wtorek, 23 kwietnia 2013

Rozdział 28

Tak na lepsze czytanie mam dla was przeróbkę
sceny Hayley + Klaus na Caroline + Klaus ;D
Niespodzianka ;D Powiem, że z pewnego zwiastuna xD
Klaus:
Na zewnątrz nie słyszałem już żadnych głosów. Caroline była bezpieczna. Wiedziałem, że za chwilę zacznę zmieniać się w potwora... Kiedyś... Pewna przemieniona przeze mnie hybryda powiedziała mi, że ja i Caroline bylibyśmy jak Piękna i Bestia. Tom - tak miał na imię - miał rację... Już nie był ode mnie uzależniony, bo... nie jestem już wampirem. Ale pocieszałem się, że jeśli ja nie jestem wampirem to on pewnie też. Ale przecież mogło być inaczej! Przecież to głupie zaklęcie matki mogło działać tylko w USA! A Tom wyjechał do Londynu zaraz po tym gdy zabiłem jego kolegów... i koleżanki. On jedyny był mi wierny do końca! Obiecał mi, że będzie mnie informował o położeniu kilku grup wilkołaków, za granicą i w Ameryce. Ale jednak od kiedy wyleciał nasz kontakt się urwał. Rozmyślałem nad tym długo i zastanawiałem się czy to możliwe, że zaraz po wyjeździe się ode mnie uwolnił... Lecz moje rozmyślania przerwał nagły ból kości. Zaczynało się i nic nie mogłem poradzić. Wiedziałem, że całą najbliższą noc moje kości. będą się łamały i wyginały pod najróżniejszymi kątami ale cóż... Nie moja wina, że mam tak durną matkę która postanowiła zemścić się na własnych dzieciach! W szczególności na mnie... Znów poczułem ten ból... Rozdzierający ból kręgosłupa... Chwilę później mój nadgarstek wygiął się pod bardzo dziwnym kątem. Wiedziałem, że tracę panowanie nad swoim ciałem... swoimi kośćmi. Zdawałem sobie sprawę z tego, że za kilka godzin będę wilkiem który potrafi rozszarpać jakąkolwiek napotkaną przeszkodę na strzępy! Nie chciałem tego! Na prawdę nie chciałem być tym cholernym wilkołakiem! Chciałem być wampirem... i tylko wampirem. Bo po co być hybrydą jeśli nie korzysta się ze swojej złej, wilkołaczej strony? Żałowałem, że Caroline była z takim potworem jak ja! Tak... Nie zasługiwałem na nią... Na takiego anioła nikt nie zasługuje... Chyba, że jest ktoś na świecie, kto jest tak dobry a zarazem niebezpieczny jak ona. Kochałem ją... Kochałem to mało powiedziane! Szalałem za nią ale za nic w świecie nie chciałem jej skrzywdzić. Ciągle obiecywałem sobie, że nigdy do tego nie dojdzie, ale kto wie? Może kiedyś coś mi uderzy do głowy i co wtedy? Ale nie mogłem na to pozwolić... myśląc tak o ukochanej zapomniałem prawie całkowicie o bólu kości... Nawet nie zdawałem sobie sprawy z tego, że minęło już dobre 6 godzin i , że ból kości ustawał... A to mogło znaczyć tylko jedno! Za chwilę będę wyglądał jak wilk i zachowywał jak zwierzę... Pewnie jakaś durna laska zaczęłaby się śmiać na to "zachowywał jak zwierzę" i miałaby skojarzenie, że każdy facet jest zwierzęciem ale... Taka była prawda! Wiedziałem, że za chwile uwolnię się z uścisku na nadgarstkach i stopach, i ucieknę w głąb lasu. Byłem pewny tego, że obudzę się na jakiejś polanie, z twarzą upapraną krwią jakiś saren... kompletnie nagi.
Poczułem jak moja twarz... zmienia się w pysk groźnego zwierzęcia. Chwilę później tam gdzie przed chwilą stałem ja - Klaus Mikaelson niesamowicie przystojny mężczyzna - teraz stał włochaty zwierzak.
Wyślizgnąłem swoje łapy z prymitywnych kajdanek i wybiegłem na zewnątrz. [*] Obudziłem się w krzakach... o dziwo pod znajomym mi domem. Nie moim, nie Caroline, ale pod domem Bonnie! Jak ja kurna mogłem tam dotrzeć niezauważony? Jak oni mogli nie zauważyć biegającego po całym mieście wilka?! Bałem się o Caroline... Ale nie miałem na twarzy ani odrobiny ludzkiej ani zwierzęcej krwi. Prawdopodobnie jeszcze smacznie spała nie myśląc o swoim facecie biegającym sobie po mieście w ciele wilka. Moja prawa ręka była ściśnięta w pięść. Gdy rozwinąłem palce zauważyłem głęboką ranę w której tkwił wbity spory kawałek kolorowego szkła. Postanowiłem spróbować wyjąć odłamek szkła lecz nie udało mi się. Miałem śliskie od ziemi ręce choć ostatnio rzadko padał deszcz... Lecz w ostateczności mogła to być rosa. Nie pozostawało mi nic innego tylko czekanie...

