środa, 21 sierpnia 2013

Rozdział 5

Klaus:
-Z kim on tak długo gada...-szepnął Tom.
-Może z jakąś laską?-zapytała Caroline z uśmiechem na ustach.
-Albo z chłopakiem...-powiedział Tom.
-Ogarnij się!-krzyknąłem.
-No co? Praktycznie jeszcze nic o nim nie wiemy. Skąd wiesz, że nie jest homo.
-Ja... A ty skąd wiesz?
-Bo słyszałem imię David.
-Może jakiś przyjaciel. Skąd wiesz?
-No nie wiem ale, no... to chyba oczywiste...
Caroline wybuchnęła śmiechem.
-Tom, przestań gadać i wyjdź, okey?-zapytałem.
Planowałem coś zrobić. Coś by Caroline przypomniała sobie wszystko co jest ze mną związane.
Tom podszedł do mnie i cicho powiedział:
-Tylko, żebyś jej nie wyruchał. Boję się ciebie zostawić z nią sam na sam.
Dzisiaj był wyjątkowo walnięty. Tak jakby ktoś go z całej siły walnął młotem w głowę.
Jakby stracił rozum...
Popatrzyłem na niego. Uśmiechał się głupkowato. Patrząc to na mnie, to na Caroline, wyszedł z pokoju.
Spuściłem wzrok i usiadłem obok Caroline. Popatrzyłem głęboko w jej oczy. Były takie głębokie i błękitne.
-Przepraszam za jego zachowanie. Nie wiedziałem, że będzie mu tak odwalać. Chciałbym to cofnąć.
-Nie musisz. To było miłe.
-Dla kogo miłe, dla tego miłe. To raczej było chamskie.
-Może troszkę.
Uśmiechnąłem się smutno. Po chwili poczułem na policzku dotyk małej, zimnej ręki. Dotknąłem jej.
Podniosłem wzrok. Caroline siedziała prostu na łóżku. Włożyła swoją złamaną rękę, z małą trudnością w moje włosy i przybliżyła mnie do siebie. Zamknęła oczy i przybliżyła swoje usta do moich.
Rozchyliła swoje wargi i powoli zaczęła mnie całować. Czułem się tak jakby to był nasz pierwszy pocałunek. Lecz Caroline całowała inaczej. Tak jakby za wszelką cenę chciała mnie poznać... Poznać i zatrzymać tylko dla siebie. Chciała przypomnieć sobie dawnego mnie... Nasz związek.
Otworzyłem oczy. Caroline nadal miała je zamknięte. Była inna niż kiedyś. Jej włosy były jaśniejsze... Tak jakby. Była piękniejsza niż zwykle. Jej długie rzęsy były takie niezwykłe. Caroline była nieziemska... Z sekundy na sekundę całowała mnie coraz namiętniej i mocniej, tak jakby chciała mi przekazać, że zrobi wszystko byleby odzyskać dawne wspomnienia.
Pochyliłem się nad nią i zacząłem całować ją po szyi, w miejscu wolnym od opatrunku.
Muskałem jej skórę delikatnie i namiętnie jak nigdy wcześniej.
Kochałem ją, to było pewne... Mój anioł... I w przenośni, i dosłownie.
Nagle przestałem ją całować usłyszałem za drzwiami szepty. W super tempie wyszedłem z pokoju. Caroline nawet nie zauważyła mojej nieobecności. Zasnęła gdy tylko przestałem ją całować.

