Ps: Niektórzy mnie rozgryźli ^^ Oprócz Gusi i Monici, bo je wtajemniczyłam ^^
Caroline:
Już od dobrych 2 godzin szukałam jakiegoś mieszkania, nawet jeśli miałabym mieć jeden mały pokój. Nic...
Lecz w końcu, około godziny 13 czasu Brytyjskiego ujrzałam sporej wielkości transparent informujący o tym, że jakiś facet wynajmuje pokój z łazienką. Westchnęłam i zadzwoniłam na podany numer.
-Halo?-odezwał się młody męski głos po drugiej stronie.
-Cześć, czy dodzwoniłam się do Pana McFadden'a który wynajmuje pokój na Kingsland Road?
-Tak. Chciałabyś wynająć?
-Jasne... Jestem w Londynie około 3, 4 godziny i pilnie szukam nawet małego mieszkania, byleby zamieszkać gdziekolwiek.
-Ok spoko. Czynsz wynosi 400 funtów. O której godzinie mam się ciebie spodziewać?-zapytał chłopak. Wyczuwałam po jego glosie, że jest młody i o dziwo miał lekko brytyjski i lekko amerykański akcent.
-Jakoś za około 15 minut. Jestem niedaleko więc może nawet szybciej. -odpowiedziałam.
-Okey, to czekam. Do zobaczenia.-powiedział i się rozłączył nie czekając aż odpowiem.
Nie wiem czemu ale miałam dziwne przeczucie, że ten cały Tom, bo tak miał na imię, wcale nie był zwykłym facetem... Ale to może były tylko pozory...
Po około 12 minutach dotarłam do wskazanego przez chłopaka miejsca. Zadzwoniłam do drzwi. Po chwili delikatnie się uchyliły. Pojawił się w nich niesamowicie przystojny chłopak. Wyglądał na około 20 lat. Blondyn. Zielone oczy. Miałam wrażenie, że za chwilę moja szczęka opadnie z wrażenia jakie on, na mnie wywołał.
-Hej. To ty chciałaś wynajmować u mnie ten pokój z łazienką?-zapytał.
-Tak. Jestem Caroline.-przedstawiłam się i podałam mu rękę.
-Wpuścisz mnie?-zapytałam niepewnie.
-Po co mam cię wpuszczać?-powiedział i tajemniczo się uśmiechnął. Odwrócił się.
Powoli przełożyłam moją nogę przez próg. Udało się. Weszłam bez najmniejszego problemu. Uśmiechnęłam się i pociągnęłam za sobą moją walizkę. Gdy się odwróciłam ujrzałam chłopaka z wystrzerzonymi kłami.
-Nie będziesz krzyczeć ani płakać. Nic ci nie będzie. Nie zabiję cię...-powiedział próbując mnie zahipnotyzować.
-Myślę, że na mnie to nie działa. Ale jak chcesz to mnie ugryź. Chyba, że jesteś hybrydą to wtedy będzie cienko zważając na to, że ugryzienie wilkołaka zabija takiego wampira jak ja. -powiedziałam i się promieniście uśmiechnęłam.
-A jednak... Caroline Forbes. Domyślałem się. Pewnie jesteś tutaj w sprawach Klausa? Jego marzenie się spełniło?
-Skąd go znasz?-zapytałam.
-Jak można nie znać swojego stwórcy?... Jestem hybrydą... Chyba coś się musiało stać, bo tak nagle nasza więź się zerwała... Z czego się niesamowicie cieszę, bo już nie muszę śledzić tych wilkołaków.
-Dziwne, nic mi nie powiedział...
-Wy jesteście razem?
-Byliśmy...
-Aha rozumiem... Zerwanie i te sprawy... Nie martw się. jakoś się wam ułoży. Od kiedy mnie przemienił gadał tylko o tobie... Zależy mu na tobie i niezależnie co zrobił powinnaś mu wybaczyć.
-Zdradził mnie na moich własnych oczach, Tom!
-Skąd znasz moje imię?
-Bo było wypisane na transparencie w centrum.
-A no tak... Zapomniałem chronić moje dane osobowe. Chcesz coś zjeść? Albo może wypić herbatę?
-To herbatę poproszę.
-To w takim razie lecę do sklepu, bo się skończyła. Rozgość się jakbyś była u siebie w domu.