Caroline:
Obudziłam się wraz z pierwszymi promieniami słońca... Przynajmniej takie miałam wrażenie. Koło mnie siedziała Olivia i Bonnie oglądające TV. Z kuchni słyszałam głosy Kola, Stefana, Elijah'a i Rebeki.
Nie miałam pojęcia co tutaj robił Elijah no ale cóż... Może przyniósł ciuchy Klausa ... tak jakby co.
Albo Bonnie była już gotowa na rzucenie zaklęcia. Nie miałam pojęcia... Podniosłam się i się przeciągnęłam. Ziewnęłam i po chwili zapytałam:
-Która godzina?
-Prawie ósma.
-Dopiero? O matko...
-Zasnęłaś dosyć wcześnie jak na osobę pełnoletnią...-odpowiedziała Olivia.
-Wiem, ale nie miałam z kim spędzić nocy więc poszłam wcześnie spać...-powiedziałam i się uwodzicielsko uśmiechnęłam.
-Ej no weź... nawet mi nie mów, że robicie to co noc...-westchnęła Olivia
-Nie no co ty... Po prostu źle to sformułowałam... Bo wiesz my się wieczorami lubimy całować... Nie tylko wieczorami.
-I nie tylko całować...-powiedziała Bonnie.
-Bez przesady Bonnie... Co prawda jest bardzo dobry w łóżku itp. ale nie o to mi chodzi! Przecież nie jestem z nim w związku tylko dla przyjemności!-powoli się wkurzałam... Jak mogły w ogóle tak myśleć.
-Często wykorzystujesz facetów...-powiedziała tajemniczo Bonnie.
-WYKORZYSTYWAŁAM! Jasne Bonn?!-zapytałam.
-Tak jasne... Oliv włącz wiadomości!
Olivia przełączyła kanał na wiadomości lokalne.
Nagle usłyszałam głos prezenterki:
-W samym centrum Mystic Falls zauważono niebezpiecznego wilka swobodnie biegającego po ulicach miasteczka. Wiemy, że zranił sobie prawą, przednią łapę. Kuleje. Gdyby ktoś widział niebezpieczne zwierze prosimy o szybki kontakt telefoniczny z siedzibą weterynaryjną.  Jeśli ktokolwiek zostanie ugryziony przez tego dzikiego wilka, konieczny szybki kontakt z pogotowiem. Zwierzę może mieć wściekliznę.
Wpatrywałam się z niedowierzaniem w telewizor... Klaus się uwolnił i był uważany za wściekłego wilczka hasającego sobie po tłocznych ulicach miasta! Musiałam jak najszybciej go znaleźć bo inaczej... Nie nie mogłam myśleć o tym, że obudzi się gdzieś goły i NIE wesoły z faktu, że nieświadom tego, biegał sobie w ciele wilka! W dodatku uważali, że mój facet ma wściekliznę! Debile z telewizji... No ale skąd mieli wiedzieć, że to facet słynnej miss Mystic Falls, Caroline Forbes? UGH... Byłam wkurzona.
 Po chwili do salonu wszedł Kol i Elijah... Elijah- wiecznie ubrany w garnitur, przystojny pierwotny. W dodatku do niedawna mój ulubiony pierwotny! No bo przecież od około dwóch tygodni moim ulubionym pierwotnym jest Klaus...
-Słyszałem, że Klaus sobie troszkę zaszalał... Co nie Elijah?-zapytał młodszy z rodzeństwa Mikaelsonów.
-Kol nie błaznuj! Jak na razie nie wiemy czy to Niklaus.-odpowiedział spokojnie Elijah.
-W okolicach Mystic Falls rzadko widuje się dziko biegające wilki!
-Tak ale są wyjątki! Nie rób z siebie debila Kol!
-Nie robię z siebie debila Elijah! Ja po prostu stwierdzam fakty.
-To nie stwierdzaj faktów bracie, bo to czy Niklaus biegał sobie po mieście czy nie, jest wątpliwe!
-Pójdę po gazetę.-wtrąciła po chwili Bonnie.
-Nie Bonnie! Ja pójdę... Nie chce mi się słuchać tej głupiej kłótni o to czy Klaus biegał po mieście czy nie!-powiedziałam wkurzona i wstałam z kanapy. Podeszłam do drzwi wejściowych i je otworzyłam. Moją twarz musnęło zimne, poranne powietrze. Zamknęłam oczy i schyliłam się po gazetę leżącą na wycieraczce, lecz po chwili dostrzegłam jakiegoś skulonego mężczyznę leżącego w krzakach. Już wiedziałam kto to jest. Podbiegłam do zarośli i pochyliłam się nad Klausem. Intuicja mówiła mi, że to on. A znając moją intuicję, miała rację. Pocałowałam go w policzek.