Jason Murs :33
Jake Abel xD Z Intruza(gify z Maxem)
Z Jestem Numerem Cztery (gify z Tomem (Alexem))
Z Supernatural(gify z Davidem(Jensenem))
Trzeba dokładnie dobierać bohaterów.
Tom:
-To ten... no David nie jest twoim chłopakiem?-zapytałem jak jakiś idiota.
-Mówię ci już trzeci raz, że w Mrocznych Wymiarach mam ukochaną.
-Ale nadal nie czaję po co dzwonił.
-By poinformować mnie o jego przybyciu. To takie trudne?-odparł lekko zaniepokojony Max.
-Aha. Ale po co do cholery?
-Nie udawaj głupiego. Już nie musisz rozśmieszać Caroline.
-Pytam poważnie. Wcześniej nie słuchałem.
-O mój boże, do kogo ja zostałem przydzielony. Rada wysyła Davida by rozwikłał sprawę z Marcelem.
-Nienawidzę go. Skrzywdził Caroline! Powinien gnić w piekle.
-Powinien ale jak umrze to umrze też Jason.
-Kto?-zapytałem.
Miałem dosyć tej niewiedzy o tych wszystkich aniołach.
-Jason Murs, brat Davida. Anioł stróż Marcela. Zawsze próbował mi odebrać Melanie. Szczerze go nienawidzę. I jestem prawie pewien, że też wróci. By się zemścić i by rywalizować, bo to jego ulubione zajęcie.
-Rywalizacja? Pasują do siebie z Marcelem. Może są gejami?
-Tom! Ogarnij się... Co się z tobą dzisiaj dzieje co? Normalnie zachowujesz się inaczej.
-Po prostu się cieszę. Moja najlepsza przyjaciółka otarła się o śmierć i przeżyła. Jak mam się z tego nie cieszyć, co Max?
-Ja nie...
Nagle drzwi do sali Caroline się otworzyły. Wyszedł z nich zachwycony Klaus. Uśmiech nie schodził z jego ust.
-Nie! Wyruchałeś ją!-powiedział Max.
Tego się nie spodziewałem po nieskazitelnym Maximillianie.
-Max?
-Co? Ja też czasami muszę walnąć coś od czapy.
-Nie, nie zrobiłem tego ale planuję coś większego...
-Zrobić jej dziecko w szpitalu? -zapytał ponownie Max po czym wysłał mu głupkowaty uśmieszek.
-Nie, jeszcze nie.
-Jeszcze, to tylko kwestia czasu...-szepnąłem pod nosem.
-Słyszałem, Tom.-odparł Klaus i się uśmiechnął. Wyraźnie coś sprawiło mu wielką radość.
-Co jest, Klaus?
-I kissed her.-szepnął. (Pocałowałem ją xDD)
-O mój boże i co powiedziała?-zapytałem ciekawy.
-Nic. Uciekłem i zasnęła.
Popatrzyłem przez okno. Caroline leżała na łóżku, skulona w kłębek. Jej powieki były zasunięte.
Spała.
-To było... piękne. Mam wrażenie jakby to był mój pierwszy pocałunek. Nie wiem czy to przez to, że ją kocham czy... Nie wiem. Ona mnie zmieniła prawda?
Obydwoje z Maxem zgodnie pokiwaliśmy głowami.
-Jest cudowna. Najpiękniejsza i... jest moją Afrodytą. Zmieniła moje życie w istne niebo. Czuję się przy niej jak... ktoś kochany i niezwykły. Sprawia, że chcę być śmiertelny i...
-Uspokój się, Klaus.-powiedział Max i położył rękę na ramieniu hybrydy.
-Ja nie mogę. Ja nie potrafię przestać o niej myśleć...-szepnął Klaus.
Dopiero teraz dostrzegłem, że był chyba najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.
I pomyśleć, że za chwilę to szczęście miało się skończyć...
Podszedłem do niego i z całej siły dałem mu z liścia.
-Ogarniesz się, czy jeszcze chcesz?-zapytałem jak jakiś groźny bandyta grożący niewinnemu dziecku.
-Nie mogę Tom. Ja ją pocałowałem a i tak mnie nie pamięta. Nie powinienem tego robić. Przecież ja się jej narzuciłem. Jestem głupi. Jestem głupim idiotą. Jestem też skończonym debilem. Co z tego, że ona zaczęła mnie całować.
-Zaraz, zaraz. Ona zaczęła?-zapytał Max.
-Tak ale to nie ma znaczenia. I tak nie powinienem odwzajemniać.
Znów uderzyłem go w policzek.
-Tak jesteś skończonym idiotą i przy tym debilem. Zadowolony?H
-Tak.-szepnął Klaus.-Idę po coś na dół.
-Oby nie po gumkę!-krzyknął za nim Max.
Popatrzyłem na niego zdziwiony.
Z sali numer pięć wyszła jakaś pielęgniarka.
-Przepraszam za niego. Już dawno powinien się leczyć w psychiatryku.
-Mówisz o sobie w trzeciej osobie?
-Nie. Mówię o tobie.
Max wysłał mi wściekłe spojrzenie i wszedł do pokoju Caroline.
Cieszyłem się z tego, że poznałem Maxa i odmienionego Klausa. Moi przyjaciele...

