Piosenka do tego rozdziału ^^
Tom:
-Si vis esse immortalem saeptus sis rutrum rutrum. Si vis habere demon ut moriatur anima ... Convertimini ad diabolum, daemonium, monstrum! Si forte moriamini, erit anima tua in salutem ... Ad mortem te, perit in aeternum- szeptała na okrągło Tori. Siedzieliśmy na podłodze już od około godziny.
W końcu Tori otworzyła oczy i sięgnęła po nóż leżący obok niej. Złapała mnie mocniej za nadgarstek. Zamknąłem oczy. Poczułem ostrze na nadgarstku. Po chwili poczułem jak moja krew kapie na podłogę.
Zamknąłem oczy. Byłem niesamowicie głodny. Kilka sekund później poczułem jak rana na nadgarstku się goi. Otworzyłem oczy. Ujrzałem Tori. Z jej nosa kapała krew. Jej gałki oczne były wywrócone w drugą stronę. To co widziałem było straszne. Tori wyglądała tak jakby coś ja opętało.
-Zabiję cię! To twój koniec Niklausie Mikaelsonie!-krzyknęła.
Bałem się jej... Ja na prawdę się jej niesamowicie bałem... Po chwili wpadłem na pewien pomysł. Złapałem ją za ramiona i podjąłem się zahipnotyzowania jej.
-Tori! Popatrz w moje oczy! Popatrz na mnie! -krzyknąłem. Oczy dziewczyny wróciły do normalnej pozycji.
-Spokojnie... Nic się nie dzieje. Wszystko będzie w porządku!-powiedziałem powoli.
Dziewczyna wzięła głęboki wdech.
-Co się stało?-zapytała.
- Nie wiem... Ale coś cię opanowało... Tak jakby coś z zaświatów.
-O mój boże...-szepnęła Tori i popatrzyła w moje oczy- Widziałam przyszłość!
-Co? Co widziałaś?!- zapytałem.
-Widziałam Klausa leżącego w jakimś ciemnym pomieszczeniu, za kratami! O matko jedyna! To było więzienie w Mrocznych Wymiarach!-krzyknęła.
-...Najmroczniejsze miejsce w jakim może się znaleźć każdy wampir...-wyszeptałem i popatrzyłem Tori głęboko w oczy.
-Była tam też Caroline...-dopowiedziała.
-I co? Coś mówiła?
-Nie słyszałam dokładnie słów, bo w głowie słyszałam tylko "Zabić Klausa...", ale z ruchu jej ust można było odczytać ''Wyciągnę cię z tego bagna".
-O Mój Boże! Muszę cię chronić Tori! Jeśli Klaus był w twojej wizji w więzieniu to oznacza, że musiałaś umrzeć lub zmienić się w wampira!
Tori spuściła wzrok. Po chwili powiedziała:
-Daj mi swoją krew...
-Co? Nie! Nie chcę ci marnować życia...!
-Tobie to wyszło na dobre więc mnie pewnie też! Proszę! Jestem pewna, że to Silas wszedł do mojej głowy i wywołał te halucynacje! Jestem też pewna tego, że już planuje zemstę za to, że mu nie pomagam!
Popatrzyłem na nią. Ujrzałem w jej oczach szczerość jakiej nie widziałem jeszcze nigdy.
-Proszę...-szepnęła.
Westchnąłem. Szybko przybliżyłem swoją rękę do ust i wgryzłem się w nią. Podałem rękę Tori a ona z obrzydzeniem przytknęła rękę do ust. Krew lała się jej po brodzie i kapała na koszulkę. Po chwili odsunęła moją rękę i połknęła całą krew. Rana zaczęła się goić. Po kilku sekundach po moich kłach nie było śladów.
Tori uśmiechnęła się i wstała. Wyszła z kręgu świec i zaczęła gestykulować rękoma tak by świece zgasły.
-O mój boże... Co za dzień... Muszę iść spać. W dodatku to zaklęcie przez chwilę połączyło mnie z Klausem i czułam ten sam ból głowy co on. -powiedziała i rozłożyła się na kanapie. Przykryła się kocem i powiedziała:
-Dobranoc, Tommy...