-Przyniosę ci koc.-powiedziałam, wstałam i pobiegłam wprost do domu przyjaciółki. Bez pytania złapałam koc leżący na kanapie i znów wybiegłam z domu. Podeszłam do leżącego Klausa i otuliłam go kocem. Trząsł się. Mój kochany Klaus. Przytuliłam go i pomogłam mu wstać. Patrzył na mnie przerażony. Nie wiedział co powiedzieć. Nie musiał nic mówić. Złożyłam na jego ustach czuły pocałunek. Odwzajemnił go, a gdy przestaliśmy się całować, otuliłam go mocniej kocem. Popatrzył na mnie swoimi błękitnymi oczami a ja się uśmiechnęłam. Otuliłam go ramieniem. Weszliśmy do domu. Gdy Kol zobaczył Klausa owiniętego kocem zaczął klaskać:
-Brawo, brawo. Jesteś gwiazdą telewizji... Gwiazdą ukrytą w ciele wilka! Zaszalałeś bracie.-powiedział Kol nadal klaskając.
-Spieprzaj, Kol! -odpowiedział wściekły Klaus.
-Klaus, wyrażaj się!- odparł spokojnie Elijah.
-Odwal się Elijah! Jestem wkurzony na naszego braciszka... Jak codziennie zresztą! Szkoda, że wrócił po tym jak Esther przebiła go kołkiem!
-Klaus... Dobrze, że wrócił! Pamiętasz jak byłeś tym zrozpaczony?-zapytałam.
-Żałuję tego... Żałuję, że znam kogoś takiego jak Kol Mikaelson! Błazna wprost z cyrku dla chorych psychicznie!
-Klaus, uspokój się, kochanie.-szepnęłam mu do ucha.
-Nie!-krzyknął.
-Klaus! Albo się uspokoisz albo nie wiem co zrobię!- powoli wychodziłam z siebie...
Wilkołak westchnął i powiedział:
-Nie wiem czemu owinęłaś mnie sobie wokół palca ale nie pozwolę na dalszą władzę nade mną!
Po chwili dodał:
-Ma ktoś może jakieś ubrania dla wysokiego mężczyzny?
-Byłem w domu i je przyniosłem.-odparł Elijah.
-Grzebałeś w MOICH rzeczach?
-Nie grzebałem... Po prostu naruszyłem twoją prywatność.
-A czy to nie to samo?!
-Tak to samo ale inaczej sformułowane! Łap.-powiedział Elijah i rzucił Klausowi ciuchy.
Wilkołak popatrzył na mnie i skierował się w stronę łazienki.
Zaraz za nim poszłam ja. Nie wiem co we mnie wstąpiło ale miałam ochotę go przeprosić... Nawet nie wiem za co. Po prostu miałam poczucie winy, że przeze mnie jest wkurzony.
Weszłam bez pukania do łazienki. Klaus stał przed lustrem w samych bokserkach. Odwrócił głowę by na mnie spojrzeć.
-Czego chcesz, kochana?-zapytał.
-Chcę cię przeprosić.
-Przecież nic nie zrobiłaś... To Kol mnie wkurzył nie ty.
-To czemu powiedziałeś, że nie lubisz jak ktoś...-powiedziałam lecz Klaus nie pozwolił mi dokończyć. Złapał mnie za podbródek i pocałował tak delikatnie, a zarazem namiętnie jak nigdy dotąd. Złożyłam swoje ręce na jego nagim torsie i poddałam się tym cudownym pocałunkom. Musiałam przyznać, że pocałunki Klausa były niezwykłe... Był chyba najlepiej całującym facetem na świecie... Ale może tylko tak się wydawało ponieważ tylko jego tak na prawdę kocham... Nagle Klaus się ode mnie odsunął i podszedł do położonych na pralce ubrań.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I dodałam xD Mam nadzieję, że podoba się wam to co napisałam ale obiecuję, że w następnym rozdziale będzie się dużo działo. Macie pomysły jak może wyglądać Silas? Bo wiecie na początku miał wyglądać jak Alex Pettyfer (<3) Ale jednak- Nim został Tom (opisany na samym początku). A uwierzcie Tom to będzie bardzo ważna postać w dalszych rozdziałach ;D No to piszcie propozycje aktorów nadających się na "rolę" Silasa ;D Przedstawiam wam Tom'a McFadden'a ;D :
<------------------------------------
Tommy :3 :D
A teraz się z wami żegnam na serio, bo muszę wyłączyć kompa ze względu, że tata nadal nie znalazł tego głupiego śrubokręta i laptop się strasznie szybko przegrzewa ;(
Pa i pozdrawiam :*


