dalsze ich losy. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej od niedawna przeglądam twój blog i jest super to chyba mało powiedziane. Z niecierpliwością czekam na nn.

    Jeśli chodzi o następne rozdziały to opisz ich pobyt w Australii niech nawiedza ich tam Ester albo niech będą tam też Kol z tą Janett. Taki skromny pomysł :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potem będzie zwrot akcji tyle mogę powiedzieć co do następnych rozdziałów ;D powiem tylko tyle, że ktoś wróci a ktoś zniknie ;D

      Usuń
  4. Dzięki bardzo za nominację, a odpowiedzi właśnie się u mnie pojawiły ;)Zapraszam też na nn i pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń