Caroline:
Wyszłam za Tomem z pokoju. Przed drzwiami popatrzyłam w jego oczy i zapytałam zaciekawiona:
-Co się stało Tom?
-Jestem aniołem.-szepnął.
-To wspaniale! Czyli, że obydwoje będziemy aniołami? Ale zajebiście!-powiedziałam i go przytuliłam po przyjacielsku.
-Ale ja nie chce być aniołem. Chcę nadal być hybrydą.
-Czemu? Chcesz zabijać? Chcesz żywić się... krwią?-zapytałam wkurzona. Nie chciałam by Tom myślał, że bycie aniołem to coś złego.
-Tak chcę. Nie chcę być kimś kim nigdy nie byłem. Nie chce być aniołem. Anioły są zazwyczaj bez jakichkolwiek grzechów! A my? My jesteśmy wampirami. Naszą naturą jest zabijanie słabszych. To odwieczne prawo łańcucha pokarmowego... A my jesteśmy na samym jego końcu. To my możemy się żywić czymkolwiek zechcemy... A w ogóle... Bez grzechu? Ty? Przy Klausie?-zapytał.
Miał rację. Gdy tylko zaczynałam myśleć o Klausie, od razu moją głowę ogarniały nieczyste myśli związane z ukochanym hybrydą. Lecz nagle postanowiłam sprzeciwić się przyjacielowi.
-Nie. Nasze życie wtedy się zmieni. Jako anioły nie będziemy tacy jacy byliśmy do tej pory. Nasze grzechy wrócą do punktu wyjścia. Znikną. Przepadną. Nie pozostawią żadnego śladu na naszych duszach.
-A co powiesz o tym. Każdy Anioł choć raz musi zdobyć "etat" strażnika w Mrocznych Wymiarach? No przynajmniej tak słyszałem.
-Co?-zapytałam.
-To co usłyszałaś, Care. I co najlepsze nie można tam zabrać nikogo z ziemi. Czyli jeśli będziesz w Mroczych Wymiarach, to bez Klausa. A ja bez Tori. I co powiesz teraz.
Gdy to usłyszałam od razu oparłam się o drzwi. Straciłam równowagę i wpadłam przez nie do pokoju. Od razu poczułam jak czyjeś silne ramiona mnie łapią.
-Nic ci nie jest kochana?-zapytał Klaus.
-Tak, wszystko w porządku.-odpowiedziałam.
-O czym rozmawialiście z Tomasem?-zapytał zaciekawiony.
Pomógł mi wstać a ja popatrzyłam w jego oczy. Wyrażały troskę.
-O niczym ważnym...-skłamałam i zatopiłam swoje usta w jego ustach.
Po raz pierwszy całował mnie tak lekko i delikatnie... W moim brzuchu poczułam jakby... motyle? Na plecach poczułam przyjemne mrowienie. Dokładnie w tym miejscu gdzie trzymał swoje ręce. Po chwili się od niego odsunęłam. A co jeśli to co mi powiedział Tom to była prawda, a to co mi powiedział Max to było złudne kłamstwo?
Miałam ochotę płakać. Klaus zauważył zbierające się w moich oczach łzy.
-Maleńka, co cię martwi?-zapytał.
-Nic. To łzy szczęścia... Cieszę się, że wróciłeś. Oby nic nas już nie rozłączyło.
-Ugh... Czuję się tak jakbym oglądała beznadziejną telenowelę... Silas chodź się ze mną czegoś napić.-wtrąciła Janetta i wyszła z pokoju. Silas wyszedł za nią.
-Nie przejmuj się tą debilką...-szepnął Klaus.
-Myślisz, że się nią przejmuję?-zapytałam i się słodko uśmiechnęłam.
Klaus odwzajemnił mój uśmiech i mnie pocałował. Odwzajemniłam pocałunek i objęłam go w pasie. Mimo iż miałam zamknięte oczy, poczułam, że się uśmiechnął ponownie i o wiele szerzej niż przedtem.
Silas:
Gdy tylko wyszliśmy z pokoju, postanowiłem zapytać Janette o to, czemu zachowuje się tak dziwnie.
-Jane? Czy coś się wydarzyło wczoraj w nocy? No wiesz tak w Mrocznych Wymiarach?
-Nie... Co miało się stać?-zapytała.
Wyczuwałem w jej słowach niepokój. Tylko co mogło ją martwić?
-Czy ma to coś związek z Klausem?
-Nie... No co ty. Chyba zgłupiałeś, Si.-odpowiedziała z ironią w głosie.
Coś było nie tak jak powinno i wiedziałem to na tyle dobrze by zacząć się martwić o moją ukochaną.
Ale odepchnąłem od siebie złe myśli i pociągnąłem ją za sobą w stronę drzwi.
-Silas gdzie idziemy?-zapytała.
-Na spacer, Jane.-szepnąłem i w nadludzkim tempie znalazłem się w parku wraz z ukochaną.
Klaus:
Staliśmy z Caroline w pokoju. Obejmowaliśmy się. Nawet nie usłyszeliśmy jak Bonnie wyszła z pokoju. Byliśmy zbyt zajęci sobą by przejmować się tą małą czarownicą.
Lecz nagle Caroline się ode mnie odsunęła i skierowała się w stronę łóżka. Usiadła na nim i złapała się za głowę. Przysiadłem się do niej i ją przytuliłem.
-Co jest grane, koteczku?-zapytałem.
-Głowa mnie trochę boli. Ale myślę, że to nic wielkiego...
-Oby... Może chcesz się przespać?
-Tak. Ale tylko wtedy gdy ty będziesz przy mnie.
-Oczywiście.
Zatopiłem swoje usta w jej ustach. Po chwili leżeliśmy na łóżku. Caroline położyła swoją głowę na moim torsie i momentalnie zasnęła. Postanowiłem też zasnąć ponieważ... No byłem już zmęczony tym wszystkim... Nie wiem czy zdołam ukrywać w tajemnicy moją ostatnią noc z Janette...
Zasnąłem myśląc o tym jak zatuszować tą małą tajemnicę...
***
Obudziłem się jakoś... no nie wiem. Dwie godziny później? Może... Popatrzyłem na blond loki dziewczyny leżącej obok mnie.
Dobrze wiedziałem, że to Caroline. Zacząłem całować ją po szyi. Położyłem rękę na jej talii i zacząłem zjeżdżać w dół. Gdy poczułem pod palcami koronkę wystającą z jeansów, delikatnie zacząłem wsuwać swoją rękę pod jej majtki.
Gdy miałem już zacząć działać i wyjmować prezerwatywę z kieszeni, poczułem na policzku silne uderzenie. Popatrzyłem na Caroline i przyciągnąłem ją do siebie.
-Co jest, Care?
-Spieprzaj. Kim ty w ogóle jesteś by mnie macać?!-krzyknęła.
-Ymm... twoim facetem?-zapytałem nie oczekując odpowiedzi.
Znowu uderzyła mnie w ten sam policzek.
-Co jest?
-Łapy przy sobie, zboczeńcu. Nie znam cię.-powiedziała Caroline.
Zrobiłem zdziwioną minę.
Dziewczyna popatrzyła na mnie wściekle i wstała z łóżka. Podeszła do drzwi i je otworzyła. Wyszła zostawiając mnie samego.
Caroline:
Nie wiedziałam gdzie jestem. Miałam pustkę w głowie. Pamiętałam wszystko z przed wypadku samochodowego Tylera. Byłam w jego domu? Kim był ten facet, który mnie macał? I dlaczego miał tak wyraźny brytyjski akcent? Nie rozumiałam niczego.
Zeszłam po schodach. Zorientowałam się o moim położeniu. Byłam w jakiejś wielkiej willi. I na pewno nie należała do Lockwood'ów. Poczułam wibracje w telefonie. Dzwoniła do mnie Elena. Nie chciałam odbierać. Tak po prostu. Nie miałam ochoty na odbieranie telefonu od Eleny.
Schowałam telefon do kieszeni i wyjęłam z niej portfel. Miałam w nim około 1000 dolarów... Może mama mi tyle dała? Nie wiedziałam... Wyszłam z wielkiego domu. Zadzwoniłam na pierwszy lepszy numer taksówki. Gdy już przyjechała, wsiadłam do niej i powiedziałam, że chcę jechać w jakieś piękne miejsce. Taksówkarz zaproponował Nowy Orlean. Zgodziłam się i zapłaciłam kartą kredytową znalezioną w portfelu. Ruszyliśmy w drogę.[***] Przez całą podróż przeglądałam zdjęcia na mojej Nokii Lumi 800.
Na prawie każdym z nich był ten facet, który leżał ze mną w łóżku.
