Szybko ubrałem spodnie. Caroline siłowała się z zamkiem swojej sukienki.
-Pomóc ci? Zapiąć ci zamek sukienki?-zapytałem spoglądając na ukochaną.
-Nie dzięki. Kocham cię, wiesz?
-Tak wiem, ale co to ma do zamka?
-Nic po prostu chcę ci uświadomić jeszcze raz.
-Jesteś słodka-szepnąłem z uśmiechem na ustach.
-Podobno nie lubisz tego słowa...
Przewróciłem oczami i się uśmiechnąłem.
-Kocham cię mocniej niż kiedykolwiek, ktokolwiek cię kochał.-powiedziałem.
-Wiem.
Przybliżyłem się do ukochanej, zapiąłem jej sukienkę i ją pocałowałem.
-Już?-spytał Elijah zza drzwi.
-Tak!-odkrzyknęła Caroline.
Do pokoju wszedł mój starszy brat. Położył walizki z ciuchami moimi i Caroline.
-Mam do was sprawę.-powiedział.
Po chwili za nim pojawiła się Katerina z prawie niewidocznym brzuszkiem.
-Postanowiliśmy, że zaproponujemy wam bycie chrzestnymi naszego dziecka.
Wybuchnąłem śmiechem.
-Ja? Caroline może tak, ale ja? Katerina, przecież mnie nienawidzi. Elijah nie żartuj...
-Nikt tu nie żartuje.-powiedziała Katerina.
-Ja się zgadzam. Mogę wybaczyć Katherine to wszystko co mi zrobiła, bo teoretycznie wyszło mi na dobre.-powiedziała Caroline i popatrzyła na mnie swoimi błękitnym oczami.
-Klaus, dzięki mnie się poznaliście...-szepnęła Katerina z tym swoim uśmiechem na ustach.
Popatrzyłem na Care. Wyglądała tak jakby błagała mnie wzrokiem... A tym zawsze wychodziła na swoje...
-Okey! Będę tym całym chrzestnym. Tylko już dajcie nam...-nie dokończyłem.
Do pokoju wpadł Henrick.
-Klaus!-krzyknął i się na mnie momentalnie rzucił.-Tak za tobą tęskniłem. Bałem się, że umarłeś na dobre ale Caroline mnie pocieszyła. Kocham cię, Klaus.
-Ten cię kocham Rick, ale jak będziesz mnie tak ściskał to znów umrę.
-Nie strasz go. Jesteś nieśmiertelny.-szepnęła Caroline z uśmiechem na twarzy.
Z całej siły przytuliłem młodszego brata.
-Henrick bardzo mi truł bym cię z nim zostawił. Na dłuższy okres czasu. No bo wiesz. Uparł się, że chce być ze swoim biologicznym bratem.
-Serio? Powiedział ci?-zapytałem zdziwiony.
Nastolatek i Elijah przytaknęli.
-Rick możesz zostać nawet na zawsze.-powiedziała Caroline.
-Na prawdę?-zapytał Henrick z niedowierzaniem.
-Tak, mały idioto.-szepnąłem i zacząłem bawić się jego włosami.
Musiałem przyznać, że też tęskniłem za moim ukochanym bratem.
Caroline:
-Rick, a twoja walizka?-zawołałam z góry. Klaus pojechał oglądać sprzęty AGD i RTV, a ja rozpakowywałam nasze rzeczy.
-Już biegnę!-usłyszałam w odpowiedzi.
Nagle usłyszałam jak Henrick niesie walizkę z nowo kupionymi rzeczami.
-Henrick. Ja to zaniosę.-powiedziałam i do niego podbiegłam.
-Ale nie powinnaś. Jest za ciężkie.
-Dla ciebie może tak.
Podniosłam walizkę i od razu ją upuściłam. Była niesamowicie ciężka.
-Właśnie.-powiedział i podniósł ją z wielką łatwością.
-Jak ty...?-zapytałam.
-Jestem prawie wilkołakiem, pamiętasz?
-Racja. Ale to lekka przesada byś podnosił takie ciężary.
-Kto wie? Może będę lekkoatletą?-zapytał ironicznie.
Uśmiechnęłam się do niego i poszłam do pokoju który sam sobie wybrał. On i Tommy.
Tom leżał na sosnowym łóżku, które pociemniało ze starości.
-Hej wam!-krzyknął.
-Hej Tom!-odkrzyknął Henrick i z rozbiegu rzucił się na łóżko po drugiej stronie pokoju. Sprężyny zaskrzypiały i Rick podskoczył. Zaczął skakać po łóżku.
Tommy na swoim łóżku zaczął robić to samo.