-Branoc, Tori...-odpowiedziałem i dałem jej w spokoju zasnąć.
To nasze "dobranoc" nie było na miejscu zważając na to, że była 8:00 ale co tam... Ważniejsze było to, że nie mogłem zostawić Tori, ale też to, że musiałem jak najszybciej poinformować Klausa o podstępie Silasa... Wyciągnąłem telefon z kieszeni spodni i znalazłem w kontaktach numer Klausa.
Usłyszałem dźwięk sygnału i po chwili usłyszałem jak osoba po drugiej stronie pyta:
-Czego, Tom?
Uśmiechnąłem się. Podejście Klausa do swoich hybryd zawsze mnie powalało na kolana.
Klaus:
Z myślenia nad przeszłością i z wspomnień o Henricku, wyrwał mnie dźwięk dzwoniącego telefonu. Nie miałem najmniejszej ochoty na jakąkolwiek rozmowę.
-Odbierz Klaus...-powiedziała Caroline. Uśmiechnąłem się i wyjąłem z kieszeni mojego smartfona.
Ujrzałem numer Toma i przyłożyłem telefon do ucha:
-Czego, Tom?-zapytałem.
Cisza.
-Halo?-zapytałem.
-Klaus musimy się spotkać... Jak najszybciej.
-Tom! Czego ty do cholery ode mnie chcesz? Przed chwilą bolała mnie głowa co rzadko się przydarza wampirom a ty mi każesz iść nie wiem gdzie... A własnie... Ta twoja mała czarownica coś kombinowała prawda?
-Klaus! Chcemy cię uratować więc radzę ci przyjść jak najszybciej.
-No dobrze... Gdzie jesteś?
-W domu Tori. Zapach krwi pewnie poczujesz na kilometr przed nim, bo panele... Dowiesz się jak przyjdziesz.
-A gdzie jest ten dom? Może byś powiedział trochę dokładniej?
-Dwie przecznice od twojego domu.
-Okey... To już idę. -powiedziałem i się rozłączyłem.
Po chwili Caroline wróciła i usiadła obok mnie.
-Co się dzieje? -zapytała.
-Tom chce mnie przed czymś uratować i musi mi wyjaśnić całą tą sprawę. Więc muszę iść do domu Tori. -Idę z tobą!
-Nie, nigdzie nie idziesz. To może być niebezpieczne. Ty sobie zostań w domu, poznaj Henricka, pogadaj z Rebeką no nie wiem idź na dół, zjedz coś a ja wrócę za dwie godziny, skarbie.-powiedziałem i pocałowałem ją w policzek. Po chwili zniknąłem z jej pola widzenia.
Wyszedłem z domu i ujrzałem Stefana wchodzącego na podjazd.
-Spóźniony?-zapytałem.
-I to bardzo... Rebekah jest wkurzona?-spytał Stefan.
-Tak... Rzucała krzesłami.
-Aż tak źle?
-Ty ironii nie wyczuwasz?-zapytałem.
-Wyczuwam ale mam większe problemy niż to czy wyczuwam ironię czy nie...
-Jakie?-zapytałem
-Rebekah chciała sukienkę... Czerwoną. Ale takiej nie było w sklepie i nie wiedziałem jaką jej wziąć. Wyszedłem ze sklepu i kazałem odłożyć taką fajną brązową ale jak po chwili wróciłem już jej nie było! Muszę coś wymyślić Rebece.
-Oj tak... musisz... A ja muszę dowiedzieć się kto chce mnie zabić i muszę zabić tego kogoś...
Pomożesz mi czy wolisz użalać się nad tym, że nie masz sukienki dla Beki?-zapytałem.
-Idę z tobą.
-Na taką odpowiedź czekałem.- powiedziałem i się uśmiechnąłem.
-Ale idę z tobą tylko dlatego, że boję się reakcji Bex na brak sukienki...-dopowiedział Stefan.
-Ta... Jasne, że tak. A czy przypadkiem nie jest tak, że idziesz tylko dlatego, bo nie chcesz by twój przyjaciel umarł?-zapytałem.
Stefan zamilkł. Po chwili odparł:
-Może...
-Może... Może... To takie piękne i nic nie znaczące słowo...-powiedziałem i postanowiłem już iść do domu tej całej Tori...
Stefan ruszył za mną.
Caroline:
Kilka minut po wyjściu Klausa, podeszłam do okna. Na podwórku ujrzałam Stefana rozmawiającego z Klausem. Nie widziałam by się kłócili z czego byłam zadowolona. Lecz po chwili usłyszałam pukanie do drzwi.
-Otwarte.-krzyknęłam.
Drzwi się uchyliły a za nimi stanął drobny, dwunastoletni chłopiec.
-Witam... Czy widziałaś może Klausa?-zapytał.
-Tak widziałam. Właśnie wyszedł. A ty to...?
-Henrick. Jego młodszy brat. A ty jesteś pewnie Caroline?
-Tak... Może chodźmy na dół?-zaproponowałam i podeszłam do nastolatka.
-Okey... Kol mówił, że w z Klausem podobno robiliście coś w nocy ale mało co z tego zrozumiałem.
-Uwierz mi. Znam Kola i moje zdanie o nim się wyrobiło wystarczająco by powiedzieć ci tylko jedno... On jest pajacem. -powiedziałam i złapałam Henricka za rękę. Chłopak się uśmiechnął i pociągnął mnie za rękę. Wyszliśmy z pokoju. Zaczęliśmy schodzić po schodach. Czułam na sobie wzrok dwunastolatka.
-Jesteś ładna.-powiedział szczerze i się uśmiechnął.
-Dzięki...-powiedziałam i odwzajemniłam uśmiech.
-I ładnie się uśmiechasz... Już się nie dziwię, że Klaus się w tobie zakochał.-powiedział Hanrick.
Znów się uśmiechnęłam. Z kuchni dochodził zapach frytek. O boże jak ja dawno ich nie jadłam.
-Też to czujesz?-zapytałam.
-Tak... Elijah powiedział, że chce mnie powitać po Amerykańsku. Z Hamburgerami i Frytkami.
Choć jeszcze nie wiem co to jest, nie mogę się doczekać nowych smaków...-powiedział i pociągnął mnie do kuchni. Gdy tylko przekroczyłam próg drzwi, ujrzałam Katherine , która włożyła do ust wiśnię.
Gdy mnie ujrzała od razu ją wyjęła i powiedziała:
-O... Kogo to tutaj nam przywiało...
-O widzę, że Katherine Pierce jak zwykle dąży do bycia zimną suką...
-Ja przynajmniej umiem być suką czego nie można powiedzieć o tobie... Moja słodka Barbie.
Gdy usłyszałam jak wymawia słowo "Barbie", przycisnęłam ją do ściany, za szyję.
-I kto się śmieje ostatni?-zapytałam.
Po chwili to ona dusiła mnie.
-Ja... Myślę, że gdybyś mnie zabiła, Elijah nie byłby zbytnio zadowolony... I mógłby nawet się na tobie zemścić z czego szczerze, byłabym bardzo zadowolona, bo... Nie lubię blondynek... -powiedziała i mocniej zacisnęła swoje pieści na mojej szyi. -Może gdy cię zabiję, będzie mniej takich barbie jak ty...
-Może jeśli ja zabiję ciebie pozbędę się choć jednej suki...-powiedziałam z trudem i odepchnęłam rękę Katherine.
-Już ci mówiłam... Gdyby spadł mi choć jeden głos z głowy, w twojej obecności, Elijah wyrwałby ci serce dla zemsty za swoją ukochaną...
-Która jest niesamowicie arogancką suką...-dopowiedziałam i się sztucznie uśmiechnęłam.
-Dobra... Przepraszam jasne? Nie chce być powszechnie uważana za dziwkę albo sukę... Po prostu chcę być uważana za dziewczynę, która kocha Elijah'a Mikaelsona i, która będzie mieć z nim dziecko... Więc przepraszam...
-Ty żartujesz prawda?-zapytałam zdezorientowana.
-Nie... Nie żartuję. No widzisz najwidoczniej każdy z nas kiedyś sie zmienia.-powiedziała uśmiechnęła się ironicznie, podeszła do miski z wiśniami leżącej na stole i wzięła ich całą garść.
Rzuciła mi jedno krótkie spojrzenie i wyszła z kuchni wprost do salonu.
Podeszłam do szafki na której leżał talerz pełen frytek. Wzięłam jedną z nich i gdy już miałam włożyć ją do ust, poczułam w telefonie wibrację...
Wyjęłam telefon i ugryzłam kawałek frytki.
Wyświetliła mi się wiadomość. Nie znałam nadawcy.
"Powinnaś się pożegnać z ukochanym, Caroline... Z resztą radziłbym ci się pożegnać z wszystkimi znajomymi bo już niedługo... nie mogę napisać... to niespodzianka..." przeczytałam. Stanęłam przerażona. Wiedziałam od kogo jest ten sms. Ale nie wiedziałam skąd Silas mógł znać mój numer telefonu. Popatrzyłam na Henricka. Stał przerażony.
-Może lepiej chodźmy...-powiedział i wyszedł z kuchni. Wyszłam za nim chowając telefon do kieszeni. W salonie było pusto... Ale jednak oprócz nas był ktoś jeszcze. Elijah stał przy oknie... z Katherine ale dla mnie była tylko powietrzem... W końcu to ona zniszczyła moje życie... Ale gdybym nie stała się wampirem nie poznałabym Klausa... ani Tylera. Znałabym tylko Matta i prawdopodobnie byłabym teraz z nim szczęśliwa ale... nie mogłam myśleć o tym, że gdyby nie Katherine Pierce... czy konkretniej Katerina Petrova, nigdy nie poznałabym Klausa. Nigdy nie zaznałabym takiego szczęścia i poczucia bezpieczeństwa jak przy nim. Nigdy nawet nie dotknęłabym jego zimnej ręki. Nigdy. Więc całe moje szczęście zawdzięczałam jej. Katherine Pierce... Nabrałam powietrza w płuca i powiedziałam:
-Przepraszam Katherine. Gdyby nie ty... To nie znałabym Klausa. Więc z niesamowitym trudem to powiem. Przepraszam.
Katherine popatrzyła na mnie swoimi oczami.
Po chwili zwróciła swój wzrok na Elijah'a
-A nie mówiłam... Wystarczyło, że byłam z nią szczera i już mi przebaczyła.
-Ty szczera?-zapytałam.
-Tak! Byłam z tobą szczera, jasne? -->
-Ja też byłam szczera. Teoretycznie to tobie powinnam dziękować za mój związek z Klausem. I na prawdę chcę to zrobić...Dziękuję i przepraszam.-powiedziałam.
-Nawzajem.-odpowiedziała.
-Za co mi dziękujesz?
-Bo gdyby nie ty, Klaus już kilka tygodni temu by mnie zabił... lub wykorzystał do "wyższych'' celów.-powiedziała Katherine i pokazała "zajączka" z palców.
Przewróciłam oczami i usiadłam na kanapie. Obok mnie usiadł Henrick. Popatrzyłam na niego. Uśmiechał się od ucha do ucha. Później obok niego usiadł Elijah a Katherine usiadła... na jego kolanach! No tak... zakochana para.