12 komentarzy:

  1. Rozbroiło mnie to : ja - Klaus Mikaelson niesamowicie przystojny mężczyzna, ah ta skromność :D
    Rozdział świetny, jak zawsze. Chcę więcej !
    A ostatni obrazek przesłodki "Thank you for the dress, Klaus" < 3 Czemu tak nie było w serialu ? :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może było ukryte między wierszami xD Dziękuję :*

      Usuń
  2. No, a ja tak rutynowo: Kocham twojego bloga!
    te fragmenty z Elijah'em:
    ,,-Słyszałem, że Klaus sobie troszkę zaszalał... Co nie Elijah?-zapytał młodszy z rodzeństwa Mikaelsonów.
    -Kol nie błaznuj! Jak na razie nie wiemy czy to Niklaus.-odpowiedział spokojnie Elijah.
    -W okolicach Mystic Falls rzadko widuje się dziko biegające wilki!
    -Tak ale są wyjątki! Nie rób z siebie debila Kol!
    -Nie robię z siebie debila Elijah! Ja po prostu stwierdzam fakty.
    -To nie stwierdzaj faktów bracie, bo to czy Niklaus biegał sobie po mieście czy nie, jest wątpliwe!'''
    I:
    ,,-Byłem w domu i je przyniosłem.-odparł Elijah.
    -Grzebałeś w MOICH rzeczach?
    -Nie grzebałem... Po prostu naruszyłem twoją prywatność.
    -A czy to nie to samo?!
    -Tak to samo ale inaczej sformułowane! Łap.-powiedział Elijah i rzucił Klausowi ciuchy.''
    Bossskie.
    Trzymam cię za słowo i mam nadzieję, że dodasz częściej fragmenty z nim ;*
    Pozdrawiam ;*
    ~Bitch Petrova

    OdpowiedzUsuń
  3. ;D ;D ;D boskie XD Heh Kol :) :) :) nie błaznuj .... Taka rada na przyszłość . To z Elijahem było naaj.. XD pozdrooooooooo :]

    OdpowiedzUsuń
  4. No jak zwykle rozdział bardzo dobry, szkoda tylko że taki krótki. Czekam na nn i zapraszam w wolnej chwili do mnie :)
    Trzymaj się i życze ci duzo weny :D

    OdpowiedzUsuń
  5. booooskie to jest fragment z Kolem i Elijahem najlepszy
    ps.kocham te piosenkę

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział jak zawsze świetny :)
    Podoba mi się ten pomysł, że znowu są ludźmi :)
    zapraszam do mnie na kolejny rozdział :) http://klausicaroline.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej :) Przepraszam, że dopiero teraz, ale wcześniej nie mogłam :P Zarąbisty rozdział już nie mogę doczekać się nn!Kol i El awww xD ;D
    Pozdrawiam i czekam na nn! Poinformujesz mnie? ;P
    http://tvd-tylko-moj-swiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Elijah - Heh, naj!
    Kol - brak słów
    Z Klaroline myślałam, że do czegoś dojdzie, a on poszedł się ubrać ;/
    Fajny rozdziałek ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Twoje opowiadanie powala na kolana , Piękna historia z niecierpliwością czekam na kolejne . A ja zapraszam do mnie http://mysticfallskrainamarzen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń