wtorek, 21 maja 2013

Rozdział 34

Muzyczka: Daughter- Smother

Klaus:
W Ameryce byliśmy dopiero około 20:40... Ach te europejskie linie lotnicze... Teraz jechaliśmy wszyscy w moim samochodzie. Ja za kierownica, Caroline przy mnie, Tatia, Tom i Tori z tyłu. Ironia? Nie wiadomo...
Zbliżaliśmy się do Mystic Falls. Westchnąłem z ulgą. Lecz nagle z zadowolenia wyrwał mnie dźwięk mojego imienia.
-Tom, a ty znasz tego całego Niklausa Mikaelsona którego chce zabić moja ciotka i Silas?-zapytała Tori.
Z piskiem opon stanąłem na środku ulicy i odwróciłem się w ich stronę:
-Co?-zapytałem.
-Moja ciotka chce zabić jakiegoś Mikaelsona... Tommy a ty wierzysz w tego Silasa?-zapytała Tori.
-Tak... Tori. Myślę, że powinnaś kogoś poznać. Oto... Klaus Mikaelson.-powiedział Tom i pokazał na mnie.
-Cześć, słodka. Coś mówiłaś o jakiejś ciotce? Kto chce mnie zabić? -zapytałem.
-Moja ciocia... Może ktoś zna Veronicę Wesley?
-Veronica Wesley? Czy to nie ta czarownica co przyjaźniła się z Roxy?-spytałem ponownie odwracając się w stronę kierownicy.
-Tak. Przyjaźniły się ale od kiedy moja ciotka zaczęła zadawać się z Silasem to ich kontakt się zerwał. -odpowiedziała i wtuliła się w Toma.
Ruszyłem. Do Mystic Falls zostało nam jeszcze 5 km. [*] Gdy byliśmy już na miejscu przekazałem auto Tomowi.
-Tylko nie rozbij go tak jak wtedy gdy mi opowiadałeś...-ostrzegłem i się uśmiechnąłem cwaniacko.
Tom zrobił kilka głupich min i z powrotem wsiadł do auta, tym razem usiadł za kierownicą. Gdy odjechał złapałem Caroline za jedną rękę a wszystkie nasze walizki w drugą rękę. Tatia szła za nami.
Gdy już byliśmy w środku usłyszałem Elijah'a rozmawiającego z jakąś dziewczyną. Położyłem walizki koło drzwi i złapałem mocniej rękę Caroline.
Powoli skierowaliśmy się w stronę salonu. Gdy weszliśmy do pokoju z którego dochodziła rozmowa ujrzałem Elijah'a i jakąś dziewczynę w wieku około 16 lat. Siedzieli koło siebie na kanapie. Nagle dziewczyna podniosła wzrok. Była niesamowicie podobna do Tatii lecz jednak miała inne rysy twarzy. Bałem się tego co może się za chwile okazać...
-Mama? -zapytała dziewczyna i wstała z kanapy.
-Tina...-powiedziała Tatia i podbiegła do dziewczynki. Przytuliła ją do siebie tak jakby chciała powiedzieć jej jak bardzo żałuje, że umarła gdy nastolatka była jeszcze niemowlakiem.
Spuściłem wzrok i puściłem rękę Caroline. Podszedłem do jednej z szafek i wyjąłem butelkę z moim ulubionym trunkiem. Po chwili zobaczyłem jak Elijah na mnie patrzy.
-No co? nie mogę się we własnym domu napić whisky?-zapytałem ironicznie i otworzyłem butelkę.
-Nie o to mi chodzi, Niklaus. Chodzi mi o twoją córkę!-wytłumaczył.
W super tempie znalazłem się przy nim i przycisnąłem go mocno do ściany.
-Coś ty powiedział?
-To, że chodzi mi o Tinę... twoją córkę!
-Skąd o niej wiesz?-zapytałam.
Elijah nie odpowiedział.
-Odpowiedz albo cię zabiję... Wybieraj...
-Jak odpowiem też mnie zabijesz...
-Bądź szczery z bratem... Bratem który do niedawna był o krok przed wszystkimi. Wiedziałeś o Tinie już wtedy? Gdy się urodziła?-zapytałem.
Elijah nadal nic nie odpowiadał. Moja ręka mocniej zacisnęła się na jego szyi. Elijah zrobił wściekłą minę.
-Puścić cię? Odpowiedz, a to zrobię...
-Tak... Wiedziałem. -powiedział mój straszy brat z trudem. Puściłem go.
Popatrzyłem na Tatię.
-Powiedziałaś mojemu bratu, a mnie nie? Jesteś okropna... Żałuję, że cię poznałem...! -krzyknąłem i w super tempie zniknąłem. Znalazłem się w ogrodzie. Usiadłem pod jednym drzewem i próbowałem zatamować łzy zbierające się w moich oczach. Szeroko otworzyłem je tak byleby tylko nie płakać. Płacz... pierwsza z oznak słabości. Lecz to wszystko było na nic. Po moich policzkach zaczęły płynąć łzy. Ukryłem twarz w dłoniach i zacząłem płakać.

Caroline:
Zaraz gdy Klaus zniknął poszłam za nim... Nie wiedziałam gdzie jest ale czułam, że jest blisko. Po chwili szukania Klausa wokół domu postanowiłam sprawdzić w ogrodzie. Tak jak myślałam, znalazłam go tam.
Siedział pod drzewem z podkurczonymi nogami. Jego twarz była ukryta w rękach. Płakał... Usiadłam obok niego i podniosłam leżącą na ziemi butelkę whisky. Odkręciłam ją i zaczęłam pić złocisty trunek. Klaus podniósł wzrok i popatrzył na mnie. Uśmiechnął się.
Odsunęłam butelkę i mu ją podałam.  Powtórzył moją czynność i po chwili ją zakręcił i rzucił z wściekłością na trawę. Postanowiłam położyć moją głowę na jego klatce piersiowej. Klaus wziął głęboki wdech i zapytał:
-Nic się między nami nie zmieni skarbie... Prawda?
-Oczywiście... Wszystko będzie tak jak dawniej... Nie myśl o Tatii. Pomyśl o nas... o naszym życiu za kilka miesięcy gdy będziemy małżeństwem... Gdy będziemy rodzicami. -odpowiedziałam a po chwili dodałam- Wracajmy do domu... Zimno mi.
-Zimno ci? Przecież jesteś wampirem!-powiedział Klaus bez jakichkolwiek emocji. Szturchnęłam go a on zrozumiał o co mi chodzi.
-No dobrze dobrze... Ale wejdziemy przez okno, bo nie chcę spotykać... Ich...-powiedział. Wstałam i nagle poczułam jak moje stopy odrywają się od podłoża. Po chwili Klaus wyszeptał mi do ucha:
-Radzę ci się trzymać, bo nie chcę być spadła z wysokości 10 metrów... Szkoda by było takiej cudownej kobiety jak ty...
Kilka sekund później Klaus delikatnie postawił mnie na parapecie po zewnętrznej stronie budynku. Otworzył okno kopniakiem i swobodnie weszłam przez nie do sypialni ukochanego. Zaczęłam się po niej rozglądać. Klaus był chyba jedynym facetem, który sprzątał bałagan w swoi pokoju. Wampir odczytał to co myślę i się delikatnie uśmiechnął.
-Caroline? Pożyczyć ci jakieś ciuchy do spania?-zapytał nonszalancko.
-Tak... Poprosiłabym jakąś luźną koszulę zapinaną na guziki...-powiedziałam.
Klaus podszedł do komody i wyjął z niej koszulę... Wedle mojego życzenia była luźna i zapinana na guziki. Przechwyciłam ją w swoje ręce i skierowałam się w stronę łazienki. Klaus wyjął z szafki na bieliznę bokserki i skierował się do łazienki i sypialni któregoś brata... Tak dobrze nie znałam tego domu by wiedzieć gdzie jest czyja sypialnia no ludzie... Postanowiłam napełnić wannę gorącą wodą. Gdy była już wypełniona po brzegi, zrzuciłam z siebie ubranie i spokojnie weszłam do gorącej wody. Zamknęłam oczy i wyobraziłam sobie, że Klaus jest przy mnie. Klaus... Mój Romeo... Mój ukochany... Moje słońce![*] Gdy już się umyłam była jakoś... No nie wiem... Ale prawdopodobnie 22:40, znając moje tempo i moją miłość do gorących kąpieli. Wyszłam z łazienki. Miałam na sobie bieliznę i koszulę Klausa. Zamknęłam drzwi i ujrzałam Klausa lezącego na łóżku w samych bokserkach. Czytał jakaś książkę. Po chwili w super tempie wskoczyłam obok niego na łóżko. Odłożył książkę i położył ja na podłodze. Oparł się wygodnie o poduszkę a ja zaatakowałam go pocałunkami z zaskoczenia. Delikatnie mnie odsunął i pozwolił bym swobodnie na nim usiadła.
-Caroline... -powiedział z rezygnacją.
-No co? Chcę pocałować mojego faceta... I nie tylko pocałować...-odpowiedziałam i zaczęłam rozpinać koszulę sięgającą mi do połowy ud. Klaus popatrzył na mnie takim wzrokiem, że aż cale moje ciało ogarnęły ciarki. Pragnął mnie i czułam to na całym swoim ciele. Zaczął mnie całować tak namiętnie jak nigdy dotąd. Rzuciłam na podłogę koszulę. Klaus zaczął rozpinać stanik i zdejmować majtki. Gdy już byliśmy kompletnie nadzy, Klaus wyjął z szafki nocnej małe pudełeczko... Popatrzył na mnie tym swoim wzrokiem "dlaczego ja?" i wyjął prezerwatywę z opakowania. A później było już tylko lepiej... [*] Była druga w nocy, a ja nie czułam się kompletnie zmęczona. Leżałam obok Klausa jakby nigdy nic... Moja głowa leżała na jego nagim torsie. Uśmiechał się... Z resztą kto by się nie uśmiechał po tak cudownie spędzonych godzinach... Po chwili myślenia nad nasza przyszłością usłyszałam stukot obcasów... Stukot dochodził zza drzwi do sypialni Klausa. Podniosłam głowę i popatrzyłam na Klausa. Też słyszał ten dźwięk. Po chwili Narzucił na nas satynową kołdrę.
-Elijah? Elijah, gdzie jesteś? Muszę ci coś powiedzieć...-krzyknęła Katherine. Niewątpliwie Katherine...
Klaus przyłożył palec do ust na znak bym nic nie mówiła. Kiwnęłam przytakująco głową i przytuliłam się do niego.
-Elijah? Gdzie ty do cholery jesteś EM?!-krzyknęła Katherine.
-Katerina, co się dzieje? Czemu tak wrzeszczysz!?-zapytał Elijah wchodząc do sypialni Klausa.
-Muszę ci coś powiedzieć...
-Nie musisz mi nic mówić ani udowadniać. Ja dobrze wiem, że mnie kochasz i, że nie udajesz by mieć z tego jakieś korzyści! Ja też cię kocham, Katerina i nic ani nikt nie zmieni mojego uczucia.-powiedział Elijah.
-Nie w tym rzecz! Elijah! Chyba jestem w ciąży.-krzyknęła Katherine.
Klaus popatrzył na mnie zaskoczony. Powoli wychylił głowę spod kołdry i zapytał zdezorientowany:
-Co?
-To co usłyszałeś, Niklaus...-powiedziała Katherine.
-Nie jestem pewien co usłyszałem, bo chowałem się pod kołdrą... Z pewną osobą...
-Niech zgadnę tą osobą jest Caroline...-usłyszałam głos Kola.
Wychyliłam swoją głowę i ujrzałam Kola w slipkach, Elijah'a w bokserkach i Katherine w czarnych seksownych rurkach, fioletowej bluzce na ramiączkach i skórzanej kurtce.
-Zgadłeś Kol a teraz radzę ci...-pokazałam mu środkowy palec- bo jesteśmy zajęci.
-Ohohoho... Elijah... Będziesz i tatą i jeszcze wujkiem... Co to się porobiło...-powiedział Kol i wybuchnął śmiechem.
-Gratulacje! Elijah twoje dziecko będzie znało jednego takiego kretyna o imieniu Kol...-powiedział Klaus.
-Kol wcale nie jest kretynem. On po prostu jest inny niż my...-poprawił Elijah i przytulił Katerinę.
-Elijah... Nie wiem co powiedzieć! Obroniłeś mnie przed słowami Klausa...-powiedział Kol i wyszedł z sypialni.
-Elijah... Bracie gratulacje... Będziesz mieć dziecko z wściekłą suką, która potrafi owinąć sobie wokół palca całe miasteczko tak by zdobyć przyjaciół.
-Przynajmniej nie robię sobie przyjaciół za pomocą krwi mojego sobowtóra... Chodź Elijah. Pogadamy na dole. Nie przeszkadzajmy naszym gołąbeczkom w namiętnym kochaniu się. -powiedziała i pociągnęła Elijah'a za rękę. Słyszałam jeszcze tylko Elijah'a pytającego czy to prawda z tą ciążą... Szczerze sama nie mogłam uwierzyć...Po chwili Klaus zapytał:
-Idziemy spać?
-Niee...-odpowiedziałam i w super tempie znalazłam się na nim. Kilka sekund później nasze role się zmieniły.
Wszedł we mnie tak delikatnie i czule jak żaden inny facet. Może dlatego, że Klaus to był na prawdę mój facet, a nie tylko zabawka jak Damon?