-Moglibyście trochę się ogarnąć? Te łóżka mają wam wytrzymać do piątku... A jest wtorek.
-Wytrzymają, Care...-powiedział Tom i się głupkowato uśmiechnął.
-Rozpakujcie się. Mam dla was zajęcie. Ty Rick rozpakujesz Toma, a Tom rozpakuje ciebie, co?
-Okey ale żeby Henrick nie grzebał mi w bocznych kieszeniach.
-Co chowasz tam gumki?-zapytał z uśmiechem na ustach.
-No takiego współlokatora to ja mogę mieć...-szepnął Tommy i przybił żółwika Henrickowi.
Przewróciłam oczami i zatrzymując wybuch śmiechu wyszłam do mojej i Klausa, sypialni. Tom się zmienił... Nie do poznania...
Na razie ściany były białe ale planowaliśmy pomalować je na intensywną czerwień. Sosnowa szafa stojąca w rogu była już prawie ciemno brązowa mimo gruntownych porządków. Schyliłam się do walizki. Lecz nagle usłyszałam jak przyszła mi wiadomość.
Caroline, sprzęty przyjadą jutro o 7 bo jak kupiłem wszystko to już niestety zamykali sklep. Przesłuchanie mamy o 12 więc powinienem się wyrobić. Już jadę.
Klaus.
Uśmiechnęłam się do swojego lustrzanego odbicia. Moje włosy były spięte w wysokiego koka. Cieszyłam się tym wszystkim co się dzisiaj stało. Jedyne co mnie martwiło to Marcel i jego walnięte pomysły...
Max:
-Może nie ma zasięgu?-zapytał David popijający swoje piwo, które przed chwilą zamówił.
-Na pewno ma. Kurde jak mogłem dopuścić by go zgubić.
-Poprawka! On sam odszedł i nie wrócił od kilku godzin.-odpowiedział David i odstawił kufel.
-Właśnie. Wiesz co ja chyba się poddam. Nie nadaję się do nauczania nowych aniołów. Masz coś na...-powiedziałem lecz nagle rozległ się dźwięk mojego telefonu.
-Halo?-odebrałem z nadzieją.
-Max... Tak dawno nie słyszałam twojego głosu. Definitywnie za długo.
-Melanie...-szepnąłem zaskoczony.
Powoli radość ogarnęła całe moje ciało.
-Max... Tak za tobą tęskniłam... Zostałam przydzielona, wiesz?-zapytała słodkim głosem.
-Serio? Do kogo? Gdzie?-zapytałem.
-Odjeli tobie Caroline Forbes i przydzielili ją do mnie. Cieszysz się?
-Ja... Jasne, że się cieszę, Mel! Mi zostawili Toma, tak?
-Yhym. Toma McFaddena. Będziesz mieć mniej pracy czyli więcej czasu na odbudowanie naszego związku. Związku który miałam zakończyć ale, pieprzyć to! Gdzie jesteś?-zapytała Melanie.
-Ja... David gdzie jesteśmy?-spytałem przyjaciela.
David zrobił minę znaczącą tylko jedno. Sam nie wiedział.
-Ymm, w barze.
-Tak, bo w Nowym Orleanie jest tylko jeden bar. Poważnie pytam. Ja aktualnie jestem tam gdzie Caroline i Tom.
-Wiesz gdzie jest Tomas?
-Tak. Właśnie będę dzwonić do drzwi domu Niklausa.
-Poczekaj na mnie, Mel. Już jadę.-powiedziałem i się rozłączyłem.
-Jedziesz ze mną?-zapytałem.
-Jasne. Może akurat wyciągnę od Caroline to jak została zaatakowana i czy go prowokowała.-powiedział David i odszedł od stolika. Położyłem pod kubkiem z moim espresso trzydzieści dolarów i poszedłem za przyjacielem. Od razu gdy wsiedliśmy do jego czarnego mercedesa oczarowała mnie czystość panująca w samochodzie.
-Za czysto nie?-zapytał David włączając radio.
-Nie-e. Po prostu nie wiedziałem, że jesteś taki... perfekcjonista.
-Melanie...-szepnął David.
-To wszystko wyjaśnia.
-Miała wrócić ze mną i uparła się, że nie będzie jechać kilka godzin w takim syfie. Bez mojej zgody posprzątała i okazało się, że wróci dopiero kilka godzin po mnie.
-No tak. Taka dziewczyna to skarb.
-Tia... Tyle, że mój najukochańszy brat chce zgarnąć ci ją spod nosa.-Co?
-Powiem prościej. Chce ją...