Był bardzo miły i towarzyski... I przystojny jak... Klaus. Łza zakręciła mi się w oku. Tom się smutno uśmiechnął i poklepał mnie po plecach.
-Weź się nie załamuj... Jesteś śliczna! Wierzę, że faceci się o ciebie biją!-pocieszył mnie hybryda.
-Ale mi zależy na Klausie. I tylko na nim. Kocham go choć on pocałował Tatię na moich oczach.
-Zaraz, zaraz... Tatię Petrovą? -zapytał Tom.
-Tak.
-O cholera. Jak wyjdę do sklepu to nikogo nie wpuszczaj... Oprócz listonosza, bo ma mi przynieść paczkę z werbeną na cały miesiąc.
-Bierzesz werbenę?
-Tak... Nie chce ulec urokowi pierwotnych.
-Okey, otworzę tylko listonoszowi.
-Dobra to ja lecę po tą herbatę. Chcę cię godnie powitać w Wielkiej Brytanii.
-Jesteś strasznie przyjazny jak na wampira.
-Urok osobisty.-powiedział i się zabawnie uśmiechnął.
Odwzajemniłam uśmiech ale nagle pomyślałam o brytyjskim akcencie Klausa. Zaśmiałam się na samą myśl tego jak słodko wymawiał "sweetheart"
-Poradzisz sobie sama?-zapytał Tom.
-Tak, jasne. Idź już, nie mogę się doczekać tej herbaty.
-Będę za jakąś godzinkę. -powiedział i wyszedł z domu.
Westchnęłam. Tommy był słodki i widziałam w nim przyjaciela jakiego nigdy nie miałam. Czułam, że przy nim mogę być szczera, choć znałam go zaledwie od 20 minut. Usiadłam na kanapie i pogrążyłam się w marzeniach. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Miałam nadzieję, że to był ten listonosz z werbeną... Ale gdy otworzyłam drzwi od razu je zatrzasnęłam.
Klaus:
Zbliżaliśmy się z Tatią do domu Tom'a. W końcu dolecieliśmy! O matko... Masakra... Tatia bała się wejść do samolotu czy inaczej "metalowego ptaka". Miałem jej szczerze dosyć. Ale w końcu byliśmy w Londynie. Każda blondynka którą dostrzegłem na ulicy przypominała mi ją... Moje słoneczko... Mojego anioła... Moją księżniczkę... Nie potrafiłem o niej zapomnieć... Nie bylem zdolny do zapomnienia o mojej kochanej wampirzycy. Moje rozmyślania przerwał widok domu Tom'a. Uśmiechnąłem się na samą myśl tego, że już wkrótce będę miał armię posłusznych hybryd. Podszedłem do drzwi i zadzwoniłem do nich.
Nagle drzwi się otwarły i ujrzałem w nich autentyczną Caroline. Od razu drzwi zatrzasnęły mi się przed nosem. Zacząłem walić pięściami w drzwi.
-Caroline! Otwieraj... Wiem, że to ty, kochana! Caroline! Otwórz! Muszę ci coś powiedzieć, kochanie!
Bez odzewu. Zacząłem kopać drzwi.
-Jeśli mi nie otworzysz to je wyważę!
Poczułem na plecach delikatnie ręce Tatii.
-Klaus uspokój się! -krzyknęła delikatnym głosem.
-Tam jest Caroline! Muszę naprawić mój błąd jakim był kiedyś związek z tobą.
-Uważasz, że nasz związek był błędem?
-Tak... Myślisz, że chciałem spotykać się z taką puszczalską kobietą jak ty? Kochałaś się ze mną, z Elijah'em i jeszcze jednym facetem z którym nawet miałaś nieślubne dziecko.
-Klaus wysłuchaj mnie.-powiedziała Tatia.
-Dlaczego? Bo panienka Petrova mi każe? W każdej chwili mogę cię zabić i czuję, że ta chwila jest coraz bliżej!
-Klaus! Nie było żadnego trzeciego faceta! To była tylko plotka rozesłana przeze mnie , by nikt nie domyślił się, że miałam dziecko z wilkołakiem! Wiesz jakie miałabym przez to piekło?! W dodatku miałam nieślubne dziecko! Z tobą z czego się bardzo cieszyłam, ale to nie zmieniało faktu, że jest nieślubne! Rozumiesz, że Tina nie znała rodziców?