Tom:
Była 21:26 gdy ujrzeliśmy z Tori dom jej ciotki. W żadnym z okien nie paliło się światło... To było tajemnicze i dziwne zważając, że w każdym domu, który mijaliśmy jadąc autem, świeciło się przynajmniej jedno światło. Zaparkowałem samochód na podjeździe. Wysiedliśmy a ja zacząłem grzebać w bagażniku w poszukiwaniu latarki. W końcu znalazłem nie jedną lecz dwie latarki. Jedną podałem Tori i zatrzasnąłem bagażnik. Skierowaliśmy się wprost do drzwi domu Veronicii. Tori zadzwoniła dzwonkiem. Nic. Zadzwoniła ponownie... Nadal nic. Tori popatrzyła na mnie w przerażeniem w oczach. Delikatnie nacisnąłem klamkę. Drzwi stanęły przed nami otworem. Spróbowałem wejść do domu i o dziwo-bez zaproszenia od Veronicii- wszedłem. Tori weszła za mną i zamknęła drzwi. Dziewczyna spróbowała włączyć światło. Bez skutku. Korki wysiadły. W takich właśnie chwilach przydawała się moja rozwaga. Włączyłem latarkę. światło padło bezpośrednio na schody. Dopiero teraz zorientowałem się co poczułem wchodząc do domu. Ludzka krew... Kapała z sufitu wprost na schody... Tori stała jak wryta i patrzyła na krew kapiącą wprost na dębowe schody. Widziałem jak zaczęła płakać.
Przytuliłem ją i wyszeptałem:
-Zostań tutaj. Sprawdzę co się stało na górze.
Pokiwała głową i pozwoliła mi odejść. Powoli zacząłem wchodzić po schodach. Zapach świeżej krwi był tak kuszący, że dosłownie mógłbym paść na kolana i zlizywać krew z podłogi... Ale przecież nie byłem tak głupi, żeby lizać podłogę. Szedłem powoli po schodach a na każdym z nich widziałem pojedyncze litery nabazgrane krwią. Układały się w napis "Śmierć nadejdzie wraz z Silasem". Coraz bardziej się bałem. Moje nogi trzęsły się ze strachu. Z resztą cały się trzęsłem... Ze strachu i z zimna... Co było dosyć dziwne, bo Wampiry zimna nie odczuwają a w ogóle... Zimna noc? W samym środku lata? Coś było nie tak... Gdy dotarłem do ostatniego stopnia ujrzałem napis ułożony z kropel krwi.
-"Klątwa Silasa..."-wyszeptałem i przeszedłem obok.
Byłem już na samej górze. Na podłodze dostrzegłem ścieżkę krwi prowadzącą do kąta. Poświeciłem tam latarką i zobaczyłem bezwładnie leżące ciało. Poćwiartowane ciało... Byłem przerażony. Wiedziałem, że za chwilę stracę kontrolę nad swoim głodem i, że prawdopodobnie wbiję kły w ciało drobnej trzydziestolatki.
Podszedłem do ciotki Tori i przyjrzałem się jej ciału. Leżało w kałuży krwi ale obok niej, w suchym od życiodajnego napoju miejscy było coś jeszcze. Podniosłem liścik i zacząłem czytać szeptem.

"Droga maleńka, Tori...
Pragnę cię poinformować o dosyć... niespodziewanym zgonie twojej ukochanej cioci. Tak mi przykro z powodu jej śmierci... Żartuję. To ja ją zabiłem... Ale jeśli ty nie będziesz mi posłuszna tak jak ona to, też tak skończysz. Musisz mi pomóc zabić pewnego pierwotnego... Pierwotnego hybrydę, dzięki któremu zdobędę drogę do łatwej i szybkiej śmierci z rąk czarownic. Szczególnie dwóch czarownic. Esther i Qetshiyah. Od kiedy Esther przestała żądać ode mnie śmierci Klausa, nie chcą mi pomóc opuścić tego świata. I to wszystko przez to, że w ich oczach jestem teraz gorszy niż sam Klaus który zabił już miliony osób i tyle samo przemienił w wampiry i hybrydy... A ja zabiłem mniej osób, bo przez około 2 tysiące lat byłem tylko głupią skałą ukrytą w moim własnym grobowcu! Ale jeśli będziesz tak samo uparta jak twoja ciocia, skończysz rozczłonkowana, poćwiartowana czy jak to zechcesz nazwać. No więc... Pomożesz mi? Czy raczej chcesz skończyć jak twoja ciotka? Odpowiedź daj mi osobiście... 
                                                                                                                                        Silas..."

Po przeczytaniu tego listu moje ciało przebiegł dziwny dreszcz, którego nie czułem jeszcze nigdy w życiu. Nagle usłyszałem za sobą szum powietrza. Odwróciłem się lecz nic nie zobaczyłem. Stałem tak zaskoczony dopóki.... właśnie... Dopóki co? Poczułem silne uderzenie w plecy. Kawałem tynku spadł na moją głowę. Poczułem ostrze sztyletu, zimnego jak lód, przy moim gardle.
-Gdzie jest Tori, słonko?-zapytał mężczyzna z australijskim akcentem...
-Silas...-szepnąłem nie mogąc uwierzyć w to co widzę. Oto legendarny wampir stal przede mną i usiłował sztyletem odciąć mi głowę.
-Bez ceregieli, Tom'ie McFadden'ie... -powiedział i mocniej przycisnął sztylet do mojego gardła. Czułem jak na koszulkę ścieka mi powoli krew.
-Skąd wiesz jak się nazywam?!-zapytałem z trudem łapiąc oddech.
-Głupiutki Tomas... Ja wiem wszystko! Wiem dlaczego uciekałeś z Chicago do Memphis. Wiem kto ci pomógł gdy ukrywałeś się ze swoją watahą wilkołaków... Wiem kto was zmienił w wampiry ale to jest raczej oczywiste. Wiem też, że uważałeś Klausa za swojego przyjaciela dopóki... On nie zabił twoich przyjaciół... Aż dwanaście hybryd... Ty wiesz ile wtedy było krwi w grobowcu? Szczerze tego nie widziałem, bo nie miałem takiej przyjemności ale domyślam się, że krew wypływała strugami... A teraz pragnę cię zapytać gdzie jest Tori Wesley?
-Nie wiem...-skłamałem.
-Jak śmiesz kłamać mnie! Jak śmiesz kłamać legendarnemu Silasowi! Widzę, że bardzo chcesz wylądować z głową w chmurach... Dosłownie... Mogę odciąć ci głowę tym oto sztyletem i podrzucać twoją głowę, dopóki nie wypłynie z niej cała krew... To co wybierasz? Śmierć? Czy zbawienie i spokój do końca życia?
-Wolę umrzeć niż żeby coś się stało Tori, skurwielu!-krzyknąłem i próbowałem się wyrwać z żelaznego uścisku tyrana.
-Nie ma tak dobrze... Nie wypuszczę cię, piesku! Jaki lojalny... Chce umrzeć za dziewczynę, której kompletnie nie zna... Nie znasz żadnej jej tajemnicy i mimo to chcesz być z nią na wieki... Jakie to słodkie i romantyczne! Tylko szkoda, że ja nie mogłem być szczęśliwy ze swoją ukochaną, którą zabiła Qetsiyah! Jeśli tak bardzo chcesz szczęścia tej naszej małej czarownicy o niesamowitej mocy to po prostu powiedz mi gdzie on jest!-powiedział Silas.
Spróbowałem złapać oddech. Sztylet był wbity już dosyć głęboko w mojej szyi. Nie mogłem wydusić ani jednego krótkiego "Na dole." Silas zauważył to i odsunął sztylet.
-Tori jest na dole...-powiedziałem biorąc oddech.
Rana zaczęła się goić. Silas mnie puścił i powiedział:
-Wolę byś mi towarzyszył.
Popatrzyłem na niego wściekły. Zacząłem powoli iść w stronę schodów. Silas szedł za mną. Uśmiechał się cwaniacko. Musiałem uważać by nie poślizgnąć się na kałuży krwi, na ostatnim stopniu. W końcu byliśmy na dole. Ujrzałem Tori stojącą pod drzwiami. Trzęsła się z zimna i strachu. Na dole było tak samo zimno jak na górze. Podbiegłem do niej i ją mocno przytuliłem. Po chwili Silas wszedł w miejsce oświetlone latarką czarownicy.
-Jestem Silas... Niech zgadnę... Ty jesteś słodką, małą Tori Wesley, nieprawdaż? -zapytał Silas.
Tori powoli przytaknęła.
-To dobrze... Bo mam kilka niedokończonych spraw z twoją świętej pamięci ciotką... -powiedział tajemniczo i się uśmiechnął.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
O matulu xD Napisałam w końcu! Co tam, że laptop się psuje xD Wiem, że dodałam większość gifów z chłopakami tzn. Tom, Klaus i Silas ale wiecie nie znalazłam odpowiedniego do Caroline ^^ Ale w następnym znajdę xD Sorki... już mam xD
Rozdziały będą się pojawiać tak jak zwykle raz w tygodniu, bo mam trochę skomplikowaną sytuację z laptopem :D Czasami sam się wyłącza a później nie chce włączyć ;(
A właśnie... I proszę każdego kto przeczyta ten rozdział o komentarz bo nadal nie wiem ile osób mnie czyta ;D Może będzie jakoś z 40 komentów co byłoby szczerze moim  marzeniem ^^
A własnie... Kto się jara buziakiem Klausa i Caroline? :D To może tak na poprawę humoru tak kilka zdjęć.