Caroline:
Nie wiem ile spałam. Prawdopodobnie jakieś pół godziny. Gdy się obudziłam byłam w pokoju całkiem sama.
Nie martwiłam się tym, bo wiedziałam, że Klaus ma też swoje życie. Klaus... Cieszyłam się z jego pocałunku jak z niczego... Lecz nadal niczego nie pamiętałam. Niczego co było związane z  n i m.
Był przystojny, świetnie całował no i był opiekuńczy, uprzejmy i zabawny... Czego chcieć więcej od mężczyzny?
Mi to wystarczało...
Ciągle miałam go przed oczami. Te jego złote włosy i te oczy w których można było utonąć. Bez wątpienia coś do niego czułam...
Nagle drzwi do pokoju się uchyliły, a ja momentalnie usiadłam na łóżku. Do sali wszedł wysoki mężczyzna. Od razu go poznałam.
Odwrócił się w moją stronę. Rozpoznałam jego szeroki uśmiech. Odwzajemniłam go.
-Jak się czujesz?-zapytał z tym swoim cudownym akcentem.
-Dobrze. Nawet bardzo dobrze.
-No mam nadzieję. Twój lekarz powiedział, że gdy twoja czaszka się całkiem zagoi wyjdziesz do domu.
-Domu, którego nie pamiętam.
-Mówiąc dom, mam na myśli moją rezydencję w Nowym Orleanie. Oczywiście jeśli będziesz chciała.
-To chyba jasne.
Klaus wysłał mi uśmiech.
-A i zaraz przyjdzie pielęgniarka by zmienić ci opatrunek. Gips zostanie zdjęty dopiero za pięć tygodni.
-Ale czemu chcesz bym z tobą zamieszkała?-zapytałam nadal ciągnąć temat mieszkania.
-Caroline znam cię na tyle dobrze by wiedzieć co możesz zrobić sobie będąc sama.
-Na przykład?-zapytałam.
Klaus popatrzył na mnie wzrokiem pełnym miłości.
-Kiedyś chciałaś się zabić jak się pokłóciliśmy.
-Serio?
-Serio.
-A jak?
-Ymm... Chciałaś przebić się krzesłem.
-Hahaha... Byłam idiotką.
-To nie jest śmieszne. Wszedłem do pokoju w ostatniej chwili.
Popatrzyłam na niego. Teraz był raczej zdruzgotany i zdenerwowany.
Nagle drzwi do toalety w mojej sali się uchyliły. Z WC wyszedł Max.
-O Caroline już nie śpisz.
-Jak widać.-szepnęłam.
Już myślałam, że będę mogła pocałować Klausa gdy tylko obok mnie usiądzie.
-Caroline, kupiłem ci owoce takie jak lubisz. Winogrona, gruszki, nektarynki i...
-Nie uważasz, że to trochę ją przerośnie?-zapytał Max.
-Nie Max. Wcale mnie nie przerośnie. Kocham owoce. Szczególnie te które kupił mi Klaus.
Klaus popatrzył na Maxa i po chwili zwrócił się do mnie.
-Możesz mi mówić Nik.
-Ale czemu Nik?-spytałam zaskoczone.
-Niklaus, Nik, Klaus to, to samo. Tylko inne.-szepnął Max.
-Właśnie.
Wybuchnęłam serdecznym śmiechem.
-Opłukać ci winogrona?-zapytał Klaus.
-Pozwól, że sama to zrobię.-powiedziałam i powoli wstałam z łóżka.
-To ja ci pomogę.
Max popatrzył na nas z dziwnym przekąsem na ustach.
Uśmiechnęłam się do niego i zaraz za Klausem podeszłam do jakby "kuchni" składającej się z umywalki i kuchennej szafki.
Zamknęłam drzwi do pomieszczenia i popatrzyłam na Klausa. Wyglądał na zdziwionego tym, że jednak nie jesteśmy tu dlatego, że mamy umyć winogrona.
-Klaus chcę ci coś powiedzieć.
W dalszym ciągu patrzył na mnie z lekkim zdziwieniem.
-Myślę, że jestem w tobie zakochana, cokolwiek dokładnie to słowo oznacza...
Klaus przełknął głośno ślinę.
-Moja słodka...-szepnął czule i do mnie podszedł.