To co usłyszałem wmurowało mnie w ziemię.-Co? -zapytałem z niedowierzaniem.
-Tina Petrova. Nasza córeczka, Niklaus.
-Nie... To na pewno była córka Elijah'a...
-Z Elijah'em nie doświadczyłam takiej namiętności jak z tobą. Przepraszam, że nie powiedziałam ci wcześniej ale... Bałam się. Przepraszam też za to, że nie powiedziałam ci o tym, że jesteś wilkołakiem... Dowiedziałam się o tym gdy tylko zaszłam w ciążę. Ale Esther... Esther rzuciła na mnie zaklęcie dzięki któremu gen wilkołactwa wygasł całkowicie i został tylko jego mały zarys dzięki któremu zaczęły powstawać moje sobowtóry.
Nagle drzwi do domu się otworzyły. Ujrzałem w nich Caroline. Stała zamyślona.
-Caroline... kotku... -powiedziałem i ją do siebie przytuliłem.
-Klaus... -westchnęła i wtuliła się w mój tors.
-Przepraszam... Przepraszam, że zepsułam wasz związek i przepraszam za te wszystkie kłamstwa...
I teraz... Tina pewnie będzie chciała cię poznać, Klaus. Czy raczej nas poznać... -wtrąciła Tatia.
-Nie... to nie może być prawda... Tatia powiedz mi, że to jest twoje następne kłamstwo...
-Nie, Klaus to prawda. Miałam z tobą dziecko, a Esther rzuciła na nią zaklęcie dzięki którego wygasł całkowicie gen wilkołaka... Przepraszam, że ci nie powiedziałam.
Z mojego oka spłynęła łza. Caroline ją zobaczyła i otarła ją kciukiem.
-Nie płacz, Klaus... Jakoś się ułoży, skarbie.-wyszeptała Caroline i mocniej mnie przytuliła.
-Caroline? Powiedziałaś do mnie "skarbie"? Przecież... przecież cię zdradziłem... Nie zasługuję na drugą szansę.
-Kochanie, każdy człowiek, wampir czy inna istota zasługuje na drugą szansę. A uwierz mi... Dość długo zastanawiałam się nad tym. Cały lot samolotem...
-Na prawdę chcesz ze mną być? A co z tym jak wyrzuciłaś pierścionek...?
-Nie potrzebuje pierścionka by wiedzieć, że mnie kochasz.-powiedziała i delikatnie musnęła moje usta, swoimi. Sam nie wierzyłem w to zdarzenie... Mimo tego, że Caroline widziała jak Tatia mnie całuje, nadal chciała ze mną być... I był jeszcze drugi fakt. Miałem dziecko o którym nie miałem bladego pojęcia...
Ciągle nie mogłem w to uwierzyć ale... przecież to było możliwe... Ale ja byłem wtedy głupi! Cholera jak ja mogłem! I teraz przez to mam "córeczkę" o której dowiaduję się po tysiącu lat! Byłem niesamowicie głupi! Ale co tam... Dla mnie liczyło się tylko to, że wcale nie straciłem Caroline. Odwzajemniłem jej delikatny pocałunek. Była taka kochana. Nie wiem ile się całowaliśmy. Wampiry nie musiały oddychać... teoretycznie... Więc całowaliśmy się długo. Podczas pocałunków popatrzyłem na stojącą w kącie Tatię. Była zazdrosna. "Dobrze jej tak" Pomyślałem i uśmiechnąłem się przez pocałunki. Myślałem, że już nigdy nie poczuję smaku ust Caroline, a jednak... To "nigdy" spełniło się całkiem szybko. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Kochana, jeśli to Tom, to mnie tutaj nie było, dobrze?-zapytałem.
-Uspokój się... Byłeś i mnie całowałeś. Byłeś i dałam ci drugą szansę której nie dałabym nikomu innemu. Rozumiesz? Nie pozwolę ci tak mnie opuszczać, skarbie...-odpowiedziała Caroline. Uśmiechnąłem się gdy tylko dotarł do mnie sens tych słów. Caroline pociągnęła mnie w stronę drzwi. Otworzyła je i ujrzałem Tom'a McFaddena.
-Klaus? Co tu do cholery robisz?-zapytał zaskoczony.