   















I tym się z wami żegnam ^^ Komentujcie... Obowiązkowo! Każdy kto przeczyta niech napisze co myśli o tym oto rozdziale ;*
Papa :*

23 komentarze:

  1. Kocham cię, Bliźniaczko!!!!

    O Boże, się jaram!!!

    Te zboczone części i te drastyczne rządzą!!

    No, ale ciąża Katherine to dla mnie nie nowość, w końcu już zrobiłaś mi spoiler xDD

    A ten rozdział jest epicki!!!

    Rozwaliły mnie teksty Kola i to:
    ,,Zapach świeżej krwi był tak kuszący, że dosłownie mógłbym paść na kolana i zlizywać krew z podłogi... Ale przecież nie byłem tak głupi, żeby lizać podłogę. ''
    ,,Oto legendarny wampir stal przede mną i usiłował sztyletem odciąć mi głowę.''

    Kocham cię, Bliźniaczko.!!!


    PS Mam nadzieję, że pamiętasz jak mają się nazywać dzieci Kath i Elijah'a? ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział Genialny. Jak zawsze zresztą ;)
    Już nie mogę się doczekać dziecka Kath i Elijah'a.
    Ja chwilowo się zawiesiłam i nie mam weny :'(
    Czekam już na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział superrr :)
    Kath w ciąży z Elijah super :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział. Kath w ciąży... no, no będzie ciekawie :P Póki co nie ogarniam tego wątku z Tori i Tomem, ale chętnie dowiem się, jak się on rozwinie. A co do odcinka TVD - buziak był cudowny! Najlepsza scena ever *.*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja czytam i czytać będę, dopóki ten blog będzie istniał !
    Rozdział genialny i powiem ci szczerze, że udało ci się mnie nawet rozbawić, co innym "pisarzom" rzadko się zdarza. Tekst "Zapach świeżej krwi był tak kuszący, że dosłownie mógłbym paść na kolana i zlizywać krew z podłogi... Ale przecież nie byłem tak głupi, żeby lizać podłogę. " mnie po prostu rozbroił xD
    Kath w ciąży ? Ohoho, Elijah będzie ojcem, jak fajnie :)
    Świetne gify i obrazki. Ja też się jarałam pocałunkiem Klaroline, ale dlaczego w policzek ? Dlaczego ?
    Wiem jak to jest mieć problemy z laptopem, mój szaleje i marudzi, że pamięć jest za mała. Na nowy muszę niestety jeszcze poczekać, eh.
    Jak już wspominałam rozdział świetny, teraz pozostaje mi jedynie czekać na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też będę go czytać do końca. ;) Twoja historia wciąga. Przeczytałam go po prostu na jednym tchu i jest EKSTRA :) Nie mogę się doczekać rozdziału 35 :) POZDRAWIAM

    PS : Zapraszam na swojego bloga www.klaus-caroline-tyler.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie sądziłam, że odwiedzę twój blog dzisiaj aż 2 razy. Tym razem jestem tu, aby poinformować, że na moim blogu pojawił się świeżutki, nowy rozdział. Jest w głównej mierze o miłości pierwszego trójkąta. Zapraszam serdecznie i liczę, że przypadnie ci do gustu ; )
    http://mikaelsonfamily.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. fajnie, fajnie :d swoją drogą nie mogę sie doczekać serialu tylko i wyłącznie o pierwotnych, wreszcie będzie tyle Klausa i mam nadzieję Caroline ile trzeba:)

    OdpowiedzUsuń
  9. super rozdział czekam na następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  10. Super rozdział !!!