Tylko kim on był. W końcu doszłam do zdjęcia zrobionego przeze mnie. Prawdopodobnie zrobiłam je kamerką przednią. Przedstawiała mnie z nim, całujących się. Tak jakbyśmy byli... parą? Może i tak, ale ja kompletnie nic nie pamiętałam...
Następne zdjęcie przedstawiało blondyna, który patrzył na mnie z miłością... Tak jakby na prawdę mnie kochał ponad wszystko. Tak jakbym... była jego oczkiem w głowie.
Zastanawiałam się nad swoim zachowaniem. Nie powinnam tak go potraktować. Nagle z rozmyślania wyrwał mnie sygnał telefonu. Spojrzałam na ekran. Dzwonił do mnie jakiś Klaus. Zaczęłam wahać się nad odebraniem, ale w rezultacie postanowiłam wyciszyć telefon. Nim się zorientowałam, zasnęłam.
Klaus:
Próbowałem dodzwonić się do Caroline. Bez skutku. Nie odbierała. Zbiegłem po schodach na dół i zacząłem rozpaczliwe szukać Tomasa... kogokolwiek!
-Tom! Max!-krzyknąłem.
-Co?-zapytał Max wychodzący z salonu ze szklanką whiskey w ręku.
-Gdzie jest Caroline? Wiedziałeś ją?-zapytałem.
-Nie. Co się stało?
-To, że mnie nie pamięta. Uciekła.
-Nie, nie, nie... Nie mogę zgubić młodego anioła, który jest pod moją opieką. Mogą mnie skazać na męki do końca życia czyli dopóki wampir którym się opiekuję nie umrze. Ale najgorsze jest to, że nie ma wampira którego jestem aniołen stróżem!
-To radzę ci ją odszukać, bo w przeciwnym razie sam doniosę o tym radzie!-krzyknąłem.
-Spokój, Niklaus!-powiedział Maximilian, powoli przykładając szklankę do ust.
Wytrąciłem ją z jego ręki.
-Spokój? Ty chyba jesteś chory! Moja ukochana nie wie kim jestem. Ty wiesz co nieświadomie może sobie zrobić?!-krzyknąłem.
-Naucz się panować nad złością, Klaus.
Popatrzyłem na anioła.
Westchnąłem. Wyjąłem telefon i ponownie zadzwoniłem do ukochanej. Tym razem włączyła się poczta głosowa.
-Tu Care Forbes. Po sygnale zostaw wiadomość. Bye.
-Caroline, proszę oddzwoń. Boję się o ciebie, słonko. Albo przynajmniej powiedz mi gdzie jesteś. Kochanie...-szepnąłem z łzami w oczach.-Ja... kocham cię... nie zapomnij o tym.
Rozłączyłem się i podałem telefon Maxowi.
-Po co mi twój telefon?
-Namierz ją. Nie wiem jak ale ją namierz.
-To nie takie łatwe. Potrzebuję kilku godzin... może nawet kilkunastu. Musisz być cierpliwy.
-Będę. Bylebyś ją znalazł.-powiedziałem i wyszedłem z domu. Wsiadłem do auta i odjechałem do Grilla.
Caroline:
Jakoś sześć godzin później wysiadłam z taksówki. Byłam w Nowym Orleanie, we francuskiej dzielnicy. Taksówkarz podarował mi mapę miasta i powiedział, że tani hotel znajduje się właśnie tu, w tej dzielnicy.
Niektórzy uważali, że wieczorami grasują tu różne stworzenia... wampiry na przykład... Ale ja nie wierzyłam w takie durne bajki dla dzieci by jadły grzecznie zupki. Caroline Forbes... Nieustraszona pogromczyni mitów. Szłam dokładnie tak jak wodziłam palcem po mapie. W końcu znalazłam mały hotel, trzy gwiazdkowy. Weszłam przez drzwi i ujrzałam młodych ludzi bawiących się przy głośnej muzyce.
Zaczęłam rozglądać się za recepcją. Gdy już miałam iść by zapłacić za nocleg, poczułam zimną rękę na swoim ramieniu. Od razu się odwróciłam i ujrzałam ciemnoskórego mężczyznę. Był wyższy ode mnie i na jego twarzy gościł szeroki uśmiech.
-Co taka ślicznotka jak ty robi tutaj? Sama jak palec. Pomóc ci?