-Przyjechałem do ciebie po informacje o wilkołakach ale spotkałem mój kochany skarb i dowiedziałem się czegoś... ważnego... O czym powinienem wiedzieć już około 1000 lat temu. A teraz pragnę się zapytać czy możemy tutaj zostać na troszkę dłużej. Wynajmę dla mnie i dla Caroline pokój w pięcio gwiazdkowym hotelu i wszyscy będą zadowoleni...
-A ja?-powiedziała Tatia wychodząca z pokoju.
-Ty możesz spać nawet na ulicy... Nie jestem twoją niańką! Nie jesteś dla mnie w ogóle ważna...
-Strasznie się zmieniłeś Nik... Kiedyś byłeś kochającym, miłym i uprzejmym facetem... A teraz jesteś zwykłym chamskim i na prawdę złym człowiekiem...
-Kiedyś... To pojęcie względne... -westchnąłem i pocałowałem Caroline w czoło.
-Klaus, nie traktuj jej tak. Proszę... Wynajmiesz jej osobny pokój co ty na to? -zapytała Caroline.
-Dobrze... Ale tylko dla ciebie, kotku.-powiedziałem
Caroline się uśmiechnęła.
Caroline:
Poczułam wibracje w telefonie. Wyciągnęłam go. 1 wiadomość od Bonnie.
"Caroline! Musisz szybko przyjeżdżać do Mystic Falls... Tylko gdy... dowiesz się co Silas chce zrobić nie panikuj. Proszę. A własnie... Pamiętaj o tej imprezie jutro od 17 do 24... No wiesz. Dla wszystkich byłych licealistów. Gdziekolwiek jesteś, przyjeżdżaj szybko!"-napisała Bonnie.
-Klaus? Musimy wracać...-powiedziałam.
-Czemu? Coś nie tak?-zapyta Klaus.
-Silas... coś zrobił przez co miałabym płakać. Ale nie wiem... A jeśli zabił np. Elenę? Albo Stefana? O boże. Musimy jechać Klaus. Musimy a jeśli on zrobił coś mojej mamie? Jeszcze jutro ta cala impreza... musimy jechać, skarbie...-powiedziałam.
-Kotku, nie panikuj! Nic się nie stało, a jeśli ten dupek zrobił coś twoim przyjaciołom czy mamie to osobiście dopilnuję by umarł! Jasne?
Kiwnęłam przytakująco głową.
-Jak coś to jadę z wami. Przydadzą się dodatkowe silne ręce do pomocy. I wiecie... 3 osoby które mają super prędkość wystarczą... -wtrącił Tom i popatrzył na Klausa.
-To lepiej zbierajmy się na samolot.-odpowiedział Klaus i się uśmiechnął. Przytuliłam go. Kochałam go nad życie mimo tego małego pocałunku z Tatią... Klaus był dla mnie kimś na prawdę ważnym... Mogłabym nawet powiedzieć, że był dla mnie najważniejszy... Po chwili zorientowałam, że Tom stoi kolo nas z dwoma walizkami.
-Już się spakowałeś?-zapytałam.
-Tak... Ale wiesz... Mebli nie wezmę. -powiedział i uśmiechnięty wyszedł z domu. Za nim wyszła Tatia, a my z Klausem na końcu. Cieszyłam się też z tego, że byłam w Londynie choć kilka godzin... Choć muszę przyznać, pogoda tutaj była okropna. Postanowiliśmy iść na nogach na lotnisko... Które nie było zbyt blisko...[*] W końcu około 15 byliśmy na lotnisku. Klaus kupował bilety. Ja siedziałam na ławce obok Toma i Tatii. Nagle dosiadła się do nas jakaś ładna dziewczyna. Miała na sobie beżowy płaszczyk jak na jesień. Była na prawdę ładna.-Hej. Jestem Tori Wesley... Wy też czekacie na samolot do Atlanty?-zapytała.
-Tak.- odpowiedziałam i popatrzyłam na Toma który wydawał się niedostępny. Szturchnęłam go lekko w ramię.-Ła... Caroline co to do cholery było?-zapytał wkurzony.
Wstał z ławki i wskazał na mnie palcem.
-Pożałujesz...-powiedział i
podał rękę Tori.
-Cześć, Jestem Tom McFadden. Chcesz wyskoczyć ze na na mały spacer?-zapytał uprzejmie.