    OdpowiedzUsuń
  11. ZAJEBISTY ROZDZIAŁ XOXO !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jak Klaus dał buziaka Caroline to się popłakałam jak głupia ;( nie wytrzymam do jesieni ;((

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie dawno zaczęłam czytać twojego bloga, i od razu tak mnie wciągnął, raz nawet przeczytałam 10 rozdziałów jednego dnia :) Świetny rozdział, i ciąża Kath, ciekawe, świetne gify i obrazki zwłaszcza my husband has arrived =)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cześć!
    Zapraszam do siebie na NN, na Klaro :)
    "- A ja zabiję ciebie, bo ośmieliłeś się tknąć Caroline. Poza tym mam z twoim ojcem do załatwienia ważną sprawę honoru.
    - I tak nie pozyskasz tej kobiety, Klausie. Pogódź się z tym. Jest coś o czym nie wiesz. - wyjąkał.
    - Wcale nie chcę jej pozyskać, to nie rzecz. Chcę by była szczęśliwa i bezpieczna za wszelką cenę. To nazywa się miłość. - pierwotny wyrwał serce Isaacowi Hemingwayowi."

    http://hate-is-the-beginning-tvd.blogspot.com/

    Przysięgam, że gdy znajdę chwilkę czasu nadrobię u ciebie zaległości :) wybaaacz ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedy następny rozdział bo oszaleje ?!

    OdpowiedzUsuń
  15. jesteś niesamowicie uzdolniona ... zajebisty rozdział ! kocham go ! :) szkoda że tylko raz w tygodniu .
    :/ ale zawsze coś , poleciłam twój blok mojej przyjaciółce bo jesteśmy wielkimi fankami klaroline . boskiiiii blog ... - zdanie nas obojga ^^

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej, zapraszam Cię na nowa notkę. W niej niestety nie ma 17 rozdziału, ale za to jest niespodzianka w postaci filmiku „zwiastunu”, który ma przedstawiać fabułę opowiadania. Liczę na szczerą opinię !! :*

    darkest-dream.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. AHHH wspaniały rozdział!!!!! Zboczone momenty haha mleko lubi xD Świetnie opisujesz wszystko <3 I te gify! Nie no, no, no nie no! Dla czego ja tak nie umiem ;> Zapraszam do mnie na NN! Pojawia się dynamika na Klaroline. U mnie ta parka dostała scenę awww! Chciała bym usłyszeć od mężczyzny takie słowa jak Klaus powiedział Blondie. Ale sami oceńcie. No Beatch Pleese! Kto by nie chciał? :D
    http://tvd-tylko-moj-swiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Cudowny <3 proszę dodawaj codziennie!!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. dobra ja jestem pomylona i to wiem! Wszyscy piszą o ciąży, a mnie od pewnego miejsca do końca rozdziału prześladowało pytanie: „A to Klaus nosi staniki?” bo Ty napisałas, ze Caroline wzięła bieliznę i koszule od Klausia, a potem, ze rozpinał jej stanik. No weź się mną nie przejmuj i sory, ze się szczególów czepiam. Ja oczywiście jestem zafascynowana Kol'em. :) Katharina matką po raz drugi :) uwielbiam ją ! Nie no Care tak brzydko o Damonie mówić no to kto to widział. Ach! Kocham tego bloga (i ciebie)! Nadrobiłam zaległości i coś tam miałam jeszcze pisać. A no tak! :) Haha. Ciekawe czy Elijah będzie ubierał swoje małe dziecko w garnitur. ;D no ja mam taką nadzieję. *u* ale się cieszę, ze Care przebaczyła Klausowi. Biedną Tori, a Tomas to fajny gościu XD eght. A Tatii i tak nie polubię! Aaa! Wiesz ile ja zrobiłam zrzutów ekranu tego pocałunku ? Mnóstwo! Aaa nawet napisałam wierszyk, ale ja głupia jestem! Oliv ja cię uwielbiam i życz mi powodzenia na przedstawieniu jutro ;3 to pa

    OdpowiedzUsuń
  20. JEEEEEEESSSSSSSTTTTTTTTTT Katherine w ciąży z Elijah!! Dziekuje, dziekuje.Uszczęśliwiłaś mnie hehe

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetnie piszesz ;) ~Wika

    OdpowiedzUsuń