Katherine chwyciła pilota i włączyła telewizor. Leciał jakiś głupi serial. Zamknęłam oczy i powoli nie zdając sobie z tego sprawy odpłynęłam w krainę słodkich snów z Klausem w roli głównej...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i jest nowy rozdział ^^ Myślałam, że napisanie go zajmie mi trochę więcej czasu ale jednak ;D W miarę szybko się z nim uporałam zważając na to, że mam jeszcze kilka sprawdzianów kartkówek ^^ No ale cóż mam więcej napisać ;D Mam nadzieję, że podoba wam się to co napisałam i znów wam proszę o to by każdy z was zostawił swój komentarz ;3 Dodatkowo prosze by każdy kto chce być informowany napisał mi komentarz na którym blogu mam go informować ^^
Pozdrawiam :3 Next powinien pojawić się w weekend ^.^
Komentujcie :3 Dziękuję wam za tak cudowne opinie o tym co piszę <3 To dla mnie niesamowicie ważny byście myśleli o mnie i moim blogu to co myślicie do tej pory :3 Kocham was ^^ Bez was ten blog by nie istniał kochani :*
Każdy kto przeczyta niech skomentuje <3 :D







Kocham twojego bloga i kocham Ciebie Bliźniaczko.... ♥
OdpowiedzUsuńSię teraz jaram Katherine i ewentualnym dogadaniem się Caro i Kath. Super, dożo gifów (kocham gify xD)
I co tu jeszcze mówić.....
Świetny rozdział! ^^
super rozdział :* pliss szybko next xoxo <3
OdpowiedzUsuńHej :P Trochę mi zajęło nadrobienie wszystkich rozdziałów jednak jakoś się udało! <3 Katherine i Kol to moje dwie ulubione postacie tutaj nie licząc Toma <3 Zakochałam się w nim normalnie <3 Faajny, taki zabawny, a jego spotkanie z Sillasem, w którymś rozdziale o.o Szacun! Jesteś genialna ! Uwielbiam również Klaroline i szaleję gdy oni tak słodzą <3 :P No nic. To moje zdanie ;P Kurde znowu za dużo emotek robię xD KURDE! Dobra to tyle ode mnie.
OdpowiedzUsuń-------------------
Zapraszam wszystkich zainteresowanych do mnie na nietypowego bloga! Są na razie rozdział pierwszy i prolog. Mam nadzieję, że spodoba się i napiszecie szczerą opinię :)
http://nigdy-nie-chcialam-zyc.blogspot.com/
Droga Olivio!
OdpowiedzUsuńNapisałabym ci kilka miłych słów na temat twojego nowego rozdziału - co by ci się pewnie spodobało, ale gdybyś wiedziała, że to nieprawda nie byłoby wcale tak miło.
Bardzo cię lubię i cenię sobie twoją przyjaźń więc będę z tobą szczera.
To co napisałas nie podobało mi się.
Dobra powiedziałam to! Trochę się rozczarowałam. A więc tak, w niektorych momentach wiało nudą.
Było trochę dziwnie czytac o takiej Kath. No trudno. Jak dla mnie ona miła nie zdaje egzaminu. Po prostu taki jej urok, ale jesli uważasz inaczej to też jest dobrze. To jest twoj blog i ty tu decydujesz!
Miałam wielką nadzieję, że opiszesz jednak scenę z Klausem, a tu lipa. W środku rozdziału skończyłas ten wątek i więcej go nie poruszyłas. Żywię ogromną nadzieję, że w następnym jednak wpisie dokonczysz tę scenę, bo bardzo interesuje mnie ciąg dalszy tej sceny.
Myślałam też o buncie Caroline. O motywacji. Słowa Klausa, że zostaje powinny zadziałać na nią: Idź Caroline. Idź! Mogłabym się założyc, że w serialu tak własnie by było. Mała, przekona Care. No nieważne!
Był też moment godny zaistych gratulacji, a mianowicie Henrick. Polubiłam go! Taki mały, skromny chłopaczek.
Oczywiście będę czytac dalej i masz się nie speszac! Nie, to nie jest prosba, tylko rozkaz. Bądź z siebie dumna, bo napisałas już 36 jesli mnie pamięć nie myli rozdziałów, a to jest pierwszy, ktory mi się nie spodobał chociaż wcale nie był taki zły! I tak jest dobrze. Masz się nie przejmowac moją opinią, bo to tylko moja opinia!!! Przepraszam cię za te wszystkie przykre słowa, ale myslę, że bardziej zadowoli cię prawda!
Jeszcze raz przepraszam, ale za bardzo cię lubię by cię kłamać!!! MAM WIELKĄ NADZIEJĘ, ŻE NASZE DOTYCHCZASOWE RELACJE SIĘ NIE ZMIENIĄ, pozdrawiam i przepraszam
~Gośka!
mraśne
OdpowiedzUsuńFajny rozdział, przyjemnie i szybko się go czyta. Czekam na następny. W międzyczasie zapraszam do mnie :)
OdpowiedzUsuńCześć! :)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na Delenę, jest NN :P
http://forbidden-looove.blogspot.com/
PS: Zapraszam na funpage'a na facebook, poświęconego mojemu blogu o Klaroline, info na :
http://forbidden-looove.blogspot.com/ pod koniec notki :)
Hej jak zwykle świetny rozdział, tylko oby Kath i Caro nie zostały takimi BFF, bo wtedy nie byłoby to takie jak w serialu, wolę samolubną, egoistyczną dzi*kę Kath, niż taką słodką, miłą i uroczą (chociaż nawet jak jest zła to i tak jest słodka xd)
OdpowiedzUsuńHej :) U mnie już jest rozdział 2 :) Zapraszam wszystkich serdecznie :P
OdpowiedzUsuńhttp://nigdy-nie-chcialam-zyc.blogspot.com/
Jak świetnie <3
OdpowiedzUsuń"-Spóźniony?-zapytałem.
-I to bardzo... Rebekah jest wkurzona?-spytał Stefan.
-Tak... Rzucała krzesłami.
-Aż tak źle?
-Ty ironii nie wyczuwasz?-zapytałem." <---- to jest moja scena <3 hahaah :D Albo rozmowa H z C :)) Kol :** kocham go normalnie. Moja kochana suka jest sweet jednak mam nadzieję na to że nie stanie się milutka :) Scena Tri i Tom ... WOW świetnie rozwinęłaś wątek Sillasa i "zła" na tym blogu. Dodatkowo super wystrój !
Pozdrawiam i jaram się <3 Czekam na nn z niecierpliwością!!!
-----------------
Zapraszam do mnie na bloga. Jest on krótko rzecz ujmując inny. Klaus and Caroline mają swoje chwile jednak żadna nie usatysfakcjonowała dotychczas i fanów, trochę Deleny i najhardkorowsze xD Bamon <3 :D Oczywiście Kelijah również jest :D Zapraszam!
http://tvd-moje-scenariusze.blogspot.com/
Nie podoba mi się milutka Katherine, to do niej całkowicie nie pasuje. Ona i Caro nie mogą być przyjaciółkami, przecież ta pierwsza ją zabiła i to przez nią jest wampirem.
OdpowiedzUsuńOgólnie rozdział ciekawy, mam pewien niedosyt, więc czekam na nn, które mam nadzieję, że szybko się pojawi.
Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to liczne powtórzenia, które powitały mnie na samym początku opowiadania. Zamknął oczy, otworzył oczy, zamknął oczy, krew kapała, zaraz znowu. Musisz zwracać na to uwagę, bo to strasznie rzuca się w oczy i psuje czytanie.
Później jednak tak dużo ich nie było, więc czytało się przyjemnie.
Pozdrawiam i życzę weny !
Bardzo fajne gify, tak w ogóle ;d Rozdział wybitny <3 Zwisa mi to, jaka jest Katherine. Zawsze ją kochałam, kocham i kochać będę! Ten gif z Caroline mnie po prostu rozwalił xd W sumie jestem za tym, aby Caro i Kath były przyjaciółkami, bo to może być na prawdę ciekawe, ale i tak wiadomo, że Kath za dużo nie wytrzyma w takiej przyjaźni, bo ona przez tyle lat była samotna :D Kocham to opowiadanie i czekam i czekam na kolejny rozdział ;**
OdpowiedzUsuńświetny rozdział jak zawsze ! :*:**: U mnie nn !:*
OdpowiedzUsuńhttp://claus-i-caroline.blogspot.com/2013/05/czesc-2-rozdzia-1.html
http://klausicaroline-love.blogspot.com/ prosze wesprzyjcie mnie!!!
OdpowiedzUsuńSuper rozdział!
OdpowiedzUsuń