Wiedziałam, że dziewczyna mu nie odmówi. Takiemu przystojniakowi, nikt by nie odmówił.
-Jasne... A gdzie idziemy?-zapytała.
-Jeszcze nie wiem.-odpowiedział ujął jej rękę i się uśmiechnął.
Popatrzył na mnie. Z ruchu jego ust wyczytałam "Tak się uwodzi, Caroline... Czy Klaus też w taki sposób cię zdobył?"
Chciało mi się z niego śmiać. Po chwili zobaczyłam jak powoli odchodzą. Westchnęłam. Zostałam sama z Tatią.
-Przepraszam... Przepraszam za to, że pocałowałam Niklausa. -powiedziała Tatia i na mnie popatrzyła.
Mimo podobieństwa zewnętrznego, w środku była całkowicie inna niż Elena. Elena była... niezdecydowana, a Tatia była bardziej śmiała niż Elena lecz nie tak śmiała jak Katherine. Popatrzyłam na nią i powiedziałam:
-Nie ma sprawy, Tatia... Może zaczniemy naszą znajomość od czegoś milszego niż wspomnienie twojego pocałunku z moim facetem?-zapytałam.
Tatia uśmiechnęła się promieniście i mnie przytuliła. Odwzajemniłam uścisk i też się uśmiechnęłam.Po chwili podszedł do nas Klaus:
-Co wy robicie?-zapytał.
-Rozpoczynamy naszą nową znajomość, kochanie.-odpowiedziałam.
-Okey... Gdzie jest Tomas?
-Poszedł na spacer z... Tiną Wesley...-powiedziałam i się zalotnie uśmiechnęłam.
-Tommy znalazł sobie dziewczynę... Może tym razem nie zginie w wypadku samochodowym...-powiedział tajemniczo Klaus.
-Co?!-zapytałam.
-Jestem pewien, że sam ci to powie.-odpowiedział i usiadł obok mnie i Tatii.
Tom: (dodaję z jego perspektywy bo to co tam się wydarzy będzie miało wielgachny wpływ na dalsze losy głównych bohaterów... z resztą Tom niedługo stanie się takim właśnie bohaterem ale nie chcę wam spoilerować xD Zapraszam do dalszego czytania)
-To... Skąd jesteś, Tori?-zapytałem ślicznej dziewczyny. Czułem, że spotkanie jej zmieni moje życie na zawsze...
-Z Nowego Orleanu... A ty? -zapytała śliczna dziewczyna.
-Ja? Z Memphis...
-O... Fajnie... -odpowiedziała. Czułem, że stresuje się naszą rozmową.
Po chwili ciszy dziewczyna się przełamała i powiedziała:
-Nie będę owijać w bawełnę... Podobasz mi się... I to nawet bardzo.
-Co za zbieg okoliczności... Ty też od razu mi się spodobałaś, Tori.
-Na prawdę? A będę ci się podobać nawet jeśli wyjawię ci moją... dosyć dziwną tajemnicę?
-Tak... Też mam kilka tajemnic le ich raczej nie będziesz chciała poznać.
-Mam ciocię, która przeprowadziła się z Nowego Orleanu do pewnego małego miasteczka. Mystic Falls... Znasz?
-Tak. Mam tam... znajomych...-powiedziałem.
-No więc ona jest czarownicą... Tak jak ja. Nie śmiej się ok?
-Serio? Mam się śmiać z ciebie? Ja ukrywam rzecz dziwniejszą...
-Ale jeszcze jedno. Moja ciotka jest tak rąbnięta, że wierzy w wampiry i myśli, że pomaga jakiemuś legendarnemu wampirowi Silasowi. Jak wczoraj z nią gadałam przez telefon, chciało mi się śmiać.
Spuściłem głowę. Mimo, że poznałem ją zaledwie jakieś 20 minut temu... nawet nie... To bardzo chciałem jej powiedzieć moją tajemnicę! to, że jestem hybrydą!-A wierzysz w Hybrydy?-zapytałem.
-Nie... No co ty... Może czarownice istnieją ale nie wierzę by istniały wilkołaki i wampiry.
Tylko moja ciotka jest na tyle stuknięta by wierzyć w takie bzdety.
-To radzę ci uwierzyć...-powiedziałem spokojnie.
-Czemu?-Bo jestem Hybrydą.-odpowiedziałem.