-Wiem co chce ale nadal nie mogę w to uwierzyć.-powiedziałem.
David włożył kluczyki do stacyjki i stukając palcami w kierownicę odjechał.
-Jeździsz po pijaku?-zapytałem zaskoczony.
-Kto by o to dbał...-powiedział i włączył muzykę.
Zaczął nucić Metallicę.
-Nucisz Metallicę?-zapytałem przyjaciela.
-To mnie uspokaja...-odpowiedział David z uśmiechem na ustach.
Westchnąłem i oparłem głowę o szybę...
Melanie:
Stałam pod domem Mikaelsonów. Czekałam na Maxa już około dwadzieścia minut. Strasznie się grzebał z tym Davidem. Tak, jasne. Facet też potrzebuje przebywać z kumplami no, ale bez jaj!
Max bardzo dobrze wiedział, że nigdy nie byłam cierpliwa. Szybkim krokiem podeszłam do drzwi i mocno zapukałam.
Zza drzwi usłyszałam głos śmiejącego się chłopca. Nastolatka. Jego głos przechodził mutację.
Drzwi otworzył mi chłopak wyglądający na 16 lat. Ale dobrze znałam jego wiek. Czternastoletni Henrick!
-Rick, co ty tu...?-zapytałam.
-Chyba co ty tu robisz...-powiedział i mnie przytulił.
-Nadal jesteś taki sam jak kiedyś. I pomyśleć, że pomagałeś mi przy przemianie w anioła.
-A teraz ty jesteś starsza ode mnie.
-No wiesz, ja się w Mrocznych Wymiarach urodziłam, a ty wylądowałeś tam po śmierci.
Rick zrobił skwaszoną minę i mnie wpuścił. Nagle z góry zeszła ładna blondynka.
-Henrick, kto to?-zapytała.
-Melanie Martin. Dawna przyjaciółka najmłodszego Mikaelsona i twoja przyszła nauczycielka. Hej!-przywitałam się i podałam jej rękę.
Powoli ją uścisnęła.
-Hej...-szepnęła Caroline.
-A teraz mogę u was przenocować? Tylko dopóki nie znajdę własnego gniazdka.
-Nie... Jasne. Zostań ile chcesz.-powiedziała blondynka z uśmiechem na twarzy.
-Myślę, że jestem na tyle samodzielna by znaleźć własne mieszkanie, ale dzięki za gościnę.-odpowiedziałam.
-Nie ma sprawy. A co z Maxem? To on miał być moim nauczycielem.
-Rada Aniołów zdecydowała, że to ja nim będę, bo wiesz, dziewczyna dziewczynie powie wszystko, a facetowi nie koniecznie. W dodatku trułam im, że chcę częściej spędzać czas z Maxem więc rozumiesz. Myślę, że się polubimy. A ty jak myślisz, Care.
-Myślę, że znalazłam sobie kumpelę.-powiedziała blondynka i mnie przyjacielsko przytuliła.-Wiesz, że ja też?-zapytałam i się uśmiechnęłam.
Caroline odwzajemniła uśmiech.
Podniosłam swoją walizkę stojącą przed drzwiami i wniosłam ją do przedpokoju.
-A właśnie. Słyszałam, że masz jakieś problemy z Klausem. Dawaj.-powiedziałam.
-Chodźmy na górę.-odpowiedziała Caroline.
Powoli weszłyśmy na górę, wprost do przytulnego pokoiku.
-Fajnie by tu czerwień wyglądała.-walnęłam od czapy.
-No nie?-zapytała Caroline z uśmiechem na ustach.
Wybuchłam śmiechem. Taka już byłam niesamowicie gadatliwa i potrafiłam ciągle się śmiać. Gdy byłam mała całymi dniami ćwiczyłam charyzmę, przez co teraz ciągle gadam i mam wspaniałe stosunki z większością ludzi i innych istot. Na przykład kiedyś wysłałam demona do piekła przez to, że wciąż gadałam o dobrych ludziach. Byłam powszechnie nazywana gadułą i pogromczynią demonów. Kochałam moje zwariowane życie. Nie wiem co bym zrobiła gdyby nie ta moja gadatliwość i śmiech. Chyba nie przetrwałabym ani dnia. Kiedyś Max powiedział mi, że śmiałam się przez sen z jakiegoś dowcipu mojej przyjaciółki wampirzycy, Lauren. Miałam zwariowane życie i kochałam to jak nic. Fajnie było być zwariowaną i nieśmiertelną dwudziestką.
Caroline też zaczęła się śmiać. Punkt pierwszy-zarażenie śmiechem, zaliczony.
-No, to co jest grane?-zapytałam siadając na podwójnym łóżku.