Chwycił mnie delikatnie za podbródek, tak bym poczuła tylko jego czuły dotyk, nic więcej. Zbliżył swoje usta do moich i mnie pocałował. Najdelikatniej jak potrafił. Odwzajemniłam pocałunek. Obróciłam go tyłem do ściany i przycisnęłam go do ściany. Zaczęłam całować go zachłannie. Odwzajemniał pocałunki. Rozpięłam mu koszulę. Jego dotyk sprawiał, że stawałam w ogniu. Lecz nagle zaczęłam przypominać sobie to wszystko. Przestałam go całować.
Oparłam się o ścianę i na niego popatrzyłam.
-Jesteś hybrydą prawda? Pierwotnym?-zapytałam.
-Pamiętasz?
-Tak. Wszystko. I pamiętam jak ważny dla mnie byłeś. I nadal jesteś. Nawet pamiętam kto mnie zaatakował. Marcel. Ten o którym kiedyś mówiłeś, pamiętasz?
-Tak. Ale proszę, nie mów o tym nikomu bo... on może się zemścić. Jeśli ktoś się dowie o wampirach to będę mieć przerąbane.-powiedział i zaczął zapinać koszulę.
-Wiem. Nikomu nie powiem. Obiecuję.-szepnęłam i podeszłam do zlewu.
Chwyciłam winogrona ale nie miałam jak odkręcić kurka z ciepłą wodą.
-Ja to zrobię.-powiedział Klaus i zaczął myć owoce.
Moja złamana ręka zaczęła boleć bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Pisnęłam z bólu.
-Co się dzieje, kochana?-zapytał Klaus opiekuńczym tonem.
-Nie, nic po prostu ręka boli mnie bardziej niż wcześniej.
-Ale to chyba nic poważnego?-spytał wycierając winogrona w papierowy ręcznik.
-Chyba nie.
-To dobrze.-powiedział otwierając zamknięte na klucz drzwi.
Wyszłam pierwsza, za mną wyszedł on sam.
-Klaus, wymyśliłem sposób na to by Care sobie wszystko przypomniała.-powiadomił nas Tom który prawdopodobnie dopiero co wszedł do pokoju.
-Powiedzieć im?-spytałam szeptem w ucho Klausa.
Przytaknął.
-Byłam w ciąży.-powiedziałam.
-Skąd wiesz?
-No wiesz... Tak sobie tylko przypomniałam. A teraz zejdź Tommy z mojego łóżka, bo chcę się położyć.
-Czemu?-zapytał Tom leżący na moim szpitalnym łóżku.
-Bo moja ręka boli jak cholera.
Podeszłam do niego i zepchnęłam go prawą ręką z łóżka. Sturlał się na podłogę. Szybko się ogarnął i podszedł do okna.
Położyłam się na łóżku i otuliłam się kocem. Było mi zimno. Jak w zimie, na mrozie bez czapki, kurtki i szalika. Trzęsłam się z zimna. Po chwili zobaczyłam uśmiechniętą twarz Klausa siadającego obok mnie. Złapał mnie za lodowatą rękę i ją nonszalancko pocałował. Uśmiechnęłam się czując jego kojący dotyk.
-My już musimy iść.-powiedział Max.
-A ja czemu?-zapytał Tom.
-Poznasz Davida i opowiesz mu swoją historyjkę o tym, że jestem gejem.
-Wolę tego nie mówić przy jednym z aniołów, z rady w dodatku.
-Cykor obleciał?-zapytał Max.
-Nie. Po prostu nie chcę by mnie zabił.
Max popatrzył na nas i wyszedł z Tommym z sali.
-A więc zostaliśmy sami, tak...?-szepnął czule Klaus.
-Najwidoczniej... Ale za chwilkę przyjdzie pielęgniarka więc już sami nie będziemy.
-Niestety... Całkiem sami będziemy dopiero w nowym domu. A właśnie. Kiedyś mówiłaś przez sen, że chciałabyś chodzić do collage'u artystycznego.
-Ja mówię przez sen?
-Czasami. Ale... to prawda? Czy to twoje marzenie?
-Od dzieciństwa chciałam śpiewać.
-To dobrze. Tom przywiózł mi tutaj laptopa, na którym nie wylogowałaś się ze swojej poczty.
-Grzebałeś w moich wiadomościach?
-Nie-e. Ja je tylko przeglądałem dla twojego bezpieczeństwa i... i znalazłem tam maila z ofertą, z Collage'u artystycznego w Nowym Orleanie ..
-Co?!-zapytałam zachwycona.