-Nie potrzebuję pomocy. Potrafię o siebie zadbać, ale dzięki za troskę.
-Nie ma sprawy. Takiej odważnej ślicznotce jak ty, każdy by pomógł. A tak w ogóle to nazywam się Marcel. Tak jakby najważniejszy facet w dzielnicy.
-Caroline Forbes.
-Takie piękne imię, tylko dla pięknej kobiety.
Zaprowadzić cię do twojego pokoju?
-Ale ja jeszcze nie...
-Co z tego? Ja zapłacę.
Popatrzyłam na faceta. Wydawał się miły. Uśmiechnęłam się do niego i weszłam po schodach na górę.
-Z tego co wiem pokój numer cztery jest wolny.-powiedział wchodząc za mną po schodach.
Gdy już byłam w tym pokoju, zachwycił mnie wystrój. Ściany były zielono fioletowe co tworzyło cudowny wprost, kontrast barw.
Lecz nagle poczułam delikatne ukłócie. W lustrze przed sobą zobaczyłam swoje odbicie... Lecz nie tylko moje. Odbicie Marcela pijącego moją krew prosto z tętnicy.
Poźniej usłyszałam trzask łamanych kości i upadłam, rozbijając o podłogę głowę.
To było ostatnią rzeczą jaką poczułam...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ta mała przerwa mi się przydała xD dzięki niej mogłam przemyśleć to co ma się wydarzyć i moja wena wróciła xD
Łał xD teraz mam tyle tych blogów, że będę dodawała w roku szkolnym co dwa tygodnie tak jakoś a w wakacje będę dodawała częściej xD
Mam nadzieję, że nowy rozdział przypadł wam do gustu bo pracowałam nad nim... uwaga... około dwa miesiące. Wiem, że okropnie nudny, ale do połowy pisałam na siłę xD Byków pewnie w cholerę bo pisane na telefonie xD
Zapraszam na moje nowe blogi z opowiadaniami na podstawie Pretty Little Liars:
http://its-immortality-mydarlings.blogspot.com/ szablon taki mry mry mry :33 Tylko, że coś mi sę tam chyba poprzestawiało bo tak trochę jest przekrzywione xDD
http://my-turn-to-torture-you.blogspot.com/ Gosiu śliczny ten szablonik zrobiłaś <33 Czy wiesz, że cię siorka kocham? :D
I na fanpage'a na którym jestem adminką :33 podpisuję się tam Mrs. Cavanaugh :33
Awwww lajkujcie, bo wiecie, opyla się xD jest na nim taka aktywność adminek, więc rozumiecie xD
https://www.facebook.com/pages/Two-can-keep-a-secret-if-one-of-them-is-dead/324377774349688
Pozdrawiam :**
PS: Dzięki za wasze wsparcie <3 Jesteście kochane <33 Nie mogłam was zostawić :**
A i zmieniłam sb podpis z Klausoholiczka na Kłamczuszka :33 xD
Następny rozdzial pojawi się po 5 komentarzach xD No narazie mało stawiam bo wiecie to tak jakby mój "początek" xDD
To znaczy wtedy jak go napiszę po pięciu kometach, a mam już kawałek. Nawet większy xDD... Się poryczycie xD
Baju Baju xDD
Awwww :3 Siorka!
OdpowiedzUsuńCUDO!
Za szablonik już dziękowowałaś xD (Nie ma za co)
Wiesz, fajnie tak powrócić do tego opowiadania i miałaś rację, Marcel to cham! Zastanawiam się, czemu Care nic nie pamięta? To przez bycie aniołem xD
I TAK PRZY OKAZJI CHCIAŁAM WSZYSTKIM POLECIĆ SERIAL: PRETTY LITTLE LIARS (SŁODKIE KŁAMSTEWKA)
No w końcu kochana <3 Cudowny i ciekawy rozdział ;D Cieszę się że wróciłaś :D Życzę weny ;)
OdpowiedzUsuńZaczyna się rozkręcać. Czekam na nn
OdpowiedzUsuńSUPER!
OdpowiedzUsuńExtra rozdział:D Czekam na następny
OdpowiedzUsuńNareszcie ;p Świetny i bardzo fajny ;) szkoda, że taki króciutki...
OdpowiedzUsuńNo i zapraszam do siebie nn ;)
www.big-bad-love-delena.blogspot.com
Super rozdział!
OdpowiedzUsuń