-Czy anielice stają się... no czy wraca im dziewictwo?
-Z tego co słyszałam, to tak ale wiesz, ja wychowałam się w Mrocznych Wymiarach więc moja przemiana działała inaczej.
-Okey. Dzięki.
-A co? Klaus chciał, a ty?-zapytałam z dziwnym uśmiechem na ustach
-Po prostu czułam się trochę nieswojo. Tak jakbym nie była gotowa na ten związek.
-Przeszliście już tyle, że wasz związek jest oczywisty.-powiedziałam.
-Znam cię od dziesięciu minut, a czuję się tak jakbym przyjaźniła się z tobą kilka wieków.
-Nie no, aż tak stara nie jestem. W końcu mam tylko dwadzieścia lat.
-To jak ja.
-Bratnie dusze!-wykrzyknęłam i gdy usiadła na łóżku, przytuliłam ją jak starą, dobrą przyjaciółkę.
Gdy już ją puściłam, Caroline popatrzyła na mnie i się uśmiechnęła.
-Co jest?-zapytałam.
-Chcesz zrobić psikusa mojemu chłopakowi?-spytała.
-Ale, że Klausowi?
-Tak.-Hahaha, wrobić pierwotnego. To musi być jazda.
-No to zobaczymy jak to jest igrać z ogniem.
-Ogniem, który łatwo się wkurza?-zapytałam.
-No racja. Bardzo łatwo.-powiedziała Caroline lecz nie za bardzo przejęła się swoimi słowami.
Cwaniacko się uśmiechnęła i puściła mi oko.
Mimo, że znałam ją tylko chwilę, już uważałam, że jest najfajniejszą osobą na świecie.
__________________________________________________________________
Hej, Hej i czołem xD
W końcu dodałam nowy rozdział :33 A mam jeszcze napisanie rozdziały do 9 :33 Co prawda mam wenę ale nie mam kiedy pisać, bo na fonie ciągle na fb ktoś do mnie pisze a na kompie ostatnio jestem dosyć rzadko a jak już jestem to oglądam Supernatural bo po prostu nie potrafię się powstrzymać xD
Jakieś to takie fajne jest i wgl :DD
Co z tego, że jestem trochę wystraszona xD
No to chyba tyle :DD
A no i ultimatum: Nowy rozdział: 15 komentarzy.
Jak ich nie będzie przez najbliższe 3 tygodnie, to cóż. I tak dodam :DD
Ten rozdział myślę, nie zawiedzie was tak jak poprzedni. (Swoją drogą nawet ja uważam, że poprzedni był najgorszy w historii :DD) Wiem, że ten chrzest jest niedorzeczny no ale... No ale to moja wyobraźnia noo xDD To je moja bania, tego nie ogarniesz! :D A i zmieniłam Henrickowi wiek xDD Bo stwierdziłam, że nie chce mi się zmieniać aktora który go "gra". Od dzisiaj Rick jest 14-latkiem (mój rówieśnik ^^)
Jak przeszliście pierwszy tydzień szkoły? Kotki się gubią w gimnazjum? :DD Ja jestem jakby wskaźnikiem klas bo ciągle ktoś przychodził i pytał gdzie jest jaka klasa xDD
Nie ogarniam jak oni byli punktualnie na lekcjach xD
Dobra! To chyba tyle :D Opinia jak zwykle należy do was więc piszcie komentarze. I te pozytywne, i te negatywne :D
Uwielbiam czytać uwagi np. żebym coś poprawiła w stylu pisanie ;33
Więc proszę was. Komentujcie :33
PS: Jestem jak Melanie! Gadatliwa i zwariowana xDD Ale ja to wiecie... W taki sposób to wkurzam tylko młodszego brata, nie zabijam demona xDD




Rozdział według mnie genialny :) Chrzest <333 A jeśli chodzi o szkołe to jako tako się przyzwyczajam jesli chodzi o 1 gimnazjum.Da sie przeżyc :D
OdpowiedzUsuńAwwwww boskie *_*
OdpowiedzUsuńNiezly pomysl ze chrztdm, jaka plec dzidziusia bedzie....?
Dobra nie wiem co pisac, no wiesz dodaj nowy rozdzial i zycze weny siorka.
Pomysł z chrztem świetny, ale zakończenie jakoś nie przypadło mi do gustu...mimo wszystko czekam na następny rozdział ;)
OdpowiedzUsuńBoskie :***
OdpowiedzUsuńSuper <3333 czekam na nn XOXO
OdpowiedzUsuńAwwww nie mogę się doczekać nn :*******
OdpowiedzUsuńPisz tak dalej :333
OdpowiedzUsuńKocham Cię XOXO
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział! Hahahaha, Melanie właśnie mi tak Ciebie przypominała ^^
OdpowiedzUsuńI kurczę, jak zawsze nie wiem co napisać. Ostatni rozdział nie był taki zły, nie przesadzaj....