Tori zaczęła się śmiać. Nie wierzyła. No cóż... To chyba jedyna czarownica która myśli jak Realistka i nie wierzy w inne istoty z nadprzyrodzonymi zdolnościami. Musiałem się z tym pogodzić.
-Jesteś taki słodki! I zabawny... Jesteś niesamowity. Zawsze szukałam chłopaka takiego jak ty. -powiedziała i się uśmiechnęła.
-Ja nie żartuję, Tori.-powiedziałem.
Jej mina zrzedła.
-Ale jak to? Ja na prawdę myślałam, że wampiry nie...
-Istnieją? Jesteś niesamowitą czarownica jeśli nie wierzysz w wampiry. Jeśli nie wierzysz w Silasa, który jest wampirem najpotężniejszym.
-Czyli, że ty... Udowodnij. -powiedziała i popatrzyła mi prosto w twarz.
-A jeśli ktoś mnie zobaczy?-zapytałem.
-Jeśli ty pokażesz swoje kły to ja pokażę, że na prawdę jestem czarownicą. Mogę nawet pokazać ci moje sms-y z ciotką namawiającą mnie na wspólne spróbowanie powstrzymania jakiegoś Niklausa Mikaelsona.
-Zaraz, zaraz! Co? -zapytałem przerażony.
-Moja ciotka chce zabić jakiegoś pierwotnego. Zdaje mi się, że ten cały "Silas" ją opętał! Wychowywałam się z nią przez całe dzieciństwo i nigdy nie zachowywała się tak dziwnie i tajemniczo jak teraz. Nie wiem.
-Nie zgadzaj się na jej propozycje... Proszę nie chcę by coś ci się stało, Tori...-powiedziałem i złapałem delikatnie jej podbródek. Musnąłem jej usta. Odwzajemniła czuły pocałunek. Boże ale ja się dawno nie całowałem... Już jakieś... dwa miesiące... Cholera. musiałem nadrobić zaległości. Lecz po chwili poczułem wibracje w kieszeni spodni. Wyciągnąłem telefon. Wiadomość od Klausa:
"Tomas! Cholera gdzie ty jesteś?! Za chwilę nam odlatuje samolot a ty sobie wychodzisz na jakieś durne spacerki z ledwo poznaną laską!"
Musiałem wracać. Złapałem Tori. Podniosłem ją i w wampirzym tempie znalazłem się z nią na lotnisku.
-A jednak mówiłeś prawdę!-powiedziała i złapała moją rękę. Uśmiechnąłem się promieniście.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tempo ekspres xD Yeah xD najdłuższy i najszybciej dodany rozdział na moim blogu ^^ to znaczy nie liczę wpisów ze stycznia XD Ja osobiście jestem zachwycona tym co napisałam ^^ i jeszcze te gify xD Nie no dla mnie takie nexty to przyjemność :D Spoiler: W następnych rozdziałach będzie się działo ^^
No ale najważniejsze! Pragnę wam polecić genialnego bloga mojej kumpeli! Pisze świetnie! Cały blog opowiada i Klausie, Elijah'u i Katerinie w 1492 roku <3 Ja normalnie go kocham ^^
http://katerinapetrova123.blogspot.com/ Koochaaam <3 Obserwujcie, bo serio warto <3
Następny rozdzial pojawi się pod koniec tygodnia :* Bye <3
Ps: Błędy poprawiłam do połowy bo na resztę nie mam już czasu xD a w ogóle nie chce mi się ^^


Dzięki, że poleciłaś mojego bloga ^^
OdpowiedzUsuńRozdział świetny, chyba najlepszy :3
Gify są booskie :)
Pozdrawiam ;*
Geniusz, geniusz istny geniusz.
OdpowiedzUsuńZe zniecierpliwieniem czekam na nn.
Pozdrawiam ;*
Super rozdział. Czekam i czekam już niecierpliwie na nastepny :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam twojego bloga. Zapraszam także do siebie na nn. Pozdrawiam :*
Hej, trafiłam tu przypadkiem, i powiem ci, że ten blog jest świetny!
OdpowiedzUsuńJest zajebisty i będę go czytać ! ;*
Jeej! Genialne :D Emma Watson <3 zawiało Harrym :3 Świetny rozdział...
OdpowiedzUsuńKocham twojego bloga ;p
Pozdrawiam!
http://klaroline-ok.blogujacy.pl/ - zapraszam jutro na mój blog , bedzie pierwszy wpis licze na pozytywne komentarze :p
OdpowiedzUsuńDługi rozdział i to jeszcze jak świetny ! Fajnie, że potrafisz dodawać rozdziały w tak krótkim czasie i to jeszcze sporej długości :)
OdpowiedzUsuńRozdział jak zawsze genialny ! Tom mnie rozbraja, typowy podrywacz xD Tori wydaje się fajna, choć dziwne, skoro sama jest wampirem, a w istnienie hybryd to już skubana nie chciała uwierzyć :D
Pozdrawiam i życzę weny ! Pisz szybciutko następny ;)
Nie :D Tori jest czarownicą i nie chciała wierzyć w istnienie wampirów i hybryd ^^ Dzięki :*
UsuńJa przeczytałam o tym że Tina jest córką Tati w bohaterach :p
OdpowiedzUsuńHeej! :)
OdpowiedzUsuńZapraszam na NN na Delene:
"[...] Wyprostowałem się i po raz ostatni spojrzałem na brunetkę. Otarłem łzy.
- Mam nadzieję, że nie na darmo z ciebie rezygnuję.. Bądź szczęśliwa.. - szepnąłem, głaskając ją po włosach."
http://forbidden-looove.blogspot.com/
PS: Jedynka pojawiła się także na moim nowym blogu:
http://music-love-fight.blogspot.com/
ZAPRASZAM ! :*
HEJ! Jeśli masz ochotę przeczytać, to informuję, że na moim blogu pojawił się nowy rozdział. PRZEŁOM KLAROLINE, PROBLEM STEFANA I KŁÓTNIA PIERWOTNYCH BRACI !! <3 Zależy mi na Twojej opini w komentarzach ! :)
OdpowiedzUsuńhttp://darkest-dream.blogspot.com/
Świetny rozdział. :) Mam ochotę czytać i czytać :) Proszę informuj mnie :)
OdpowiedzUsuńhttp://caroline-and-klaus-ever.blogspot.com/
Byłabym strasznie wdzięczna za czytanie mojego :)
http://caroline-and-klaus-ever.blogspot.com/
Jej o.o na prawdę wspaniały rozdział masz talent <3 "jest Tomcio jest impreza" XD Kocham jego charakterek <3 <3 <3
OdpowiedzUsuńPs: Torii - boska postać *__*
Chciałam jeszcze zaprosić ciebie i twoich czytelników na YT na mój kanał. Jeśli nie możecie zmusić się do czytania opowiadania to ta "reklama" powinna was zachęcić. Pojawią się jeszcze montaże o Klaroline, Delenie, a o Stelenie już jest (właśnie się przesyła)
https://www.youtube.com/watch?v=F6Rn3godHQk
Hej, hej, hej :) Jestem wielką fanką twojego opowiadania. Postacie przedstawiasz w tak wspaniały sposób, a w szczególności moją ukochaną parę - Klaroline. Tommy to boski koleś <3 <3 <3 hahaha! hahahah! Ahh jak ja uwielbiam Emmę Watson <3 <3 <3 Masz talent i każdy wątek mnie czaruję.
OdpowiedzUsuńserdecznie zapraszam na mojego bloga. Jest on dość nietypowy gdyż główną bohaterką opowiadania jest osiemnastoletnia, niezrównoważona psychicznie Izzy. Typowy przykład młodej kobiety jaką powinnyśmy NIEbyć. Przyjeżdża ona do MF, a tam…
Na razie powstał prolog i wręcz błagam o wasze opinie nawet z anonima :)
http://nigdy-nie-chcialam-zyc.blogspot.com/
Chciałam cię z radością powiadomić o VIII rozdziale u mnie :D Będzie scena dla Klarolinowców, jednak nie do końca epic love. Dzieje się coś z Tylerem, choć wcześniej go nie było. Elena prosi Kola o przysługę, a Damon mizia się ze swoją nową dziewczyną. Do miasta wkracza nowy rodzaj istot nadprzyrodzonych - Demony. Dodatkowo konkurs z ciekawymi nagrodami. Szczegóły tutaj:
OdpowiedzUsuńhttp://tvd-tylko-moj-swiat.blogspot.com/
cudowny <3
OdpowiedzUsuń