-To co usłyszałaś. Tylko, że jutro masz przesłuchanie.
-Kurde! No to nie spełnię swojego marzenia.
-Spełnisz. Jeśli napijesz się mojej krwi. Wiem, że anioły też się same regenerują ale u ciebie może to potrwać dłużej.
-Ale...
-Słoneczko, nie ma żadnego ale. Proszę. Chcę, żebyś zdała i była szczęśliwa.
-Dobrze. Napiję się twojej krwi ale jest jeden warunek.
-Jaki. Zrobię wszystko. Ewidentnie.
-Zapiszesz się razem ze mną
-Wszystko oprócz tego.
-Nie, nie, nie... Jeśli ty tego nie zrobisz, to cóż. Ja też nie pójdę do collage'u.
-Caroline, zrozum mam tysiąc lat. Ja się nie nadaję.
-Klaus! Serio aż tak bardzo chcesz mojego nieszczęścia?
-To jest szantaż, wiesz?
-To tylko ultimatum. Albo ty i ja albo żadne z nas.
Klaus popatrzył na mnie. Wiedziałam, że w końcu się ugnie.
Patrzyłam w jego oczy.
-Okey, okey. Złamałaś mnie! Zadowolona?!-powiedział.
-I to jak.-krzyknęłam i go przytuliłam.
-Nie spodziewałem się takiej radości.
-A powinieneś. Ale się cieszę. Boże ale bosko. Będziemy mieszkać razem, razem się uczyć, razem chodzić do collage'u.
-Tylko na różne zajęcia które są o różnych godzinach.
-Myślisz, że jak będę chodzić na zajęcia teatralne to ty nie?
-No myślę. Ja wolę malować.
-A może byś mnie nauczył, co?-zapytałam.
-Z wielką chęcią... Ale teraz muszę dać ci swoją krew.
Klaus wstał, zasłonił okna roletami i znów usiadł na łóżku. Wgryzł się w swój nadgarstek i przyłożył mi go do ust. Zaczęłam łapczywie pić jego krew. Tak dawno nie czułam tego smaku. Lekko słodkiego lecz nie bardzo, delikatnie kwaskowatego. Po chwili nie było śladu po krwi. Poczułam dziwne mrowienie w czaszce i lewej ręce.
Popatrzyłam na Klausa. Wyciągnął laptopa z futerału i czekał aż wyszuka szpitalne wifi. Po chwili wpisał hasło "collage artystyczny w Nowym Orleanie". Wyszukiwarka Google od razu podała mu stronę internetową uczelni. Cieszyłam się jak nigdy. Patrzyłam mu przez ramię. Wszedł w rubrykę "rekrutacja".
Jutro było przesłuchanie do klasy muzyczno-plastycznej.
-A może to?-spytałam cicho.
Znałam każdy ukryty talent Klausa. Na przykład w latach trzydziestych XX wieku kochał grać na pianinie.
Malował i słyszałam jak śpiewał pod prysznicem i przyznam, że szło mu bosko.
Popatrzył na mnie. Uśmiechnął się. Wiedziałam co to znaczy.
Klasnęłam radośnie w dłonie.
-Ale wiesz, że będziesz musiał nauczyć mnie malować koty i inne rzeczy?-zapytałam.
-Czemu akurat koty?
-Bo lubię koty.
Klaus wybuchnął śmiechem tak rozkosznym, że nie mogłam się powstrzymać od tego by mu zawtórować. Wiedziałam, że cieszył się na samą myśl o studiowaniu ze mną.
-Tu jest napisane, że na to jutrzejsze przesłuchanie można przygotować coś w duecie i coś samemu. Możemy zrobić tak, że ja coś zagram na pianinie, ty zaśpiewasz, później ja coś namaluję, a ty znów zaśpiewasz co?
-Co ty myślisz, że nie mam innych talentów niż śpiewanie? Umiem pozować do zdjęć. Jestem wysoka i chuda. Nadaję się na modelkę.
-Najpiękniejszą jaka by istniała...-szepnął i mnie pocałował.
-To co? Jak robimy? Ty pozujesz ja maluję czy na odwrót?-zapytał.
-Jak tylko sobie zapragniesz... Tylko musimy załatwić to bym mogła już teraz wyjść.
-To będzie najłatwiejsza rzecz jaką w życiu zrobię, kochana...-powiedział i mnie pocałował.