XOXO
- Twa Bliźniaczka Monika xD
Świetny :P Oby tak dalej
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział. :p Melanie jest fajna i już ją polubiłam. A w szkole trochę dziwnie. :/ 1 klasa technikum, ludzie fajni, jednak jest ich tyle, że nie da się spokojnie przejść korytarzem. Bo 600 osób (jak nie więcej) to trochę dużo. :p pozdrawiam i życzę weny. :D
OdpowiedzUsuńSuper! ;)
OdpowiedzUsuńJak zwykle komentuję po terminie, ale to szczegół.
Melanie! :** Już ją uwielbiam, tak jak ciebie!!! :DD No, a jakże by inaczej? ;p
c; Pisz tak dalej to będzie idealnieee! ;)
Jesteś taka walnięta, jak ja - pomysł z chrztem. ;D
Ogólnie jest super siostro! ^^
PERCY JACKSON BITCHES!!!!!! KOCHAM LOGANA I PERCIEGO! Naorgaźmie się i napiszę kom ok *przewija stronę w górę, robi setki awww *-* i jara się zajebistymi oczkami* Ok już jestem :P Tęskniłaś za moimi komami hmm...? Fiem xd Ale tak serio (nie ja nie umiem serio) ja tęskniłam za twoimi rozdziałami. Chciałam jakoś przekonać się do bloga o PLL, ale ja tego za Chiny nie obejrzę. Nwm czemu, ale nie mogłam strawić choćby 1 sezonu. Polubiłam tylko Arię i Hannah, a reszta to ysujobfw;fjwkl. Ale to w tej sprawie. Kurde David... My Got! On jest moim nowym guru <3 Wgl, awww. Nie no dodatkowo Klaus i Caro ;)) Wybacz nieogier, ale to ja... xd
OdpowiedzUsuńNo i zapraszam do mnie na VI rozdział
A oto zachęta:
" - Kol? – zapytała szukając wzrokiem Mikaelsona.
- Tak? – wyłonił się znad książki, którą czytał ułożony w stercie poduszek.
- No nie spodziewałabym się tego po tobie – parsknęła przyklapując na skraju posłania.
- Czego chciałaś Bennett? – wywrócił oczami zmieniając pozycję, na siedzącą.
- Znam już odpowiedź – rzekła szeptem po chwili – wiem dlaczego słyszałam twoje myśli – spojrzała na niego pierwszy raz podczas tej rozmowy. Miał potarganą fryzurę, praktycznie „pożerał ją wzrokiem”.
- Słucham – uśmiechnął się zachęcająco siadając coraz bliżej wiedźmy, speszona zawiesiła oczy na przeciwległej ścianie.
- To kwestia..."
http://the-originals-always-and-forever.blogspot.com/
A pisała szklanka mleka ze zmienioną nazwą ;P
UsuńGenialne mega extra nie mogę się doczekać nexta
OdpowiedzUsuńŚwietny,aż nie wiem co mam napisać :P Czekam na kolejny!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do mnie po-prostu-tylko-ja.blogspot.com
Ouć, zapomniałam skomentować rozdziału. Zrobię to w Piątek, bo jutro mam 10 lekcji ;/ Ach te uroki liceum.
OdpowiedzUsuńU mnie rozdział IV: www.forget-forever-the-destiny.blogspot.com
U mnie V rozdział. Wybacz, ale znów zapomniałam skomentować rozdział, więc zrobię to teraz. Ten pomysł ze chrztem po prostu cudowny! <3 Jejku, coraz bardziej lubię Klausa i Caroline. Uwielbiam Melanie, uwielbiam ją. Od razu ją polubiłam, ach, to będzie boskie! Czekam na dalsze rozdziały. Wybacz, dzisiaj trochę ubogi komentarz, ale następnym razem będzie dłuższy. ^^
OdpowiedzUsuńCZEŚĆ!
OdpowiedzUsuńZostawiłaś mi swój adres, więc powiadamiam o moim NN na KLARO, zapraszam :)
http://hate-is-the-beginning-tvd.blogspot.com/
zdjecia zaaajebiaszcze :D
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie :
http://idontknowifyouknowwhoyouare.blogspot.com
kiedy następny rozdział
OdpowiedzUsuńBoskie :***
OdpowiedzUsuń