Max:
-Gdzie ten cały David, co?-zapytał Tomas popijający zamówioną przez siebie pinacoladę.
-Poczekaj. Za chwilę przyjdzie. Jestem tego pewien.-powiedziałem.
Byłem zniecierpliwiony nieobecnością starego kumpla... Rzadko się spóźniał więc miałem powody do obaw.
Lecz nagle ujrzałem Davida idącego szybkim krokiem w naszą stronę.
-Stary...-powiedziałem i go uściskałem.
Byliśmy przyjaciółmi około... sto lat. Tak to była dość stara znajomość.
-Część Max. Stary ty wiesz jak się zmieniło w Mrocznych Wymiarach?-zapytał.
-Tak,wiem. Byłem tam po kogoś.
-Rada mi mówiła, że wstawiłeś się za Klausem Mikaelsonem.
-Tak.
-Ykhym.-chrząknął Tom.
-A to jest Tom McFadden. Mój przyszły uczeń.
-Hej. Byłeś hybrydą prawda? -zapytał David z uśmiechem na ustach.
-Tak. Ale pogodziłem się z życiem przyszłego anioła.
-Jasne. A ta Caroline? Gdzie jest?-zapytał mnie.
-W szpitalu. Z Klausem.-odpowiedziałem.
-To zrozumiałe. W końcu są parą.-szepnął David i odsunął krzesło obok mnie.
-A Melanie? Co z nią? Pyta się o mnie?-zapytałem o ukochaną.
-Ciągle prosi radę o przeniesienie na ziemię, do ciebie.-powiedział z uśmiechem na ustach.
 -Jestem mile zaskoczony...-szepnąłem i wziąłem duży łyk zamówionej przeze mnie kawy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejka! :DD Tak wiem, że bardzo szybko ale wiecie, miałam już napisany xDD lecz następny będzie za... no nie wiem xDD jak napiszę do przodu jakoś do 12 xD a jestem na siódmym xD
Co myślicie? Podoba się wam? Mi osobiście bardzo :33
Oficjalnie lubię Davida :33
Nowiii bohaterowieeee xD
Melanie Martin: Ukochana Maxa, Anielica, została w Mrocznych Wymiarach, ale już niedługo xDD To nie o niej wspominał kiedyś Max xDD Ma boskie oczy <3
Jason Murs: No brat Davida, nienawidzą się, takie tam xDD zdjęcie już było więc wiecie xDD
W tekście możecie wyłapać jaki ma charakter xD

Jak wam się podoba trochę niedorzeczny pomysł z Klausem w collage'u? Ja uważam, że to coś całkiem nowego i, że może się ciekawie rozwinąć xD

Jutro lub po jutrze uzupełnię bohaterów a teraz zostaje mi tylko czekać na komentarze <3
Kocham was <3 Bez was ten blog nie miałby żadnego sensu :***
Buziaki :*

Każdy kto przeczyta ma koniecznie skomentować bo ja chcę wiedzieć czy nadal czyta mnie tyle osób ile przedtem :**

XOXO :**
PS: Rozdział pisany na telefonie! :D

12 komentarzy:

  1. Rozdział wspaniały !
    Klaroline <3
    Czekam na NN i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. oczywiście, wszyscy cię kochają itp, itd xD

    A aktorka do Melanie ode mnie xD Jestem bossem xD Dance dance mandarynki. xD

    Rozdział boski wgl, jak zwykle, Klaus w koledżu (? xD)
    PS This Is War

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniał rozdział jak zawsze :) Z niecierpliwością czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej. Nie chciało mi sie logować :P Rozdział świetny xDDDDD ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam sporo zaległości, więc muszę zacząć nadrabiać! Zapraszam na pierwszy rozdział mojego opowiadania: www.forget-forever-the-destiny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział świetny. Najlepsze są gify z Jensen Anckles xD Tak czy owak wspaniale jak zawsze no i rozgrywki pomiędzy Klaroline.
    Zapraszam do mnie, na bloga, którego założyłam i na którym znajduje się już prolog ;)
    " Od zawsze było z nią coś nie tak. Skoro jest taka normalna to czemu mdleje prawie codziennie? Czemu ma tak przez całe życie? I w dodatku jej imię... musi być jakaś przeklęta. Pewnie to ten nieznajomy maczał w tym paluchy...''
    www.droga-do-raju.blogspot.com
    Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna jak każda inna także z góry Ci podziękuję, jeśli przeczytasz przynajmniej początek ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiem że mam zaległości :(
    Ale nadrobie je, tymczasem zapraszam na nn u mnie :)
    http://idontknowifyouknowwhoyouare.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej, tak jak obiecałam, nadrabiam zaległości. Przeczytałam i bardzo podoba mi się Twój niecodzienny pomysł z wpleceniem aniołów do świata TVD. (w pewnym sensie) Czegoś takiego jeszcze nie czytałam, ale na pewno będę u ciebie częście gościć własnie przez ciekawość co stanie się dalej.
    Mówić Ci że świetny rozdział, to jak stwierdzać że jutro będzie nowy dzień, to oczywiste.
    Moge tylko powiedzieć, że fajne nowe postacie :D Bardzo przystojni panowie, a jak wiemy, tacy są najlepsi.
    Świetnie, oby tak dalej a masz mnie jak psa na smyczy. Pozdrawiam i dużo weny życzę :) Buziak :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział, świetny blog ! :D
    Obserwuje i czekam na następny :3
    http://elena-and-damon-tvd.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział świetny! Czekam na kolejny rozdział.
    po-prostu-tylko-ja.blogspot.com Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No sister rozdzialik boski, a teraz lece czytać kolejny ten zboczony ^^
    pozdrawiam i lofciam ♥

    OdpowiedzUsuń